Sport.pl

Londyn 2012. Dla nich liczy się tylko złoto

Tenisista Roger Federer od lat marzy o zwycięstwie w turnieju olimpijskim, sprinter Usain Bolt chce być pierwszym, który dwa razy z rzędu wygra 100 i 200 metrów. Pływak Michael Phelps pewnie zostanie najbardziej utytułowanym olimpijczykiem w historii, a amerykańscy koszykarze po raz 13. zdobędą złoto

Michael Phelps. Obudzony gigant

W Pekinie Amerykanin dokonał czegoś przełomowego - zdobył osiem złotych medali, pobił Marka Spitza. Było to nadzwyczajne dokonanie w sferze fizycznej, pękła kolejna granica możliwości ludzkiego organizmu. Z pewnością zostanie najbardziej utytułowanym olimpijczykiem w historii - radziecka gimnastyczka z lat 50. i 60. Łarysa Łatynina ma w sumie 18 medali, o dwa więcej niż Amerykanin. Ale teraz przed Phelpsem nie tylko podobne lub nawet większe wyzwanie fizyczne, ale też potężna trudność psychiczna.

Po igrzyskach w Pekinie człowiek sukcesu zaczął nie robić nic, literalnie nic. Leciał do kasyn Las Vegas, gdy trener Bowman oczekiwał na niego przy basenie, został przyłapany na paleniu fajki z marihuaną podczas imprezy - był to jedyny pływacki scoop nieistniejącego już brukowca ?News of the World? - był zdyskwalifikowany na trzy miesiące przez własną federację pływacką. Praktycznie przez kolejne dwa sezony po igrzyskach w Pekinie pływał na wolnych obrotach. Dla niepokonanego giganta, pływaka za 40 mln dol., porażki stały się codziennością.

Ale od poprzedniego roku Phelps znów jest sobą, znów przed ósmą rano nie może gadać z trenerem, taki jest nabuzowany energią. Pomogła mu wzmagająca się rywalizacja z rówieśnikiem Ryanem Lochte, który kilka razy go pokonał. Mówi się, że Lochte - sześciokrotny medalista olimpijski - obudził śpiącego giganta. Ich pojedynek w stylu zmiennym, gdzie razem startują, będzie hitem. W każdym razie wyrównania rekordu w złotych medalach nie będzie - Phelps na początku miesiąca ogłosił, że nie wystartuje na 200 m stylem dowolnym. Będzie walczył więc tylko o 7 złotych medali.

. . Fot. Ben Curtis AP

Usain Bolt. Prześcignąć Blake'a

Finał 100 metrów z nim i Yohanem Blakem będzie największym wydarzeniem igrzysk. W Birmingham, gdzie ćwiczyli przez ostatni tydzień, koczowali fotoreporterzy i kamerzyści, aby mieć choć jedno ujęcie z jedynego publicznego treningu, na którym będą obaj. Nie pojawili się w ogóle.

Bolt jest obok Phelpsa największą gwiazdą igrzysk i tak jak Amerykanin największego rywala ma we własnej reprezentacji.

Jamajczyk obalił w Pekinie przekonanie, że nie da się biegać szybciej na 100 i 200 metrów, bijąc oszałamiające rekordy świata, które następnie ze swobodą pobił rok później na mistrzostwach świata w Berlinie. Ale później zaczął się wynikowy kryzys, prawdopodobnie związany z masową akcją marketingową. Bolt był wszędzie, tu pozował z gepardem, tam z pandą, tu na reklamie ścigał go jakiś człowiek z kartą kredytową, tam reklamował szybki internet miliardera Richarda Bransona, tu promował gry na komórkę, tam autobiografię.

W Daegu na mistrzostwach świata pojawił się Blake - rywal większy niż inni, ale znany, bo obaj od lat trenują w jednej stajni sprinterskiej Racers Track Club pod okiem jednego trenera - Glenna Millsa. W finale Blake wygrał wojnę psychologiczną, sprowokował Bolta do falstartu nieznacznym ruchem kolana, gdy stali w blokach obok siebie. W tym roku Blake pokonał go na 100 i 200 metrów na Jamajce podczas eliminacji kadry. Ma w tym roku najlepsze na świecie czasy na 100 i 200 m.

Gdyby Boltowi udało się wygrać obydwie najważniejsze konkurencje lekkoatletyczne, byłby pierwszym takim przypadkiem w historii, a igrzyska w Londynie dzięki temu zapamiętano by na zawsze. No, to trzymajmy za niego kciuki.

LeBron James LeBron James Fot. GUSTAU NACARINO REUTERS

Koszykówka. Finał wagi ciężkiej?

Gdyby USA miały wystawić piątkę graczy, których na igrzyskach zabraknie z powodu kontuzji, to Derrick Rose, Dwyane Wade, Blake Griffin, Chris Bosh i Dwight Howard - wielkie gwiazdy NBA - też byliby faworytem do złota. Chris Paul, Kobe Bryant, LeBron James, Carmelo Anthony, Kevin Durant i spółka faworytem są potężnym.

Nie mają już takiego przydomku, jak legendarny zespół z Michaelem Jordanem, który zagrał 20 lat temu na igrzyskach w Barcelonie i nazywany był ?Dream Team?. O drużynie marzeń zapomniano, kiedy w 2004 roku Amerykanie przegrali m.in. z Portoryko i zdobyli ?tylko? brązowy medal. Cztery lata później ?Redeem Team?, drużyna odkupienia, odzyskała olimpijskie złoto w Pekinie.

Sergio Scariolo, trener Hiszpanów, którzy mają być największym rywalem Amerykanów, nie wymyślił oryginalnej nazwy dla koszykarzy z USA. - Najlepsza drużyna na świecie. Bez dyskusji - powiedział po wtorkowym sparingu w Barcelonie, gdy amerykański walec przejechał się po jego zespole i wygrał 100:78.

Amerykanie odpychają jednak od siebie przeświadczenie, że już wygrali złoto. Obserwują Hiszpanów, którzy cztery lata temu walczyli z nimi w finale do ostatnich minut. Pamiętają, że nie mają wysokich graczy pod koszem, gdzie akurat Hiszpanie są mocni. Bracia Gasol, Juan Carlos Navarro czy José Calderón to też wielkie gwiazdy, choć nie tak znane jak Amerykanie.
Dobry skład mają Francuzi, poddać nie chcą się weterani z Argentyny czy Litwy, ale finałem z podtekstem, starciem wagi ciężkiej byłby pojedynek USA i Hiszpanii. Nawet jeśli byłby jednostronny.

Roger Federer Roger Federer Fot. Elise Amendola AP

Roger Federer. (Przed) ostatnia misja

Dwóch trofeów brakuje Rogerowi Federerowi, by mógł powiedzieć, że w tenisie zdobył absolutnie wszystko - olimpijskiego złota w singlu i triumfu w drużynowych rozgrywkach Pucharu Davisa. Szwajcar ma na koncie m.in. rekordowe 17 tytułów wielkoszlemowych, udało mu się sięgnąć po tytuł nawet na kortach Rolanda Garrosa, czego nigdy nie dokonał Pete Sampras. Niedawno Federer wyrównał rekord Amerykanina, zwyciężając w siódmym Wimbledonie. I pobił inny najlepszy wynik - już przez 288 tygodni stoi na czele rankingu ATP.

30-letni Szwajcar nie zamierza jeszcze kończyć kariery, ale na igrzyskach w Rio de Janeiro w 2016 r. raczej go nie zobaczymy. Londyn to ostatnia okazja, by sięgnąć po złoto w singlu - medal w deblu, i to z najcenniejszego kruszcu, wywalczył cztery lata temu w Pekinie.

Okoliczności wydają się sprzyjające. Turniej rozegrany zostanie na trawie Wimbledonu, ulubionej nawierzchni Szwajcara. Tuż przed igrzyskami z rywalizacji wycofał się Rafael Nadal, mistrz olimpijski z Pekinu i w ostatnich latach najgroźniejszy rywal. W gorszej formie niż w 2011 r. jest Novak Djoković, wicelider rankingu, a Szkot Andy Murray (nr 4), choć znów do zwycięstwa będzie go pchać Brytania, w ważnych turniejach wciąż zawodzi. Federer trzy tygodnie temu rozbił go w finale Wimbledonu. W Londynie będą za niego trzymać kciuki wszyscy kibice poza Brytyjczykami, o ile Federer znów zmierzy się z ich pupilem. Szwajcar jest skoncentrowany i skupiony, zrezygnował z roli chorążego, oddał szwajcarską flagę Stanislasowi Wawrince, nie mieszka w wiosce olimpijskiej. Liczy się tylko złoto. A za rok pewnie Puchar Davisa.

USA czy Chiny? Starcie gigantów o medale

Kto wygra klasyfikację medalową? Kto będzie trzeci? Tym razem nic nie jest pewne, a rywalizacja między największymi potęgami może trzymać w napięciu do ostatnich dni igrzysk. Eksperci i bukmacherzy przewidują, że Amerykanie stoczą z Chińczykami zacięty bój o zwycięstwo, podobnie może być z Rosjanami i Brytyjczykami na najniższym stopniu podium. Cztery lata temu w Pekinie Chińczycy wygrali klasyfikację, zdobywając aż 51 złotych medali, Amerykanie zajęli drugie miejsce z 36 najcenniejszymi krążkami, choć w sumie, dokładając srebrne i brązowe, zdobyli ich ciut więcej - 110 do 100. Teraz, jak prognozuje m.in. ?USA Today", role mogą się odwrócić. ?Sports Illustrated" uważa, że Amerykanie i Chińczycy zdobędą po 42 złota, ale USA pobiją rywali w bezwzględnej liczbie. Bukmacherzy też dają minimalną przewagę Amerykanom.

O trzecie miejsce powalczą Brytyjczycy z Rosjanami. W Pekinie w 2008 r. Rosja finiszowała trzecia z 72 medalami (23 złotymi), a Brytyjczycy wykonali skok w nadprzestrzeń, dystansując m.in. Australię, Niemców, Japonię i Koreę - zdobyli aż 47 krążków, w tym 19 złotych. Teraz ma być jeszcze lepiej, bo w przygotowania sportowców wpompowali przez cztery lata aż 488 mln dol. UK Sport, czyli rządowa instytucja sterująca wyczynowym sportem w Wielkiej Brytanii, wyznaczyła cel na poziomie 48 medali, ale eksperci i bukmacherzy uważają, że to przesadna skromność. Bukmacher Paddy Power na podstawie głosowania 110 ekspertów wylicza, że Brytyjczycy zdobędą 61 medali, w tym 22 złote. Firma Coral stawia na 65 medali. Minister sportu Rosji Witalij Mutko przyznał ostatnio, że 450-osobowa rosyjska ekipa obawia się utracenia miejsca na podium.

Więcej o: