Sport.pl

Siatkówka. Polska wygrała z Chinami. Mistrzowie piątego seta

Kolejna cudowna przemiana pozwoliła reprezentacji Polski pokonać wyjątkowo silne w tym roku Chiny. Dzięki temu siatkarze mogą się już czuć olimpijczykami, bo są o włos od awansu na igrzyska. W czwartek o 8:40 gramy z Wenezulą. Relacja na żywo na Sport.pl.
Wenezuela zajmuje ostatnie miejsce po czterech kolejkach turnieju kwalifikacyjnego. Wygrana, a chyba nikt nie wyobraża sobie innego wyniku, zapewni mistrzom świata awans na igrzyska. Nie przyszedł on jednak łatwo...

Polscy siatkarze rozegrali w Tokio cztery mecze, ale gdyby brać pod uwagę ich grę, to aż sześć, bo z Francją i Chinami oglądaliśmy dwie reprezentacje: słabe w pierwszych dwóch setach i zdecydowanie dominujące w kolejnych. O ile takiego scenariusza można było się spodziewać w pojedynku z mistrzami Europy, o tyle strata dwóch setów z zajmującymi 19. miejsce w rankingu Chińczykami jest zaskakująca. Ale tylko w teorii, bo obecny zespół nie przypomina tego, który przez lata był obijany przez faworytów. Jest bardzo wysoki i gra nowoczesną, szybką siatkówkę.

Na inaugurację Chiny przegrały z Francją 1:3, jednak były bardzo bliskie doprowadzenia do tie-breaka. Z Polakami zaczęli jeszcze lepiej; bardzo dobrze serwowali, popełniali mało błędów i byli skuteczni w bloku. Nasi zawodnicy nie mieli argumentów, żeby się im przeciwstawić. Zresztą zdążyli nas do tego przyzwyczaić, że długo się rozkręcają. W ubiegłorocznym Pucharze Świata w trzech z czterech pierwszych spotkań przegrali premierowe sety z teoretycznie słabszymi przeciwnikami. Po dramatycznym pojedynku z Francją Stéphane Antiga podkreślał, że jego podopiecznym brakowało zagrywki i podjęcia ryzyka w ataku. Analogiczna sytuacja miała miejsce w środę. Niby Polacy nie popełniali zbyt wielu błędów, jednak decydujące akcje rozstrzygali na swoją korzyść przeciwnicy.

W dzisiejszej siatkówce kluczem do sukcesów jest zagrywka. To ona - jeśli jest trudna - pozwala osiągnąć przewagę, czyli ustawić blok i obronę. Odbiera też rywalom pewność. Mecze z Francją i Chinami, a dokładnie pierwsze sety tak właśnie wyglądały w wykonaniu przeciwników. Trenerzy podkreślają jednak, że najlepszym sposobem na trudne serwy jest samemu serwować jeszcze lepiej. Właśnie tak, jak to pokazują w Tokio polscy siatkarze w końcówkach. Dlatego Chińczycy, a wcześniej Francuzi byli w drugiej części meczów tylko tłem dla biało-czerwonych.

Dlaczego więc nasza drużyna nie może tak grać od początku? Polacy mieli bardzo krótkie przygotowania, podczas których ciężko trenowali w Spale. Być może dlatego się długo rozkręcają, bo brakuje im świeżości. Ryszard Bosek, mistrz olimpijski z Montrealu i były selekcjoner, zwraca uwagę, że nasi siatkarze z seta na set grają lepiej, podczas gdy przeciwnicy słabną. - Na pewno nie są w Tokio w najwyższej formie. A poza tym nasza drużyna wciąż się tworzy, dopiero nabiera pewności. Buduje się po każdej udanej akcji, a każda wygrana dłuższa wymiana dodaje chłopakom skrzydeł - twierdzi. I dodaje, że mistrzami świata jesteśmy już tylko z nazwy, bo w porównaniu z mundialem zespół zmienił się niemal całkowicie.

Nowa Polska drużyna ma wielki atut, jakim jest charakter. Siatkarzy nie zrażają początkowe niepowodzenia, a w każdym z trzech rozegranych w Japonii tie-breaków dominowali zdecydowanie. Świetnie spisuje się Bartosz Kurek, który jest liderem zespołu. Mimo kontuzji i zaległości treningowych znakomicie gra Mateusz Mika. Jest jeszcze coś, co wyróżnia Polaków na tle rywali: postawa zmienników. Zdecydowana większość zmian dokonanych przez Antigę poprawia grę drużyny. Przeciwko Francji kapitalnie wypadli Dawid Konarski i Fabian Drzyzga; Marcin Możdżonek już w Japonii z superrezerwowego stał się podstawowym środkowym zdobywającym po kilkanaście punktów. Z Chinami znakomicie spisał się Rafał Buszek zastępujący oszczędzanego Mikę. To jego zagrywki w piątym secie pozwoliły zbudować pięciopunktową przewagę.

- Tworzy nam się drużyna mocna psychicznie, która szczyt formy powinna osiągnąć na igrzyskach w Rio de Janeiro - uważa Bosek.

Tych pechowców Adam Nawałka nie zabiera na Euro 2016 [ZOBACZ]




Więcej o: