Sport.pl

Igrzyska w Rio. Zika jako tenisowa wymówka

Z igrzysk w Rio de Janeiro wycofało się tylu tenisistów, że Polska wyśle do Brazylii siedmioro, a nie troje zawodników.
Lista nieobecnych wciąż się wydłuża. W sobotę wycofali się najbardziej utytułowani debliści świata - bracia Bob i Mike Bryanowie - oraz 24. w rankingu ATP Alexander Zverev, w poniedziałek Dominika Cibulková (WTA 11). Wcześniej zrezygnowali m.in.: Roger Federer (ATP 3), Milos Raonic (ATP 7), Tomas Berdych (ATP 8), Dominic Thiem (ATP 10), Simona Halep (WTA 5) i Wiktoria Azarenka (WTA 7).

Federer z powodu kontuzji kolana opuści resztę sezonu - chce wrócić mocniejszy za rok. Azarenka jest w ciąży, o czym poinformowała w połowie lipca. Pozostali powody podają różne, w większości drobne dolegliwości lub obawę przez wirusem Zika. Zakażenie przenoszonym przez komary drobnoustrojem przebiega zazwyczaj bezobjawowo, ale może spowodować małogłowie u noworodków. Lekarze uspokajają, że po miesiącu wirusa nie ma już w organizmie, ale niektórzy nie wierzą. - Ryzyko dla mojego zdrowia jest za duże - powiedziała Halep. - Pogram jeszcze dwa, trzy, cztery lata, ale potem zostanie mi 60 lat po zakończeniu kariery. Przez jeden turniej mogę mieć potem smutne życie. Nie chcę podejmować ryzyka, nawet jeśli jest niewielkie - tłumaczył się Berdych.

Takie argumenty nie przekonują rywali z kortów. - Ciągle słyszę o tym wirusie, ale jeśli przyjrzymy się, co się dzieje na świecie, to każdy start wiąże się z jakimś ryzykiem. To związane z ziką nie jest największe - uważa Rumun Horia Tecau, który miał wystąpić z Halep w mikście.

- Media robią wielki szum. Tenisiści przychodzą do mnie i pytają, jak jest. A przecież turnieje ATP i WTA są rozgrywane w Rio w lutym, kiedy mamy lato i komary są aktywne. Teraz, w zimie, praktycznie ich nie ma - przekonuje czołowy brazylijski deblista Bruno Soares. W przewodniku po turnieju w Rio ATP poświęciła 20 z 33 stron radom odnośnie do bezpieczeństwa i zapobiegania kradzieżom. O zice jest niecała strona.

Tenis wrócił na igrzyska w 1988 r. po 64 latach przerwy. Najlepsi zawodnicy walką o medale nie byli jednak zainteresowani. Z pierwszej dziesiątki ATP na igrzyska do Seulu polecieli jedynie Szwed Stefan Edberg, Amerykanin Tim Mayotte i Miloslav Mecirrz Czechosłowacji. I w komplecie stanęli na podium.

Później na igrzyskach często dochodziło do niespodzianek. Medale zdobywali m.in. Francuz Arnaud Di Pasquale, Amerykanin Mardy Fish, Hiszpan Jordi Arrese, Chilijczyk Nicolas Massu czy Australijka Alicia Molik. Czyli tenisiści, którzy nigdy nie dotarli choćby do półfinału singlowego szlema.

Chcąc podnieść prestiż turnieju olimpijskiego, Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF) porozumiała się z ATP i WTA i od 2004 r. na igrzyskach zdobywało się punkty rankingowe. Andy Murray, zwyciężając w 2012 r. w Londynie, zdobył 750 pkt - więcej niż za półfinał Szlema.

Tym razem dogadać się nie udało. Podobno turnieje, które straciły na związanych z igrzyskami zmianach w kalendarzu, domagały się rekompensaty. Gdy ITF odmówiła, ATP i WTA zdecydowały, że nie nagrodzą graczy punktami za występ w Rio.

Cztery lata temu Murray pokonał w finale Federera. W Rio bukmacherzy typują, że o złoto zagrają Djoković i Murray. Droga do podium powinna być łatwiejsza - w Londynie z numerem 16. rozstawiony był 21. na świecie Richard Gasquet, teraz na rozstawienie zasłużył nawet 31. w rankingu Gilles Simon.

Na całej sytuacji zyskują Polacy. Według pierwszych informacji do Rio mieli lecieć Agnieszka Radwańska i debel Łukasz Kubot/Marcin Matkowski. Dzięki kolejnym rezygnacjom dołączyli do nich Jerzy Janowicz, Magda Linette oraz debel Paula Kania/Klaudia Jans-Ignacik.

"Jestem przeszczęśliwa, że w ostatniej chwili udało mi się zakwalifikować. Jest to dla mnie spełnienie marzeń" - napisała na Facebooku Linette, która o tym, że może lecieć do Rio, dowiedziała się w Nanchang, gdzie od poniedziałku miała grać w turnieju WTA. O zice nie wspomniała.

Nie takie Rio straszne! Polscy sportowcy czują się tu jak w raju






Więcej o: