Sport.pl

Czwórka Mazura, gwiazda z Dubaju i zachwyt w Partynicach

Czempion polskich dżokejów Szczepan Mazur przyjechał do Wrocławia i zachwycił. Wygrał na wszystkich koniach, które na Torze Partynice wystawił trener Adam Wyrzyk. Po raz kolejny owacje zebrał 6-letni Silvaner, który przez wielu uznawany jest za najlepszego konia biegającego w Polsce
W potwornym upale Mazur skrywał się w cieniu przy pomieszczeniu dla jeźdźców. Ktoś, kto nie zna filigranowego czempiona, mógłby go łatwo przeoczyć. Skromny, cichy, chłopięcy. - Czekam na wyniki matur. Ustne zdałem - rzucił przed pierwszą gonitwą. Konie już prezentowały się na padoku, na szczęście w Partynicach ładnie skrytym cieniem wielkich drzew. Organizatorzy podali: na terenie toru zmagania będzie podziwiać 5 tys. widzów. Potem kibiców tylko przybywało.

Bo w niedzielę stolicą polskich wyścigów był Wrocław. Tu zjechały najlepsze konie, trenerzy, hodowcy i dżokeje. Był Konstin Zgara, właściciel wielu koni, w tym właśnie sprzedanego do Rosji Patronusa, derbisty 2013, który dzień wcześniej odbierał nagrody za zwycięstwa swoich koni w nagrodach Soliny i Iwna. Był Roman Piwko, który dwa lata temu nie schodził z podium do dekoracji zwycięzców, gdzie nagradzano jego Intensa, trójkoronowanego ogiera Służewca (nieodżałowanego - sprzedany na Ukrainę padł po kilku miesiącach). Było wielu gości z Czech, wśród nich "nasz" trener podwójnej zwyciężczyni Wielkiej Pardubickiej Grzegorz Wróblewski. Była też piosenkarka Agnieszka Jurksztowicz, która wraz z Krzesimirem Dębskim wystawiła do pierwszej gonitwy dnia faworyzowaną Normanę.

Silvaner wygrywa w powalającym stylu

I to w tym wyścigu na 2200 metrów zaczęła się seria Mazura. Dosiadał 3-letniego Zucchero i poprowadził go do pierwszego w karierze zwycięstwa. Co ciekawe, Zucchero przyjechał do Wrocławia niejako z konieczności - w Warszawie program gonitw ułożony jest tak, że 3-latki chcące biegać dłuższe dystanse nie mają dla siebie wyścigów.

Potem Mazur wygrał jeszcze w przekonującym stylu na Enjoy the Silence, a w najważniejszej gonitwie dnia (i całej pierwszej części sezonu w Partynicach) o Nagrodę Prezydenta Miasta Wrocławia z pulą nagród 87,5 tys. zł dosiadł Silvanera. Ten 6-letni ogier był kreowany na wielką gwiazdę dnia, przypominano, że jego klasa jest tak wysoka, że z powodzeniem startował w Dubaju na najnowocześniejszym torze Meydan i w Niemczech, gdzie wygrał cztery gonitwy. Po przeprowadzce do Polski pobił wszystkie najlepsze konie Służewca w biegu o Nagrodę Golejewka - w tym Cameruna i Patronusa. Trener Wyrzyk, któremu opiekę nad swoją gwiazdą zlecił Zgara, mówił przed gonitwą: - Tłukłem do głowy Szczepanowi, żeby nie zagapił się, nie zaspał, żadnego jeżdżenia na końcu, wożenia się, bo potem odskoczą i będzie pozamiatane. Nie możemy wyjść na tor z myślą, że Silvaner łatwo wygra.

Mazur nie zaspał. Podkręcił tempo, wyszedł na prowadzenie, rozciągnął stawkę i finiszował w porywającym stylu. Gdy kilkaset metrów przed celownikiem obejrzał się, nawet niedoświadczeni obserwatorzy końskich zmagań wiedzieli, że była to tylko kontrola sytuacji - koń galopował lekko, bez bata, bez posyłu. W każdej chwili mógł przyspieszyć i finiszować. Imponujące zwycięstwo!

Mazur kompletuje zwycięstwa

Jednak najlepszemu dżokejowi ostatniego sezonu wciąż było mało. Przywieziona razem z Zucchero - rozpoczynającym triumfy pary Mazur-Wyrzyk na torze w Partynicach - klacz Jagiellonia wygrała i ostatnią gonitwę dnia. W trzech pozostałych wrocławskich wyścigach Mazur nie pojechał, bo już nie miał na czym i czego (nie bierze udziału w gonitwach przeszkodowych i płotowych). W płotowej gonitwie o Nagrodę Toru Wyścigowego w Pardubicach walkę o zwycięstwo stoczyć musiał triumfator Lorenc z Morphine. Niespodzianką zakończyła się czwarta gonitwa, z przeszkodami o Puchar Prezydenta Miasta Sopotu. Z miejsca do miejsca łatwe zwycięstwo odniosła Sun Belina prowadzona przez Martina Liskę. Faworytka Habana (Zdzisław Lica) już w początkowej fazie wyścigu zgubiła podkowę i nie była w stanie zbliżyć się nie tylko do zwycięzcy. Lica zrewanżował sobie niepowodzenie w przeszkodowej gonitwie dla 4-latków, na ostatniej prostej wyprowadzając Zinedine (trener Wiesław Kryszyłowicz) na prowadzenie. To było pierwsze zwycięstwo tej klaczy w wyścigach z przeszkodami. A Lica może mówić o szczęśliwym losie. Dosiadł zwyciężczyni w zastępstwie potłuczonego Andrija Chopyka, który spadł dzień wcześniej z konia na Służewcu i złamał obojczyk.

Zinedine podobnie jak wiele innych koni odczuła trudy biegania we Wrocławiu - trenerzy, hodowcy i dżokeje wśród wielu zachwytów nad organizacją wyścigów na Torze Partynice narzekali na zbyt ciasne zakręty na torze przeszkodowym, które wraz z dość twardym torem mogły powodować kontuzje. To jedno jest jeszcze do zmiany wśród wielu pozytywów: obecny na wyścigach dyrektor pardubickiego toru Michael Skalicky bardzo chwalił Partynice i to, co się zadziało na tym torze od zeszłego roku. Jeszcze kilka dni z takimi gonitwami, takimi gwiazdami wśród koni i jeźdźców i stolica wyścigów częściej będzie się przenosić do Wrocławia. 10 sierpnia tu odbędzie się Oaks (nagroda 105 tys. zł) a 6 września Wielka Partynicka (też 105 tys. zł w puli).

Najpopularniejsze siodła w Okazje.info - czerwiec 2014
Wintec 250 Siodło

Can Agri Siodło Kompletne

HORZE Siodło wszechstronne



Więcej o: