Sport.pl

Vancouver 2010. Dwa boksy dla polskich biegaczy

Dwa pomieszczenia do smarowania nart o powierzchni 16 m kwadratowych każdy będzie miała do dyspozycji polska ekipa w biegach narciarskich w Vancouver. Żeby dostawiono drugie potrzebna była interwencja serwismenów Justyny Kowalczyk
Sport.pl na Facebooku - wejdź na nasz profil, zostań fanem. Komentuj, dyskutuj, radź!

Największa nasza faworytka dotarła do wioski olimpijskiej późnym popołudniem czasu lokalnego (w Polsce był środek nocy z wtorku na środę). Na szczęście nie zdążyła się zdenerwować warunkami, które początkowo polskim biegaczom przygotowali organizatorzy.

- Każdy startujący w zawodach zawodnik musi mieć zagwarantowane minimum trzy metry. Dwa, żeby rozłożyć się z nartami i specyfikami do ich przygotowania na trasy. I jeszcze metr, żeby móc się ewentualnie przebrać - opowiada sport.pl Paweł Brandt, fizjoterapeuta Kowalczyk. - Kiedy w poniedziałek zobaczyliśmy naszą "budę", stwierdziliśmy, że jest zdecydowanie za mała. Zmieścił się w niej tylko sprzęt. Trzeba pamiętać, że ekipa polskich biegaczy liczy sześć osób [oprócz Kowalczyyk, w Vancouver wystartują jeszcze Maciej Kreczmer i Janusz Krężelok oraz, w kobiecej sztafecie, Kornelia Marek, Paulina Maciuszek i Sylwia Jaśkowiec - red]. Dlatego nasze pomieszczenie powinno mieć minimum 18 metrów kw. Potrzebna była interwencja serwismenów, głównie Rafała Węgrzyna i sprawę w mig załatwiono. Z tego co wiem, protestowały też i inne ekipy. Do naszego kontenera zostanie dostawiony drugi i skończy się problem. W ten sposób reprezentacja będzie miała do dyspozycji ponad 30 m kw.

To ważne, bo Kowalczyk przywiozła do Vancouver ponad 80 par nart, z tego niemal aż 60 przeznaczona jest do startów w czterech konkurencjach indywidualnych i sztafecie. Reszta służy jest do testowania i dobrania odpowiednich smarów na trasy.

Paweł Brandt, który był w ostatni weekend w Canmore i widział bardzo dobry start Kowalczyk (drugie miejsce na 10 km techniką dowolną oraz bezapelacyjne zwycięstwo w sprincie techniką klasyczną) jest przekonany, że Polka "udźwignie" presję, która na niej spoczywa. Podobnie uważa Węgrzyn, który w ekipie odpowiada za właściwe przygotowanie nart do biegu techniką dowolną. Za smarowanie do "klasyka" całą "odpowiedzialność" ponoszą Estończycy Are Mets i Peep Koivu. Robią to tak świetnie, że Polka nie ma sobie równych na świecie techniką klasyczną. - Szkoda, że dopiero teraz są ze mną, ale lepiej późno niż wcale. Dają mi pewność, że niczego nie zepsują, tak dobrze jak teraz klasykiem nigdy jeszcze mi się nie biegało - mówiła Polka podczas Tour de Ski.

Wybuchowy charakter Kowalczyk powodował czasem spięcia, ale i powodował, że sprawę wyjaśniano natychmiast, a atmosfera błyskawicznie wracała do normy. Ostatnio nieporozumień nie było żadnych, a serwismeni zawsze stawali na wysokości zadania. Identycznie powinno być w Kanadzie, pogoda nie powinna sprawić żadnych problemów.

Pierwszy start Kowalczyk - w poniedziałek o godzinie 19 na 10 km techniką dowolną.

Już od piątku na portalu Sport.pl igrzyska w Vancouver

Codzienne relacje Z Czuba i na żywo, relacje prosto z Kanady specjalnych korespondentów, wideo komentarze, rozmowy z naszymi gwiazdami i komplet wyników, także tych z nocy polskiego czasu. A rano o godz. 9 w TOK FM magazyn olimpijski Michała Pola. Zapraszamy do śledzenia igrzysk w Sport.pl »

Kowalczyk może wygrać wszystko - piszą szwedzkie media »


Więcej o: