Sport.pl

Vancouver 2010. Justyna Kowalczyk po treningu: Będzie mi tu bardzo trudno

- Nie chcę niczym się obarczać tylko wystartować najlepiej jak potrafię. Naprawdę, gdyby to były starty w Canmore czy Libercu, to miałabym od siebie wielkie oczekiwania. Teraz chcę pobiec najlepiej jak umiem - mówi Justyna Kowalczyk
Sport.pl na Facebooku - wejdź na nasz profil, zostań fanem. Komentuj, dyskutuj, radź!

Robert Błoński: Wchodząc na trening, szczęśliwej miny pani nie miała .

Justyna Kowalczyk: Nie dziwię się sobie, od początku wiedziałam, co mnie tu czeka. Padał śnieg, ale wszystko odbędzie się zgodnie z tym, co przewidzieli organizatorzy. Trasa troszeczkę została utrudniona, ale te zmiany są kosmetyczne i jest niewiele trudniej. Pętla, która miała być do klasyka, jest teraz do łyżwy. Wiedziałam o tym od roku i teraz płakać nie będę.

Trening był wyczerpujący?

- Tylko momentami, ale generalnie bardzo słaby.

Przez cały czas sypał gesty śnieg.

- Tutaj nigdy z nim nie było problemów. Mówią, że do pierwszego startu nasypie jeszcze metr. Będzie więc bardzo miękko. Z jednej strony dobrze, z drugiej źle. Nie wiem, tak naprawdę. Konsystencja śniegu jest inna, bo i ocean jest blisko. Ale nie wiem, jakie proszki i smary dobiorą mi serwismeni. Ja będę miała decydujące zdanie w kwestii wyboru nart, ale nie wiem, co oni na nie nakładają.

Wybiera się pani na ceremonię otwarcia?

- Nie ma takiej możliwości. Nigdy nie byłam, więc nawet nie wiem czy mam czego żałować. Przyjechałam tu w innych celach niż otwarcie i zamknięcie igrzysk. Koncentruję się na startach. Nie wiem, jeszcze jakie są plany na najbliższe dni. Będę przyjeżdżać na treningi, może dostanę dzień wolnego. Z trasą muszę się zaznajomić, czy tego chcę czy nie.

Wrażenia z wioski olimpijskiej?

- Fajniejsza od tej z Turyny. Wszystkie polskie zawodniczki mieszkają w jednym domku. Są już biatlonistki, przyjadą biegaczki, jest nasza alpejka na dole i saneczkarka. Fajnie. Nie będzie problemów z ciszą, ani niczym innym.

Tydzień temu w Canmore wygrała pani sprint i była druga na 10 km techniką dowolną. Przyjechała tutaj pani jeszcze bardziej podbudowana psychicznie?

- Nie miało to żadnego wpływu. Jestem w tym roku bardzo mocna, ale nie zmieniło to tych tras. Byłam szczęśliwa, że tam wygrałam i byłam bezkonkurencyjna. Ale tutaj to wszystko jest inne.

Zaczyna pani igrzyska od 10 km techniką dowolną.

- Nie jest to najszczęśliwsze, wolałabym od jakiegoś swojego mocnego akcentu. A nie najsłabszego. Ale może na dobre mi wyjdzie, że to co najgorsze od razu będzie za mną.

WADA co chwila kontroluje sportowców. Panią też już zdążyła?

- Jeszcze nie, ale od początku roku sprawdza mnie bardzo często.

Zdominowała pani sezon w biegach narciarskich...

- W Polsce jestem uznawana za wielką faworytkę, ale ci co naprawdę znają się na biegach narciarskich wiedzą, że będzie mi tu bardzo trudno.

Szwedzkie media napisały, że może pani zdobyć cztery medale...

- To piszą dziennikarze. A to nie trenerzy i dziennikarze. Jak Adam Małysz jechał do Salt Lake City to oczekiwania od niego były większe niż ode mnie teraz. Ja będę najszczęśliwsza na świecie, jeśli zdobędę choć jeden medal. Nie chcę niczym się obarczać tylko wystartować najlepiej jak potrafię. Naprawdę, gdyby to były starty w Canmore czy Libercu, to miałabym od siebie wielkie oczekiwania. Teraz chcę pobiec najlepiej jak umiem. I zobaczymy. Presję już czuć i mam nadzieję, że wszystko jakoś to rozłożymy i uda się spod tego wyczołgać. Mam sporo książek, jeszcze parę dojedzie z Polski. Dam radę.

Nowy, biało-czerwony kombinezon w którym pani wystartuje jest...?

- W żadnym miejscu mnie już nie uwiera czyli jest dobry.

Już od piątku na portalu Sport.pl igrzyska w Vancouver

Codzienne relacje Z Czuba i na żywo, relacje prosto z Kanady specjalnych korespondentów, wideo komentarze, rozmowy z naszymi gwiazdami i komplet wyników, także tych z nocy polskiego czasu. A rano o godz. 9 w TOK FM magazyn olimpijski Michała Pola. Zapraszamy do śledzenia igrzysk w Sport.pl »



Więcej o: