Sport.pl

Rio 2016. Joanna Jóźwik: Wszelkie dyskryminacje są mi zupełnie obce

"Każdy kto mnie chociaż odrobinę zna, wie doskonale, że jestem osobą otwartą na wszystkich ludzi i mam wielu przyjaciół w rożnych krajach na całym świecie, a wszelkie dyskryminacje są mi zupełnie obce" - napisała na Facebooku Joanna Jóźwik. Biegaczka powtórzyła to też w studio TVP Info.
:
-
- Trzy zawodniczki, które były na podium wzbudzają bardzo dużo kontrowersji. Nie ukrywam, że dla mnie to też jest trochę dziwne, że władze nic z tym nie robią. Koleżanki mają po prostu bardzo wysoki poziom testosteronu, podobny do męskiego, dlatego wyglądają jak wyglądają i biegają tak jak biegają - powiedziała Jóźwik po finale olimpijskim na 800 m, w którym zajęła piąte miejsce.

Jóźwik: Nie taka była moja intencja

We wtorek Jóźwik opublikowała wpis na Facebooku. "Widzę, że moje wypowiedzi wywołały szeroką dyskusję i dlatego chciałabym kilka kwestii wyjaśnić" - zaczęła. "Przede wszystkim moje rywalki, Semenya, Niyonsaba i Wambui uczestniczyły w Igrzyskach Olimpijskich zgodnie z obowiązującymi zasadami i regułami i zgodnie z nimi zdobyły medale olimpijskie. To, że są to zasady wzbudzające kontrowersje i powinny zostać poddane weryfikacji - pozwoliłam sobie wyrazić zdanie na ten temat, do którego mam prawo" - napisała.

Jóźwik przeprosiła tych, którzy poczuli się urażeni. "Spotkałam się też z komentarzami osób, które odebrały moje wypowiedzi jako dyskryminujące pochodzenie i kolor skóry rywalek. Jeżeli właśnie tak zostały zrozumiane, chciałabym za to ogromnie przeprosić. Nie taka była moja intencja i jest mi bardzo przykro z tego powodu, że zostały one wykorzystane w ten sposób. Każdy kto mnie chociaż odrobinę zna, wie doskonale, że jestem osobą otwartą na wszystkich ludzi i mam wielu przyjaciół w rożnych krajach na całym świecie, a wszelkie dyskryminacje są mi zupełnie obce" - napisała.

Zawodniczka napisała także, że nigdy nie miała konta na Twitterze, a wszystkie istniejące pod jej nazwiskiem nie są prawdziwe. "Sport jest piękny dlatego, że jeżeli podchodzimy do niego uczciwie, wszyscy jesteśmy równi. Tym, co powinno wpływać na wyniki, jest praca włożona w treningi, talent i odrobina szczęścia. Jestem bardzo zadowolona z mojego wyniku w finale olimpijskim i tego się trzymajmy" - zakończyła.





Jóźwik w TVP Info: Moja wypowiedź została przeinaczona

W podobnym tonie Jóźwik wypowiadała się we wtorek wieczorem w TVP Info. - Zaraz po biegu wypowiedziałam się emocjonalnie na temat rywalek, być może nieodpowiednio. Nie mogę teraz cofnąć słów. Niektóre osoby źle mnie zrozumiały. Oszukana się nie czuję, wiedziałam z jakimi rywalkami mam do czynienia, wiedziałam na co się piszę - mówiła.

Jóźwik potwierdziła, że jest zadowolona z występu. - Jestem na bardzo wysokim poziomie w ścisłej czołówce światowej. Miałam rewelacyjny wynik, piąte miejsce to mój sukces. Rok temu nie powiedziałabym, ze pobiegnę tak jak teraz - mówiła.

Nie odwołała jednak swoich słów. - Nie czujemy się komfortowo, kiedy inne zawodniczki miały limit testosteronu, a potem został zniesiony. Możemy czuć się urażone - mówiła. Zasugerowała też, że jeśli sytuacja nie będzie wyjaśniona, to kontrowersje mogą się nasilić. - Zaczęło się od tego przypadku, ale ten problem może się pojawić w innych konkurencjach - mówiła.

Trener Wołkowycki: Semenya wywołała burzę już w 2009 roku

W studiu TVP Info z Jóźwik pojawił się jej trener Andrzej Wołkowycki. Przypomniał, że sprawa Semenyi była głośna już przed igrzyskami. - Ona wywołała burzę już w 2009 roku, kiedy wygrała mistrzostwa świata. Kontrowersje były czymś uzasadnione. Nie znamy wyników badań, ale miała zaleconą kurację hormonalną, o tym też niewiele wiadomo. Potem biegała wolniej. Od zeszłego roku wróciła, bo CAS zaakceptował jej odwołanie w sprawie zaleconej kuracji - mówił. Więcej o sprawie czytaj w tekście Radosława Leniarskiego.

Odpowiadał też na pytania o formę i możliwości swojej zawodniczki. - Historia mówi, że ciężko będzie pobiec 1:55. Takie wyniki były osiągane przez zawodniczki z bloku wschodniego, ale nie były czyste - mówił. Pozwolił też sobie na żart. - Asia od trzech lat poprawia się o sekundę lub więcej. Jeśli to utrzyma to w Tokio powinna pobiec 1:53 - dodał z uśmiechem.



Więcej o: