Sport.pl

Rio 2016. Na plażę po olimpijskie medale

Polscy siatkarze plażowi dopiero po raz drugi wystąpią w igrzyskach, mimo to są wśród kandydatów do podium. Naszą najlepszą parę osłabia jednak kontuzja.
W marcu na olimpijskich obiektach w Rio de Janeiro rozegrano zawody siatkarskiego Wielkiego Szlema. Zdominowali je Polacy, walczący o olimpijską kwalifikację, która zależy od miejsca w rankingu. Młoda para Bartosz Łosiak i Piotr Kantor nie dała szans rywalom, czwarte miejsce zajęli doświadczeni Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel. To nie koniec, bo Kinga Kołosińska i Monika Brzostek przegrały dopiero w finale z najlepszymi na świecie Amerykankami: Kerri Walsh Jennings i April Ross.

Od Grand Slam w Rio de Janeiro minęło prawie pięć miesięcy, co nie zmieniło sytuacji polskich par. Wciąż uważa się, że mają szanse na medale igrzysk. Dla Fijałka i Prudla będzie to drugi występ olimpijski. Debiutowali cztery lata temu w Londynie, gdzie od podium dzielił ich mały krok. Przegrali wówczas w ćwierćfinale z brazylijskim duetem Emanuel/Alison, późniejszymi wicemistrzami, choć mieli nawet meczbola. - Nie wracamy już do tamtych igrzysk. Skupiamy się nad tym, co przed nami - mówi Fijałek i zapowiada, że do Brazylii leci po medal.

Polska siatkówka plażowa nie jest tak popularna jak halowa, ale rozwija się błyskawicznie. Zawodnicy podkreślają, jak wiele daje im praca z trenerem Martinem Olejnakiem. Obecnie w światowej czołówce mamy trzy duety męskie: oprócz Fijałka i Prudla, także Łosiaka i Kantora oraz Michała Kądziołę i Jakuba Szałankiewicza. Ci ostatni nie wywalczyli jednak kwalifikacji olimpijskiej.

Liderami są Kantor i Łosiak mający na koncie trzy medale na imprezach World Tour, w tym złoty w Rio. Ale Kantor złamał niedawno palec. Mimo to Olejnak zdecydował, że para poleci na igrzyska. - Z kciukami zawsze jest największy problem. Tak naprawdę mój palec będzie w pełni zdrowy w przyszłym roku. Szkoda, że kontuzja wyskoczyła akurat przed igrzyskami, ale takie jest życie sportowca - mówi 24-letni siatkarz.

Na zdrowie nie narzekają 29-letni Fijałek i o rok starszy Prudel. - Gdybym miał porównać mój stan zdrowia przed Londynem, to przed Rio jest bajka - podkreśla Fijałek. - Na igrzyska czekaliśmy cztery lata i większość przygotowań czy turniejów była temu podporządkowana. Jedziemy wykonać zadanie, jakim jest walka o medal. W tym sezonie zajęliśmy w turniejach często odległe miejsca, ale bardzo pomógł nam dwutygodniowy obóz w Polsce, który dodał nam pewności siebie.

Obie męskie pary trafiły do grup, w których rywale są niżej w rankingu, dlatego teoretycznie nie powinny mieć problemów z awansem do drugiej rundy. Fijałek i Prudel (nr 11) zagrają m.in. przeciwko słynnemu Reinderowi Nummerdorowi, mistrzowi Europy z 1997 roku w hali (tworzy duet z Christiaanem Varenhorstem). 40-letni Nummerdor wycofał się z turnieju w Klagenfurcie, ostatniego przed igrzyskami. - Nie wiem, co się z nim stało, i w to nie wnikam. Na tydzień przed igrzyskami zawsze są różne gierki. Trzeba skupić się na sobie - komentuje Fijałek.

Łosiak i Kantor (nr 4) zmierzą się w Rio z Holendrami Alexandrem Brouwerem i Robertem Meeuwsenem (nr 9) oraz Niemcami Markusem Böckermannem i Larsem Flüggenem (13).

Polacy cieszą się, że podczas turnieju olimpijskiego nie będzie upałów. - Wiosną podczas Grand Slam graliśmy przy temperaturze 40 stopni - przypomina Kantor. Fijałek dodaje: - Żaru z nieba nie będzie, klimat brazylijski zimą nam odpowiada. Chcemy namieszać w Rio.

Na igrzyskach wystąpią także Kołosińska i Brzostek, które mają na koncie historyczny medal dla Polski w zawodach World Tour (w Moskwie). Im los nie sprzyjał, bo na początku trafiły na świetne Brazylijki Larissę/Talitę (nr 6). - Mamy ciężką grupę, ale stać nas na zwycięstwo w każdym meczu - mówi Brzostek.

Turniej siatkówki plażowej zaczyna się już w piątek, finały zaplanowano na 18 sierpnia.



Skandaliczne warunki w wiosce olimpijskiej. Oburzeni Polacy wyliczają: syf, robaki, brak okien i wody w łazience


Więcej o: