Sport.pl

Doping Kornelii Marek. Stypendium cofnięte, skreślona z kadry

- Podjęliśmy wniosek o skreślenie Kornelii Marek z listy kadry narodowej, z grupy szkolenia olimpijskiego i cofnęliśmy jej stypendium- powiedział w TVN 24 sekretarz generalny PZN Grzegorz Mikuła po specjalnej naradzie prezydium związku po wynikach próbki B biegaczki. - Brałam środki dożylnie, ale nie wiedziałam, że są to substancje zakazane - stwierdziła w oświadczeniu przed PZN Marek.
We wtorek MKOl ujawnił wyniki badań próbki B Kornelii Marek - rezultat był pozytywny. Wieczorem w Krakowie zwołano nadzwyczajną naradę prezydium Polskiego Związku Narciarskiego, na której obradowano nad karami dla zawodniczki i dalszym trybem postępowania.

- Podjęliśmy wniosek o skreślenie Kornelii Marek z listy kadry narodowej, z grupy szkolenia olimpijskiego i cofnęliśmy jej stypendium- powiedział w TVN 24 sekretarz generalny PZN Grzegorz Mikuła. Decyzję o dyskwalifikacji zawodniczki podejmie w najbliższych kilkunastu dniach FIS. Pewne jest, że biegaczka nie wystartuje na kolejnych igrzyskach w Soczi w 2014 roku.

Sama Marek przyznała, że otrzymywała leki w formie zastrzyków, ale twierdzi, że nie były to zakazane substancje. - Cieszy nas to, że Kornelia zapowiedziała, że zamierza poddać się karze i podejmie walkę o powrót do sportu - dodał Mikuła.

Prezydium zdecydowało się także zwołać na poniedziałek nadzwyczajny zjazd PZN, który powoła komisję dyscyplinarną i etyki. Jej zadaniem będzie przeprowadzenie dochodzenia w sprawie dopingu Kornelii Marek. Komisja ma znaleźć i ukarać osoby, które podały doping zawodniczce.

Nurowski: Znajdziemy i ukarzemy winnych

Nurowski jest przekonany, że zawodniczka sama dopingu nie wzięła, musiał jej ktoś go podać. - Ja cały czas liczę, że PZN w ramach swojego wewnętrznego dochodzenia odpowie, czy to Kornelia brała sama te środki, czy ktoś ją do tego namawiał, doradzał, aplikował - powiedział prezes PKOl. Nurowski stanowczo zapowiedział, że taka osoba będzie także dożywotnio zdyskwalifikowana.

EPO nie bierze się samemu

W organizmie biegaczki wykryto EPO, substancję podnoszącą parametry krwi. Zdaniem dr. Roberta Pietruszyńskiego, kardiologa, specjalisty medycyny sportowej, lekarza szkolenia olimpijskiego i członka komisji ds. zwalczania dopingu przy PKOl, przy EPO nie ma mowy o pomyłce w badaniu. Pietruszyński jest przekonany, że ktoś musiał podać doping biegaczce. - To niebezpieczny środek i żaden sportowiec nie odważy się stosować go na własną rękę. Nie pójdzie do supermarketu ani na bazar. Ktoś, kto wpada na tym dopingu, z reguły ma kogoś obok siebie, który nie dość dobrze obliczył czas wykrywalności tego środka - powiedział.

Próbka B pozytywna - Kornelia Marek na dopingu »


Więcej o: