Sport.pl

Soczi 2014. To są skoki, tu logika nie działa

W niedzielę pierwsze medale na skoczniach - na początek K95. Czy złoty Simon Ammann znów będzie je przeskakiwał, jak cztery lata temu?
Biorąc pod uwagę doświadczenie i obycie na olimpiadach, za murowanego faworyta w Soczi powinien uchodzić właśnie on. Urodzony w Grabs 32-letni skoczek uważany jest za speca od zadań tak wymagających i stresujących jak igrzyska. Nikt dotąd nie zdobył na nich więcej niż Szwajcar. Wiecznie uśmiechnięty od ucha do ucha, pochodzi z kraju, gdzie presja sukcesu w jego dyscyplinie nie jest nieludzka.

W wieku zaledwie 20 lat Ammann zdobył dwa tytuły mistrza w Salt Lake City w 2002 r. i właściwie od tamtej pory może startować na luzie. Rozważał zakończenie kariery już po dwóch następnych złotach w Vancouver w 2010 r., ale ostatecznie postanowił wytrwać na skoczni kolejne cztery lata. Spoglądając na jego formę z początku sezonu, rywale muszą być gotowi na najgorsze. Czyli na to, co stało się w Kanadzie, gdy Ammann przeskakiwał skocznie. Pocieszeniem mogą być słabe skoki Simona w miniony weekend w Willingen. Czy jak zwykle wyciągnie asa z rękawa w kluczowym momencie?

Aby docenić skuteczność Szwajcara na igrzyskach, wystarczy prosta statystyka. W ciągu 15 lat startów w PŚ wygrał 21 konkursów, podczas gdy o osiem lat młodszy Gregor Schlierenzauer triumfował już 52 razy, a jednak jego laury olimpijskie bledną przy osiągnięciach Szwajcara (dwa brązy indywidualnie i złoto w drużynie).

To pokazuje, kto jest specem od igrzysk. Ammann już nic nie musi. Zapewne tak samo jak 41-letni japoński weteran Noriaki Kasai, mający co prawda tylko jeden medal igrzysk (drużynowy z Lillehammer), a startował już na sześciu olimpiadach. W tym sezonie Kasai osiągnął jednak życiową formę i na jego siódmych igrzyskach trzeba go uważać za kandydata do podium bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

36-letni Janne Ahonen wrócił w tym sezonie do skakania drugi raz. W 2008 r. ogłosił, że nie ma już motywacji i chce się rozstać w chwale z zawodowym sportem. Wrócił z powodu igrzysk w Vancouver, bo jego dokonania olimpijskie (dwa srebra w drużynie) są dość skromne. Dla zawodnika, który w Pucharze Świata stawał na podium rekordowe 108 razy, wyprawa do Kanady zakończyła się jednak totalną klapą. I znów okazało się, że nie ma motywacji, aż do lata 2013 r., gdy wrócił po raz drugi, obierając sobie za cel Soczi. Jego forma w tym sezonie nie zapowiada w Rosji dalekich lotów, ale w konkurencji zręcznościowej, tak nieprzewidywalnej i uzależnionej od pomyślnych wiatrów, Fin ma prawo nie tracić nadziei.

Z pewnością lista faworytów rosyjskich igrzysk nie może zawierać samych weteranów. Poza Schlierenzauerem bardzo wysoko trzeba będzie ocenić szanse 27-letniego Thomasa Morgensterna, jeśli tylko okaże się, że po dwóch wypadkach, w tym tak ciężkim jak ten na mamucie w Kulm, zdąży odzyskać formę. Jego sytuacja nasuwa nieuchronne skojarzenie z Ammannem przed olimpiadą w Salt Lake City. Szwajcar miał bardzo groźny upadek w Willingen 11 stycznia 2002 r. Po wyjściu ze szpitala nie startował aż do igrzysk, gdzie zapracował na przydomek "Harry Potter".

21-letni Słoweniec Peter Prevc po konkursach w Sapporo został liderem Pucharu Świata nie tylko dzięki wielkiej formie, ale także dlatego, że rywale odpuścili konkursy w Japonii, skupiając się na igrzyskach. Słoweńcy potraktują olimpiadę z marszu i na pewno będą walczyć o medal w konkursie drużynowym - wygrali obydwa konkursy tego sezonu. Indywidualnie też nie można ich nie doceniać, ale do największych faworytów się nie zaliczają.

O tym, jak silną drużynę mają Niemcy, przekonaliśmy się w Zakopanem. Zresztą w obu konkursach drużynowych tego sezonu kolejność na czołowych pozycjach była identyczna (Słoweńcy przed Niemcami). W Soczi najwyżej będą stały jednak akcje Austriaków, narciarskiego dream teamu, zwłaszcza jeśli Morgenstern wróci na igrzyska w dobrej formie. Od kiedy w 2004 r. ich kadrę objął Alexander Pointner, Austriacy mają monopol na złoto igrzysk w konkursach drużynowych.

Ale indywidualnie nie ominęły ich kłopoty, choć mniej poważne niż te mistrza Morgensterna. Rewelacyjny zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni Thomas Diethart pogrążył się po wielkim sukcesie w przeciętności. Pointner chwalił się, że w przypadku 21-latka znakomicie zadziałał tak zwany neurocoaching, czyli pobudzanie mózgu specjalnie dobranymi falami dźwiękowymi, co ułatwia skoczkowi przełamywanie lęku i skupienie się na samym skoku, a nie na wyniku. Nie wiadomo, czy trening jest kontynuowany i z jakimi skutkami. Dowiemy się być może już w niedzielę.

O to samo co Diethart walczą zresztą wszyscy zawodnicy. Adam Małysz przez lata mówił w kółko o dwóch równych skokach, a Kamil Stoch o frajdzie i zadowoleniu z wykonywanej roboty - wszystko dlatego, żeby odpędzić wyniszczającą psychicznie presję wyniku. W dyscyplinie, w której o sukcesie decydują setne ułamki sekundy, niemal każdy ruch na skoczni musi być automatyczny, zakodowany w mięśniach i ścięgnach, wykonany bez wahania. Trafienie z odbiciem przy prędkości 92 km na godzinę wymaga od zawodnika wyczucia i skupienia graniczącego z transem. Zwycięży ten, kto osiągnie harmonię z własnym ciałem i umysłem.

Poza tym na skoczni trwa techniczny wyścig zbrojeń. Cztery lata temu wygrał go Ammann, przywożąc do Vancouver narty ze sztywnymi wiązaniami zapewniające mu przewagę nad konkurencją. Mając lepszy kombinezon albo buty, zawodnik osiąga wyższy poziom wiary w siebie, co działa tak samo jak wiatr pod narty. Czy jakieś rewelacje sprzętowe czekają nas w Soczi? Polak Maciej Kot zapewnia, że choć nie da się powiedzieć, by nasi skoczkowie wyprzedzali pod tym względem najbardziej zaawansowanych rywali, to przynajmniej już za nimi nadążają.

Dla Polski będzie to pierwsza olimpiada bez Małysza. Lider drużyny Kamil Stoch ma jednak prawo myśleć o medalach tak samo jak jego genialny poprzednik. Złoto na mistrzostwach świata w Val di Fiemme pokazało, że Polak radzi sobie z presją wielkich wyzwań. W tym sezonie formę miał tak samo równą, jak Kasai i Ammann, a nawet wyższą. Dla polskich kibiców równie fascynujący będzie konkurs drużynowy, co jest ewenementem w historii igrzysk zimowych. Takiej drużyny jeszcze w polskich skokach nie było, co oczywiście nie znaczy, że musi ona dać sobie radę z Austriakami, Niemcami, Słoweńcami, Japończykami i Norwegami. Te sześć nacji podzieli między siebie miejsca na podium w Soczi. Tu przypadek ma mniej do powiedzenia niż w konkursach indywidualnych. Gdyby poprosić samych zawodników, by przewidzieli bohaterów zbliżających się igrzysk, odpowiadają enigmatycznie: "To są skoki, tu logika nie działa". W tej dyscyplinie murowanych pewniaków nie ma, tym większe pole do popisu dla rozstrzygnięć sensacyjnych. 18 lutego 2006 r. na igrzyskach w Turynie Morgenstern zdobył złoty medal na dużej skoczni, wyprzedzając Andreasa Koflera zaledwie o 0,1 pkt! W odległości to różnica 5,5 cm. O tyle samo wyprzedził Wojciech Fortuna Szwajcara Waltera Steinera w konkursie w Sapporo 34 lata wcześniej. Tamto sensacyjne zwycięstwo pozostaje jedynym, jakie odniósł skoczek z Polski na igrzyskach olimpijskich. f

FAWORYCI IGRZYSK W SOCZI

Simon Ammann

Szwajcaria, 32 lata

Miejsce w PŚ 2013/14: 6

Zwycięstwa w PŚ: 21

Sukcesy na igrzyskach: cztery złote medale (2002 i 2010)

Typ bukmacherów: 17

Ammann jest jedynym skoczkiem w historii, który zdobył cztery złote medale olimpijskie

Kamil Stoch

Polska, 26 lat

Miejsce w PŚ 2013/14: 1

Zwycięstwa w PŚ: 11

Sukcesy na igrzyskach: brak

Typ bukmacherów: 4

Gregor Schlierenzauer

Austria, 24 lata

Miejsce w PŚ 2013/14: 4

Zwycięstwa w PŚ: 52

Sukcesy na igrzyskach: dwa brązowe medale i złoto w drużynie (2010)

Typ bukmacherów: 5

Peter Prevc

Słowenia, 21 lat

Miejsce w PŚ 2013/14: 2

Zwycięstwa w PŚ: 2

Sukcesy na igrzyskach: brak

Typ bukmacherów: 7,5

Severin Freund

Niemcy, 25 lat

Miejsce w PŚ 2013/14: 5

Zwycięstwa w PŚ: 5

Sukcesy na igrzyskach: brak

Typ bukmacherów: 7,5

Noriaki Kasai

Japonia, 41 lat

Miejsce w PŚ 2013/14: 3

Zwycięstwa w PŚ: 16

Sukcesy na igrzyskach: srebro w drużynie (1994)

Typ bukmacherów: 9

Thomas Morgenstern

Austria, 27 lat

Miejsce w PŚ 2013/14: 11

Zwycięstwa w PŚ: 23

Sukcesy na igrzyskach: złoto (2006), dwa złota w drużynie (2006, 2010)

Typ bukmacherów: 9

Skocznie za 50 mln dol.

Wybudowanie skoczni olimpijskich kosztowało 50 mln euro. Rekordzistą dużego obiektu jest Japończyk Taihei Kato - 139 m. Na małej skoczni najdalej latał Czech Lukáš Hlava - 108,5 m.

Więcej o: