Sport.pl

Londyn 2012. Jeśli głowa chce do raju...

...nogi i ręce też podołają - mówi lekarz o 51-letniej Marlene Ottey, której marzy się start w mistrzostwach świata, o Jeannie Longo, która pedałuje zawodowo od 1979 roku i ciągle jej mało, i o Darze Torres, która chce płynąć na igrzyskach w Londynie po kolejne medale.
Denerwują się, gdy podczas transmisji mówi się o ich osiągnięciach, przemilczając ich wiek. - Jeśli któryś z panów reporterów tego nie robi, dyskryminuje nas, podważa nasze osiągnięcia i ambicje. Że niby po czterdziestce nie można? Można - mówiła Longo w jednym z wywiadów. Na każdym kroku powtarza, że nie wstydzi się swoich 52 lat i prosi dziennikarzy, by zwrócili uwagę na jej zmarszczki oraz to, że wiele rywalek mogłoby być jej wnuczkami.

Od pierwszych startów Francuzki minęły 32 lata. Pod koniec tygodnia artykuły z jej nazwiskiem na kolumnach kolarskich europejskich gazet i portali przyćmiły nawet poważne debaty nad zbliżającym się Tour de France. Longo, która na co dzień wiedzie spokojne życie pani profesor od matematyki, zdobyła 58. tytuł mistrza kraju. Jest 13-krotną mistrzynią świata, ma cztery medale olimpijskie oraz blisko 1000 zwycięstw w wyścigach. W Pekinie otarła się o podium w indywidualnej czasówce, dlatego chce wystartować na igrzyskach w Londynie, które byłyby jej ósmymi w karierze.

- Nie widzę przeciwwskazań - mówi dr Robert Pietruszyński, kardiolog polskich olimpijczyków. - Jeśli organizm nie buntuje się, nie można mu przeszkadzać. Jeśli głowa chce do raju, nogi i ręce też podołają. Ważna jest psychika, jeśli ona podoła, organizm nie odmówi. Gorzej odwrotnie, kiedy młody sportowiec ma dość, jest wypalony.

Co myśli dr Pietruszyński, patrząc na Longo? - Widzę babcię, jej powierzchowność mówi, że sport jest nie dla niej. Ale ta kolarka łamie kolejne bariery. Gdybym miał o tym decydować, powiedziałbym, niech się bawi w kolarstwo ile wlezie.

Przypadek Longo od strony medycznej dość łatwo wytłumaczyć. W sportach takich jak kolarstwo oprócz motywacji najistotniejsza jest wytrzymałość. A ta rośnie wraz z wiekiem, a później staje w miejscu, stąd tylu sprawnych kolarzy w wieku "masters".

Co ze sportami opartymi na dynamice?

W czwartek 51-letniej Marlene Ottey zamarzył się start na mistrzostwach świata w Daegu oraz na przyszłorocznych igrzyskach. Może mieć jednak kłopot z uzyskaniem minimum.

Dziewięć medali olimpijskich (pierwszy w Moskwie w 1980 roku, ostatni w Sydney w 2000 roku), czternaście krążków w mistrzostw świata oraz trzy rekordy globu dla legendy światowej lekkoatletyki nie są wystarczającym powodem do spełnienia i zakończenia kariery. - Byłabym niezmiernie szczęśliwa, gdybym pojechała na obie imprezy - powiedziała Ottey na rozgrywanych w Izmirze drużynowych mistrzostwach Europy. Trenuje od ponad 35 lat, porzuciła już wymagający dystans 200 m, na którym szczyci się trzecim wynikiem w historii - 21.64 s.

Na MŚ i w igrzyskach reprezentantka Słowenii chce wystartować na setkę i w sprinterskiej sztafecie. Minima wynikowe to 11,29 s w sprincie oraz 44 s w sztafecie. W ubiegłym sezonie Ottey pobiegła 100 m w 11.67 s, w tym roku - 12,07 s, ale twierdzi, że jej forma rośnie. W szczytowych momentach kariery, jeszcze w barwach Jamajki, uzyskała 10,74 s, co jest szóstym wynikiem wszech czasów. Dla porównania 25-letni rekord Polski Ewy Kasprzyk wynosi 10.93 s, w tym roku najlepsza jest Marta Jeschke z rezultatem 11.33 s.

- I ze sportami opartymi na dynamice starsze panie sobie poradzą - twierdzi dr Pietruszyński. - W tym wieku sportowcy wiedzą już, jak trenować, umieją przygotować się do jednej kluczowej imprezy. Jeśli nie są wypaleni, robią to dla przyjemności, nie startują dla paru groszy w podrzędnych imprezach, a do tego mają zazwyczaj zabezpieczone finansowo życie. Bo na takie powroty stać tylko najlepszych.

Niewykluczone, że razem z Ottey i Longo wystartuje w Londynie 44-letnia amerykańska pływaczka Dara Torres, która w Pekinie zgarnęła trzy medale, a od złota dzieliły ją setne sekundy. Tak jak Jamajka jest sprinterką - specjalizuje się w wyścigach na 50 m stylem dowolnym. Pierwszy rekord świata ustanowiła na igrzyskach w Los Angeles w 1984 roku. Dwa razy próbowała już zakończyć karierę, po raz pierwszy po igrzyskach w Barcelonie, ale wróciła na Sydney. Stamtąd przywiozła trzy medale, po czym zajęła się karierą modelki, skończyła kolejny kierunek studiów i urodziła dziecko. Kilka lat temu znów wskoczyła do basenu.

- Tym paniom nie trzeba życzyć zdrowia, one je mają. Życzyć trzeba ich rówieśniczkom, by ruszały się z podobną determinacją. Pokonywać jednego dnia 100 km im nie polecam, na setkę też niech nie próbują biegać, ale półgodzinny spacer spokojnie wystarczy, by poczuć się jak Ottey, Longo czy Torres - kończy lekarz.

Specjalny dział Sport.pl - wszystko o igrzyskach Londyn 2012 »


Więcej o: