Sport.pl

Tiger Woods miał wypadek

Najlepiej opłacany sportowiec świata i najlepszy golfista w historii miał wypadek samochodowy - podało Orlando Sentinel. Tiger Woods trafił do szpitala, ale jak powiedział w telewizji CNN burmistrz Windermere golfista z siniakami i obtarciami na twarzy został już wypisany ze szpitala.
Do wypadku doszło w piątek nad ranem. Woods z niewyjaśnionych przyczyn zjechał z podjazdu swojej posiadłości w Isleworth pod Orlando, strącił hydrant i uderzył w drzewo znajdujące się na terenie posesji swojego sąsiada. Poduszki powietrzne w Cadillacu Escalade nie wypaliły, co oznacza, że golfista jechał mniej niż 33 mile na godzinę.



Woods trafił do szpitala w stanie ciężkim - podała policja z Florydy i informacja trafiła od razu na czołówki wszystkich amerykańskich serwisów. Jak ujawnił Orlando Sentinel wypadek zdarzył się o drugiej w nocy, policja poinformowała o zdarzeniu dopiero 12 godzin później. Policja cały czas ustala przyczyny wypadku, ale wiadomo, że Woods nie prowadził pod wpływem alkoholu. W samochodzie nie było nikogo oprócz kierowcy.

Burmistrz Windermere Gary Bruhn powiedział w telewizji CNN, że Woods został już wypuszczony ze szpitala. - Miał kilka ran na twarzy, według mnie to nic poważnego - powiedział.

Kim jest Tiger Woods

33-letni Woods to jeden z najlepszych golfistów w historii, obecnie numer jeden na wszystkich światowych listach i najlepiej opłacany sportowiec na świecie. W zeszłym roku jego konto powiększyło się o 110 mln dolarów.

Zawodową karierę zaczął w 1996 roku, wygrał 97 turniejów w zawodowych, 71 z cyklu PGA Tour, 38 European Tour. W obu tych turniejach jest trzecim zawodnikiem w historii. Wygrał 14 Major Championship.

W 2009 roku po długim okresie przerwy spowodowanej poważną operacją kolana Woods udanie wrócił do zawodowego golfa. Wygrał sześć turniejów, ale nie udało mu się wygrać 15. w karierze Majora. Mimo to sezon mógł uznać za udany.

Ojciec wymyślił Tigera

Ojciec był dla niego kimś wyjątkowym. Earl Woods, Afroamerykanin z domieszką krwi indiańskiej i chińskiej, w młodości był niezłym baseballistą, jednym z pierwszych czarnych, którzy dostali się do drużyny w college'u. Miał propozycję gry z zawodowcami, ale odrzucił ją, bo chciał skończyć studia. Był ambitny. - Nie miałem w młodości sportowego idola, najbliżej był Joe Louis [słynny bokser], ale był niewykształcony - mówił Earl. To on wymyślił przydomek "Tiger" dla swojego syna z drugiego małżeństwa. Woods junior w rzeczywistości ma bowiem na imię Eldrick. "Tygrys" - tak wołano na południowowietnamskiego generała Vuong Dang Phonga, z którym Earl Woods zaprzyjaźnił się podczas wojny w Wietnamie. Earl służył w zielonych beretach, brał udział w wielu niebezpiecznych akcjach, zajmował się też przesłuchiwaniem więźniów. Złośliwi twierdzili, że zdobytą wiedzę socjotechniczną wykorzystał potem, szkoląc syna.

Tiger Woods to bowiem szczegółowo zaplanowana inwestycja. O tym, że syn zostanie najlepszym golfistą świata, Earl zdecydował już, zanim ten się narodził. Kijem nauczył go machać w wieku trzech lat. Gdy Tiger miał ich osiem, występował już w telewizyjnym show o cudownych dzieciach i wygrywał turnieje z dziesięciolatkami. Gdy był jeszcze niemowlakiem, ojciec puszczał mu też płyty jazzowe, bo to "ostatnia kreatywna dziedzina sztuki".

Temat golfisty wszech czasów wyhodowanego przez ojca jest wałkowany w USA od lat. Jedni twierdzą, że Earl zrobił z Tigera robota, inni - że Woods junior ma po prostu niebywały talent. - Nigdy nie traktowałem syna jak dziecka, traktowałem go jak równego sobie - mówił Earl. Obrażał się, gdy porównywano go do despotycznych rodziców, np. Stefano Capriatiego, ojca tenisistki Jennifer. - Nie wychowywałem Tigera na mistrza, wychowywałem go na dobrego człowieka - mówił w wywiadzie dla "Golf Digest" w 2001 r. Był jednak z syna bardzo dumny. - Wiecie, na czym polega fenomen Tigera? On kocha rywalizację, gdyby miał wystartować w zawodach na to, kto szybciej wypije szklankę wody, też byłby faworytem - mawiał Earl Woods.

Więcej o:
Najczęściej czytane