Sport.pl

Rio 2016. Golf na igrzyskach bez światowej czołówki. Dlaczego najlepsi wymigali się od gry?

Po 112 latach golf wraca na igrzyska, ale światowej czołówki w Rio de Janeiro nie zobaczymy. Golfowi milionerzy do gry w igrzyskach się nie kwapią. Dostali świetną wymówkę w postaci wirusa Zika. Problem mają sponsorzy i światowa federacja. Panie do golfowej rywalizacji podchodzą inaczej.
Jason Day, Dustin Johnson, Jordan Spieth i Rory McIlroy, czyli czterech najlepszych obecnie golfistów świata, nie wystąpią w pierwszym od 112 lat olimpijskim turnieju golfowym. Władze światowej federacji golfa robiły sobie duże nadzieje w związku z występami gwiazd, ale im bliżej igrzysk tym więcej wielkich nazwisk mówiło "nie" grze w olimpijskim turnieju.

W olimpijskim i tak nie zobaczylibyśmy wszystkich najlepszych. Wszystko przez kwalifikacyjne limity. W turnieju może zagrać po 60 zawodników. Każdy kraj może wysłać po dwóch golfistów, chyba że ma więcej graczy w czołowej "15" na świecie, to wtedy pula zwiększa się do czterech golfistów, co gwarantowałoby start światowej czołówce.

Dzień przed pierwszą rundą męskiego turnieju wiemy już, kto zagra w Rio a kto nie. Lista nieobecności jest imponująca: w Rio de Janeiro nie zobaczymy sześciu z 10 najlepszych graczy obecnie i aż 17 zawodników z czołowej setki. Pierwsza czwórka światowego rankingu, czyli Jason Day, Dustin Johnson, Jordan Spieth i Rory McIlroy, na igrzyskach grać nie chce, bo obawia się zakażenia wirusem Zika. Dla golfistów może być to problem, bo wirus przenoszony jest przez komary - a tych na polu golfowym jest bez liku, zwłaszcza wokół stawów. Ale z drugiej strony lekarze i WHO zaznaczają, że ryzyko jest niewielkie, a do tego w Brazylii jest teraz zima i komary nie są aż tak aktywne.

Golfowe gwiazdy zagrożenie wirusem Zika potraktowały jako świetną wymówkę do rezygnacji ze startu w igrzyskach. Reprezentanci innych dyscyplin sportu aż tak licznie nie rezygnowali z tego powodu ze startu.

Coca-cola ma problem, McIlroy golfa nie będzie oglądał

Nie ma się co oszukiwać. Dla golfistów olimpijski medal ma niewielkie znaczenie. Tu sławę i poklask zdobywa się przede wszystkim w turniejach Wielkiego Szlema czy grze w meczach Pucharu Rydera. Dla wielu graczy wygrana w turnieju cyklu PGA Tour może być ważniejsza niż złoto olimpijskie. A przynajmniej bardziej opłacalna, bo rzadko zdarza się, by triumfator wyjeżdżał z czekiem na mniej niż milion dolarów. Taki pogląd podziela Zach Johnson, zwycięzca zeszłorocznego British Open.

-Nie wiem, czy golf w ogóle powinien być na igrzyskach. Podobnie jak piłka nożna czy koszykówka. Mistrzostwo NBA czy mistrzostwo świata dla piłkarzy to coś o wiele bardziej wartościowego niż olimpijskie złoto. Ja sam wolałbym znaleźć się w drużynie na Puchar Rydera niż grać na igrzyskach - stwierdził Johnson, który do kadry USA się nie załapał, a równocześnie z igrzyskami wystąpi w turnieju John Deere Classic, gdzie w puli nagród jest 4,8 mln dol. z czego blisko 900 tys. dol. weźmie zwycięzca.

Wśród lekkoatletów czy pływaków sama olimpijska kwalifikacja jest nie tylko sukcesem, ale i wielką nobilitacją. Golfiści nie czekali z wypiekami na twarzy na ogłoszenie listy graczy, którzy uzyskali kwalifikację.

-Nie wiem, czy możemy się nazywać olimpijczykami. To chyba niesprawiedliwe wobec osób, które ciężko pracują przez cztery lata na ten start, niektórzy sprzedają domy czy samochody, byle się tylko dobrze przygotować. Dla golfistów to będzie fajna tygodniowa przygoda, trochę rywalizacji i dobrej zabawy - stwierdził w Golf Channel McIlroy, który ze startu zrezygnował w czerwcu temu.

Z ust golfisty z Irlandii Północnej w kierunku olimpijskiego golfa padł mocny cios. - Na igrzyskach będę oglądał te dyscypliny, które coś znaczą: lekkoatletykę, pływanie skoki do wody - powiedział, o golfie nawet się nie zająknął.

Z kolei rezygnacja Jordana Spietha sprawiła spory problem firmie Coca-Cola. Spieth jest twarzą tej marki, w ostatnich tygodniach opublikowano reklamówki z nim w roli głównej, a jego postać miała trafić na butelki popularnego napoju, które do sklepów trafiłyby w trakcie igrzysk. Coca-Cola zamiast postaci Spietha umieściła sylwetkę anonimowego golfisty uderzającego piłkę.

Kobiety na olimpijskie granie się nie obrażają

Mimo rezygnacji aż tylu świetnych graczy nie można powiedzieć, że w Rio zagrają tylko przeciętniacy. Rzut oka na listę startową i już widać tam nazwiska wielu gwiazd. Jest zwycięzca tegorocznego Masters Anglik Danny Willett, jest triumfator The Open Henrik Stenson, jest piąty golfista w światowym rankingu Amerykanin Bubba Watson, czy były numer jeden na świecie Niemiec Martin Kaymer. Olimpijska rywalizacja zapowiada się świetnie, choć mogło być jeszcze lepiej.

Co ciekawe, z olimpijskiego turnieju golfistek nie wycofała się żadna zawodniczka z czołowej dziesiątki tych, które uzyskały prawo startu w Rio. Czyli w sumie w Rio zagra czołowa dziewiątka świata ze świetną Lydią Ko z Nowej Zelandii, Kanadyjką Brooke Henderson, Koreanką Inbee Park czy czołową amerykańską golfistką Lexi Thompson.

Dlaczego kobiety z gry w Rio nie zrezygnowały, a wręcz się tam garną? Bo dla golfistek gra w Rio ma ogromne znaczenie. Bo golf kobiecy potrzebuje większej uwagi świata i zainteresowania. Bo chce przyciągnąć sponsorów i przebić się do świadomości.

Męski golf radzi sobie dobrze - turnieje w prestiżowych cyklach PGA Tour i European Tour co roku powiększają pule na wygrane, stacje telewizyjne wykupują na wiele lat prawa do pokazywania zawodów na wiele lat za bajońskie sumy, rywalizacja na szczycie jest po raz pierwszy od dawna zacięta, a cała dyscyplina nadspodziewanie dobrze radzi sobie bez Tigera Woodsa (leczy kontuzję pleców, nie wiadomo, czy będzie jeszcze grał zawodowo w golfa) dzięki fali "młodych gniewnych" ze Spiethem, Day'em, McIlroy'em czy Rickiem Fowlerem na czele. Igrzyska to dla nich tylko zawracanie głowy.

Golf ma pewne miejsce także na igrzyskach w Tokio w 2020 roku, a potem? Nie wiadomo. Wszystko przesądzi się w przyszłym roku na obradach Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Wiele zależy od tego, jak w Rio odnajdą się ci, którzy na start się zdecydowali. Ale nie bez wpływu będą przedolimpijskie decyzje gwiazd tego sportu.

Co tam się DZIAŁO!? Prowokacje, zaczepki, a po meczu awantura pod siatką!




Więcej o: