Sport.pl

MMA, K1. Pogromca Pudzianowskiego znów wygrał

Blisko trzy miesiące po zwycięstwie nad Mariuszem Pudzianowskim, kolejną wygraną do swojego rekordu dodał Tim Sylvia (27-6). Dwukrotny mistrz wagi ciężkiej organizacji UFC zbił trochę zbędnych kilogramów w porównaniu z potyczką z "Pudzianem", wnosząc tym razem na skalę 274 funty, czyli dokładnie 124.3 kilograma. Odbiło się to korzystnie na jego formie, a przecież naprzeciw niego stanął bardzo groźny, szczególnie w walce na pięści, Paul Buentello (28-13), weteran organizacji UFC i Strikeforce.
Przed pojedynkiem Sylvia mówił, że w związku ze świetną "stójką" rywala będzie dążyć do walki w parterze, ale Paul zmusił niejako Tima do podjęcia rywalizacji w górze. Sylvia podjął wyzwanie i zakończył wszystko potwornym prawym podbródkowym pod koniec drugiej rundy. Buentello padł niczym prądem rażony, a doświadczony sędzia John McCarthy bez wahania doskoczył do Tima i przerwał rywalizację w obawie przed kolejnymi ciosami i ciężkim nokautem.

- Wiedziałem dobrze, że on ma wyjątkowo szybkie ręce, dlatego też chcieliśmy sprowadzić wszystko do parteru. Te zwycięstwo wiele dla mnie znaczy, ponieważ chciałem wszystkim udowodnić, że nadal jestem groźnym zawodnikiem, który może pokonać każdego w wadze ciężkiej. Mam jeszcze w planach jeden występ dla organizacji Moosin i mam nadzieję, iż będzie to potyczka z Pedro Rizzo. Jeśli wygram, to liczę na to, że pan Dana White zadzwoni do mnie z zaproszeniem - powiedział po walce Sylvia.

Przypomnijmy, że White, prezydent najpotężniejszej federacji światowego MMA - UFC, zrezygnował z usług Tima po kilku porażkach, nie przedłużając z nim kontraktu. Jak widać pogromca "Pudziana" nadal ma nadzieję na występy w UFC i jeśli efektownie upora się z Rizzo, być może zobaczymy go jeszcze w oktagonie.

Więcej informacji o K1 i MMA znajdziesz w serwisie Sporty-walki.org

Więcej o: