Sport.pl

Rio 2016. Tomasz Zieliński na dopingu

Tomasz Zieliński został przyłapany na dopingu. Próbka B potwierdziła pierwsze badanie. Polak zostanie usunięty z wioski olimpijskiej, jeśli jego odwołanie zostanie odrzucone.
Zieliński, brat złotego medalisty z Londynu Adriana, ciężarowiec w kategorii 94 kg i aktualny mistrz Europy, został zbadany podczas przyjazdu do wioski olimpijskiej. Badanie przeprowadza się jak najszybciej - Zielińskiego urzędniczka poprosiła o przyjście do laboratorium antydopingowego od razu po otrzymaniu przez niego akredytacji. Laboratorium w Rio jest akredytowane przez Światową Agencję Antydopingową, choć miało przejściowe problemy - przez blisko miesiąc było zawieszone. Możliwość robienia testów przywrócono dopiero 24 lipca.

Zieliński przyjechał 31 lipca. W sobotę otrzymał informację, że wynik badania jest pozytywny - znaleziono nandrolon, steryd anaboliczny, najcięższy doping, jaki aplikują sobie oszuści.

Od razu poprosił o przebadanie próbki B. W niedzielę ją zbadano. Najszybciej zareagował Polski Związek Podnoszenia Ciężarów, bo w procedurach właśnie sportowa federacja jest powiadamiana w pierwszej kolejności. Zawodnik ma zamiar odwołać się do Trybunału Arbitrażowego, który ma swój lotny, trzyosobowy sąd doraźny w Rio. Zieliński miał wystartować w sobotę w kategorii 94 kg razem z bratem, z szansami na sukces.

"To szok dla nas. I cios w środowisko. Chcę wszystkich Polaków szczerze przeprosić, że muszą się podczas igrzysk olimpijskich rozgrywanych w Rio wstydzić przed całym światem z powodu afery wywołanej przez przedstawiciela podnoszenia ciężarów" - napisał prezes PZPC Szymon Kołecki w związkowym oświadczeniu, i dalej: "Działając na podstawie Regulaminu Dyscyplinarnego PZPC i Polskich Przepisów Antydopingowych, zawodnik został zawieszony w prawach zawodnika do czasu zakończenia postępowania i usunięty z Reprezentacji Narodowej na igrzyska w Rio 2016. Jeżeli zarzuty się potwierdzą, wówczas wyciągnięte zostaną wobec zawodnika surowe konsekwencje zgodnie w obowiązującymi przepisami".

Jednak - jak stwierdził rzecznik misji Henryk Urbaś - nikt nie otrzymał oficjalnego powiadomienia o pozytywnym wyniku próbki B od władz antydopingowych. W związku z tym Tomasz Zieliński jest wciąż oficjalnie olimpijczykiem. Dopiero gdy do PKOl dotrze taka informacja, będzie mógł wykluczyć sztangistę z drużyny.

Podnoszenie ciężarów jest najczęściej badaną i najczęściej wpadającą na dopingu dyscypliną sportu. Adrian Zieliński zdobył tytuł wicemistrza świata w Houston dzięki temu, że czterech lepszych zostało zdyskwalifikowanych. Mało już brakuje do medalu młodszemu.

W Rio nie ma całych reprezentacji wyrzuconych za doping, w tym rosyjskiej. Strona "Wieści antydopingowe IWF" wygląda jak spis telefoniczny niemałego miasta. Już wyrzucono z igrzysk dwóch sztangistów, Zieliński byłby trzeci.

W Polsce dyscyplina przeżywa podobne problemy. Wielokrotnie pisaliśmy artykuły, które można by opatrzyć wspólnym tytułem "Sztanga na koksie". Swojego czasu wpadł syn trenera reprezentacji, brat prezesa, złoty medalista nie potrafił wytłumaczyć swoich nieobecności podczas nalotu kontroli antydopingowych, a żona brązowego medalisty podczas nalotu o 6 rano powiedziała urzędnikom, że nie wie, gdzie jest mąż. Były też kuriozalne przypadki uciekania przez okno. Opisaliśmy również wcześniejsze zdarzenia: według zeznań świadków srebrny medalista olimpijski z Sydney i złoty (dzięki dopingowi Ilii Ilina) z Pekinu Szymon Kołecki również wpadł na dopingu. Tylko w ramach nieformalnego układu zostało to zatuszowane przez polski związek i międzynarodową federację.

Tomasz Zieliński, choć jest w reprezentacji, nie trenował ze szkoleniowcem kadry Ryszardem Soćką, bowiem nie chciał się zgodzić na trenowanie z drużyną. Od dawna trwa spór między związkiem a braćmi Zielińskimi, którzy chcą trenować w Mroczy i tam, gdzie chcą. Po złotym medalu na igrzyskach w Londynie Adrianowi Zielińskiemu przysługiwał tzw. indywidualny tok treningowy. - Ale nie Tomaszowi - powiedział wczoraj trener Soćko.

Dopiero dwa tygodnie przed wyjazdem do Rio Zieliński przyjechał do Spały. Wcześniej pracował z trenerem Jerzym Śliwińskim i z bratem Adrianem.

Związek podjął próby zmuszenia go do pracy z reprezentacją, ale się nie udało - zarząd PZPC zgodził się na indywidualne treningi, takie jakie zapewnił sobie Adrian.



Zieliński wyrzucony, ale wrócił

W czerwcu Zieliński razem z Krzysztofem Szramiakiem zostali skreśleni za niesubordynację z listy zawodników przygotowujących się do igrzysk w Rio de Janeiro, ale potem zostali przywróceni.

- To była trudna decyzja, ale nie mieliśmy innego wyjścia. Obaj lekceważyli sobie cykl przygotowań do igrzysk, nie przyjeżdżali na obowiązkowe zgrupowania, przysyłali zwolnienia lekarskie, swoją absencję tłumaczyli różnymi dziwnymi powodami. Chcieli trenować wyłącznie w klubach, a na to nie ma zgody. O konkretnych powodach nie chcę mówić, ale jedno jest bezsporne: zawodnik przygotowujący się do najważniejszej imprezy czterolecia powinien być pod opieką i kontrolą kadry szkoleniowej reprezentacji - mówił wówczas Szymon Kołecki, prezes związku.

Jednak zarząd związku nie zaakceptował jego decyzji i głosowaniem przywrócił obu do kadry.

Polacy mieli zyskać na dopingowych dyskwalifikacjach





- Jeżeli IWF utrzyma w mocy nałożone na nich dyskwalifikacje, Adrian i Tomasz będą mieli łatwiejszą drogę do miejsc na podium - mówił przed igrzyskami trener kadry Ryszard Soćko.

Zieliński ma nadzieję, że po wykryciu w ubiegłym roku dopingu u sztangistów m.in. z Kazachstanu oraz Białorusi i coraz dokładniejszych kontrolach rywalizacja w Rio będzie bardziej uczciwa.

- Wiele osób pyta, czy jest to dla mnie deprymujące. Ja tak na to nie patrzę i raczej dziwię się, że przy takim wspomaganiu i tak mieli problem z wygrywaniem ze mną. Mam nadzieję, że w końcu uda się to wszystko wyczyścić, choć na razie jest duże zamieszanie, przez które nie do końca wiadomo, z kim będę rywalizował w Rio - mówił Adrian Zieliński o dopingu.



Więcej o: