Sport.pl

KSW 15: Tylko Khalidov nie zawiódł

Gala KSW 15 miała udowodnić, że MMA w Polsce nie potrzebuje już celebrytów, by przyciągnąć kibiców i stworzyć spektaklurane widowisko. Udowodniła jednak też, że większość polskich gwiazd wciąż prezentuje zbyt słaby poziom, by rywalizować ze światową czołówką. Wyjątkiem okazał się Mamed Khalidov, który w kilkadziesiąt sekund rozprawił się z Jamesem Irvinem.
Przed galą organizatorzy obiecywali odejście od formuły "freak show", której główną atrakcją były pojedynki celebrytów. Gala KSW 15 miała pokazać, że siłą MMA w Polsce nie są Marcin Najman, czy Przemysław Saleta, ale m.in. Jan Błachowicz i Mamed Khalidow.

W ringu pojawiła się czołówka polskich zawodników, powracający po dłuższych przerwach Michał Materla i Karol Bedorf, czy kontrowersyjny debiutant - były mistrz K1 Marcin "Różal" Różalski. Rywalami Polaków byli doświadczeni, uznani na świecie wojownicy. Mieli oni zagwarantować wysoki poziom, utrwalić wizerunek KSW jako czołowej federacji w MMA w Europie. Czy udało się to osiągnąć? Kilka pojedynków stało na wysokim poziomie, ale w głównych rolach zazwyczaj nie występowali Polacy.

Ciekawy był pojedynek Różalskiego z Marcinem Bartkiewiczem. "Różal", co było do przewidzenia, dobrze radził sobie w stójce, umiejętnie wykorzystując techniki z K1. Zaskoczył za to skuteczną obroną w parterze. Jego debiut w MMA można uznać za udany.


W dobrej formie wrócił na KSW Michał Materla. Zakończył walkę przed czasem, po efektownym duszeniu gilotynowym. Dużo gorzej wypadły powroty Antoniego Chmielewskiego i Karola Bedorfa, którzy przegrali swoje walki. Wyraźnie poległ też Łukasz Jurkowski, ale w jego przypadku najważniejsze wydarzyło się już po ostatnim gongu. Jeden z pierwszych bohaterów polskiej sceny MMA ogłosił zakończenie kariery. - W trakcie kariery postanowiłem sobie, że kiedy przegram dziesiątą walkę powiem sobie dość. To była moja dziesiąta porażka. Dziękuję, to mój ostatni pojedynek - powiedział Jurkowski. Jego decyzja jest sporym zaskoczeniem. Przed walką podkreślał, że nigdy nie był przygotowany tak dobrze.

Zaskakująco zakończyła się walka o mistrzowski pas w kategorii do 70 kg. Maciej Górski, jedna z nadziei polskiego MMA, zmierzył się z Finem Niko Puhakką. Walka długo była wyrównana. Obaj zawodnicy prezentowali techniki, z których są znani - Górski próbował wysokimi kopnięciami atakować głowę rywala, Puhakka przeważał w parterze. W drugiej rundzie Fin popisał się skutecznym obaleniem i zapiął duszenie trójkątne. Sędzia zakończył pojedynek. Zaskoczony Górski próbował protestować, ale bezskutecznie.

Prawdziwe emocje miały jednak dopiero nadejść. W pierwszym pojedynku wieczoru Jan Błachowicz, którym interesują się już promotorzy UFC, bił się z Thierrym Sokoudjou. Znany z brutalnego stylu Kameruńczyk walczył we wszystkich liczących się federacjach na świecie, Toczył pojedynki dla UFC, Pride i Strikeforce. Dla marzącego o światowej karierze Błachowicza był rywalem idealnym do sprawdzenia umiejętności. Niestety Polak oblał ten test.


W pierwszej rundzie największym zagrożeniem ze strony Kameruńczyka były potwornie mocne niskie kopnięcia, po których Błachowicz kilka razy wyraźnie się zachwiał. Zbliżenia kamery na puchnącą nogę Polaka robiły wrażenie. Druga runda to już zdecydowana dominacja dynamicznego Sokoudjou. Przeważał w "stójce" i w parterze, nie było wątpliwości, że za chwilę odbierze Błachowiczowi mistrzowski pas. Po drugiej rundzie Polak nie był w stanie dojść na środek ringu o własnym siłach - puchnąca noga musiała boleć potwornie. Polak poddał walkę, halę opuścił na noszach.

Ostatnim wielkim testem czołówki polskiego MMA była walka Mameda Khalidowa z weteranem UFC Jamesem Irvinem. Do pojedynku mogło w ogóle nie dojść, bo Amerykanin o 7 kg przekroczył limit wagowy. Khalidov zgodził się na pojedynek. W ringu szybko pokazał kto jest lepszy. Po nieudanej próbie "obrotówki" padł na plecy. Irvin chciał wykorzystać sytuację i ruszył ostro na Mameda. Nie docenił jednak klasy reprezentanta Polski. Khalidov z obrony szybko przeszedł do ataku. Zmienił pozycję i wyciągnął dźwignię na łokieć. Amerykanin musiał odklepać. Walka nie trwała nawet minuty.

Zwycięstwo Khalidova było pozytywnym akcentem gali. Jednak pozostałe walki boleśnie zweryfikowały oczekiwania wobec gwiazd polskiego MMA. Walczyli z rywalami doświadczonymi i utytułowanymi, ale nie należącymi do ścisłej światowej czołówki. Przegrywali swoje pojedynki wyraźnie, przed czasem lub po jednogłośnych decyzjach sędziów. Rywale na tle Polaków wyglądali na silniejszych fizycznie i lepiej przygotowanych kondycyjnie. Gala KSW 15 pokazała, że większość polskich gwiazd wciąż prezentuje za słaby poziom, by myśleć o pojedynkach ze światową czołówką.

WYNIKI KSW 15:

Aslambek Saidov - Ruben Crawford - jednogłośna decyzja

Marcin Różalski - Marcin Bartkiewicz - TKO (kontuzja Bartkiewicza)

Michał Materla - Gregory Babene - duszenie gilotynowe (2. runda)

James Zikic - Antoni Chmielewski - jednogłośna decyzja (po dogrywce)

Rogent Llorent - Karol Bedorf - jednogłośna decyzja

Toni Valtonen - Łukasz Jurkowski - jednogłośna decyzja

Niko Puhakka - Maciej Górski - duszenie trójkątne (2. runda)

Thierry Sokodjou - Jan Błachowicz - TKO (Błachowicz poddał walkę po 2. rundzie)

Mamed Khalidov - James Irvin - dźwignia na łokieć





Więcej o: