"To jakieś pier... i sk... KSW! Czy to jakiś chory żart? Kpicie ze mnie!? - wykrzykiwał Anglik, który kilka chwil po zakończeniu walki wpadł w furię. Wyrwał mikrofon prowadzącemu galę i zaczął bluzgać w kierunku publiczności i organizatorów 17 Konfrontacji Sztuk Walki "Zemsta". Telewizja Polsat od razu przerwała transmisję, a widzowie przed telewizorami przez kilkanaście minut oglądali świąteczne reklamy.
Werdykt sędziów rzeczywiście był - delikatnie mówiąc - kontrowersyjny. Przez większą część walki zdecydowaną przewagę miał Thompson, który niemiłosiernie okładał pięściami coraz bardziej zakrwawioną twarz Pudzianowskiego, którego w pierwszej rundzie gong uratował od porażki przez nokaut.
Polak z rozbitym łukiem brwiowym przejął inicjatywę i zadał kilka celnych ciosów dopiero w ostatnich kilkunastu sekundach walki.
Wydawało się, że wynik pojedynku jest oczywisty, tymczasem niespodziewanie ogłoszono zwycięstwo Pudzianowskiego. - Dziękuję wszystkim sponsorom, którzy pomogli przygotowywać się w Stanach Zjednoczonych. Wciąż jestem żółtodziobem i jeszcze dużo
pracy przede mną. W styczniu wracam na Florydę, aby dalej trenować. Pamiętajcie, szanuję tych, którzy mnie szanują. A tym, którzy mówią, że już jestem skończony... Kij im w oko - zakończył "Pudzian".
W walce wieczoru 17 KSW triumfował Mamed Chalidow, który w pierwszej rundzie założył efektowną dźwignię na kolano Amerykaninowi Jessowi Taylorowi.