Sport.pl

KSW. Martin Lewandowski: chcemy Nastuli na galach KSW

Od półtora roku naszym pobożnym życzeniem jest, aby Paweł Nastula bił się na galach KSW (Konfrontacje Sztuk Walki). Rozmawiamy z jego menadżerami i bardzo trudno idą te negocjacje. Nie obrzucamy się jakimiś wyzwiskami, lecz za każdym razem mam wrażenie, że zaczynamy rozmowy od początku - mówi Martin Lewandowski, współwłaściciel organizacji KSW.
Łukasz Furman: Rozmawiałem niedawno z Pawłem Nastulą i mówił mi, że gdzieś tam widzi zielone światełko w negocjacjach z KSW, ale jeszcze te światełko nie jest do końca wyraźne. Pytam więc, czy Paweł Nastula będzie występować podczas gal KSW?

ML: Od półtora roku naszym pobożnym życzeniem jest, aby Paweł Nastula bił się na galach KSW. Rozmawiamy z jego menadżerami i bardzo trudno idą te negocjacje. Nie obrzucamy się jakimiś wyzwiskami, lecz za każdym razem mam wrażenie, że zaczynamy rozmowy od początku - to znaczy ustalamy jakąś kwestię, po czym na kolejnym spotkaniu jest wnoszony jakiś nowy wątek do dyskusji, a tak naprawdę wszystko krąży wokół podstawowej kwestii, jaką jest startowe Pawła. Nie możemy się porozumieć co do podstawowych kwestii, czyli wypłaty dla Pawła Nastuli za pierwszą walkę.

- Zanim 7 maja spotkamy się na trzynastej Konfrontacji, dwa miesiące wcześniej Mamed Khalidov stanie do walki o pas wagi średniej organizacji Sengoku. Proszę coś opowiedzieć o jego przygotowaniach.

ML: Mamed zrobił ogromne postępy, szczególnie jeśli chodzi o kondycję. W tej chwili przygotowania wchodzą w końcowy i bardzo intensywny etap, a w następnym tygodniu będzie czas na odpoczynek. 3 marca wylatujemy z Polski, dzień później lądujemy w Tokio, a 7 marca jest już sama walka. Mamed ćwiczy intensywnie już drugi miesiąc z rzędu, ale Santiago w jednym z wywiadów dla zagranicznego portalu mówił, że tym razem nie zlekceważy Khalidova. Nie wiem na ile chciał wytłumaczyć swoją porażkę z pierwszego pojedynku, a na ile to jest wojna psychologiczna. Ja wierzę w to, że Mamed wygra, choć na pewno nie będzie to łatwa wygrana. Walka przejdzie chyba jednak do parteru, ponieważ Santiago swojej "stójki" nie poprawił na tyle, aby bić się z Mamedem w górze i za wszelką cenę będzie chciał sprowadzić pojedynek właśnie do parteru, bo to przecież domena brazylijskich zawodników Jiu-Jitsu.



Więcej o: