Sport.pl

Dramat 16-letniego koszykarza. Trafił zwycięski rzut i zmarł

Wes Leonard, gwiazda Fennville High School Blackhawks, zapewnił swojej drużynie zwycięstwo z lokalnym rywalem Bridgman na 30 sekund przed końcem dogrywki rozgrywek szkół średnich. Chwilę później stracił przytomność i upadł na parkiet. Mimo natychmiastowej reanimacji 16-letni koszykarz zmarł. Przyczyna śmierci nie jest jeszcze znana.
30 sekund przed końcem dogrywki przy remisie po 53 Leonard wszedł pod kosz i zapewnił swojej drużynie kolejne zwycięstwo. Blackhawks zakończyli sezon bez porażki. Tuż po końcowej syrenie trybuny eksplodowały, kibice, w większości uczniowie szkoły rzucili się w kierunku swojego bohatera. Po chwili jednak zapadła grobowa cisza.

Leonard stracił przytomność i upadł na parkiet. Nie oddychał, a jego skóra momentalnie stała się sina. Zanim przyjechał ambulans, młody koszykarz przez kilkanaście minut był reanimowany. Przewieziono go do szpitala, lekarze przez ponad godzinę robili, co w ich mocy. Nie udało się.

Przyczyna śmierci nie jest na razie znana. - Sekcja zwłok prawdopodobnie da nam ostateczną odpowiedź - powiedział rzecznik prasowy szpitala, do którego przywieziono Leonarda.

Społeczność liczącego niespełna dwa tysiące mieszkańców Fenville jest w szoku. - Ciężko nam się z tym pogodzić. To tak jakbyśmy stracili członka rodziny - mówił wzruszony Shane Bale, który z Leonardem grał w drużynie. Wszyscy mówią o nim w samych superlatywach. Na portalu Facebook powstała strona ku jego pamięci, na której wpisują się nie tylko jego znajomi.

Ryan Klingler mówi, że Leonard był wyjątkowy jak na swój wiek. - On zawsze widział w koszykówce, coś więcej. Niesamowicie dbał o swoją formę, często sam pracował w siłowni - powiedział Ryan Klingler w lokalnej gazecie "The Holland Sentinel". 16-latek rzucił w rozgrywkach szkół średnich ponad tysiąc punktów, grał także w szkolnej drużynie futbolu amerykańskiego.



Więcej o: