Sport.pl

Soczi 2014. Wszyscy typują, Stoch skacze

12 lat temu świetnie zazwyczaj czującym sport bukmacherom nie śniło się, że mistrzem olimpijskim w skokach narciarskich może zostać ktoś inny niż Adam Małysz albo Sven Hannawald. Oby nie pomylili się tym razem, typując, że w Soczi po złoto poleci Kamil Stoch. Konkurs na skoczni normalnej w niedzielę o godz. 18.30. Transmisja w TVP, relacja na żywo w Sport.pl
Plan jest prosty - Kamil Stoch oswoi się z olimpijską skocznią normalną w czwartek (nie skakał na niej w ubiegłorocznej próbie przedolimpijskiej), kiedy rozpoczną się na niej treningi przed niedzielną walką o medale.

Bez "normalnych" sukcesów

W piątek lider Pucharu Świata miał od skakania odpoczywać. Ostatecznie, po przeciętnych skokach w czwartek, będzie startował w porannym treningu. Czy po nim nadal będzie głównym faworytem do złota?

Na razie - czy to się komuś podoba, czy nie - Stoch za takiego uchodzi. To prawda, że lepiej czuje się na obiektach dużych, gdzie premiowani są ci, którzy mocne odbicie łączą z umiejętnością układania się w locie i szukania noszenia. To prawda, że na razie nie wygrał nic na skoczniach, na których skacze się najwyżej kilka metrów za linię z przypisaną do niej wartością "100". Jego największym sukcesem na takim obiekcie jest trzecie miejsce w Pucharze Świata sprzed trzech lat, z Lillehammer. Inni na takich skoczniach zrobili znacznie więcej.

Anders Bardal, który zniknął z pola widzenia trzy tygodnie temu, jest aktualnym mistrzem świata. Gregor Schlierenzauer, którego też ostatnio w Pucharze Świata nie widzieliśmy, na skoczniach normalnych wyskakał sobie dwa srebra mistrzostw świata i olimpijski brąz w Vancouver. Teraz Austriak zrobi wszystko, by w trzecim olimpijskim starcie (liczymy tylko indywidualne występy) zdobyć pierwsze złoto. Na nie chrapkę ma też ten, którego na igrzyskach muszą bać się wszyscy. Simon Ammann ostatnio nie błyszczał, ale na skoczniach normalnych zdobywał już dwa tytuły mistrza olimpijskiego, a na mistrzostwach świata medale srebrny i brązowy, więc doskonale wie, co zrobić, by wskoczyć na podium.

O tym marzy - i za sprawą dynamitu w nogach marzyć ma prawo - też Thomas Morgenstern. Austriak, który w czwartek pokaże się na skoczni pierwszy raz od prawie miesiąca (koszmarny upadek w Bad Mitterndorf przydarzył mu się 10 stycznia), w minionych latach wygrywał na obiektach normalnych złoto i brąz mistrzostw świata.

Wszędzie Stoch

Jeśli po niedzielnym konkursie medale odbiorą np. Bardal, Schlierenzauer i Morgenstern albo Peter Prevc, Severin Freund i Noriaki Kasai, kibice specjalnie zdziwieni pewnie nie będą. A bukmacherzy?

Unibet.com kolejkę do złota ustawia tak: Stoch 4 (każdy, kto postawi na zwycięstwo Polaka, w przypadku jego wygranej otrzyma czterokrotność wniesionej stawki), Schlierenzauer 6, Freund 7, Prevc 8, Morgenstern 9;

Bwin.com - Stoch 4,25, Schlierenzauer 4,75, Prevc 7,5, Morgenstern 9, Freund 11;

Bet-at-home.com - Stoch 4,15, Schlierenzauer 4,35, Prevc 8,35, Morgenstern 8,75, Freund 9,35;

Fortuna - Stoch 4,2, Schlierenzauer 5, Prevc 7,5, Morgenstern 10, Freund 10.

Wyliczać można by jeszcze długo, bo trudno znaleźć bukmachera, który za faworyta niedzielnych zawodów nie uważa Stocha.

Polak przez cały olimpijski sezon prezentuje się najlepiej, jest liderem Pucharu Świata, jako jedyny wygrał cztery konkursy, a osiem z 18 startów kończył w pierwszej "trójce".

Na wielkiej imprezie klasę udowodnił przed rokiem w Predazzo, zostając mistrzem świata na skoczni dużej. A że na normalnej był tylko ósmy? - Gdy zawodnik jest w formie, to nie ma znaczenia, na jakiej skoczni odbywają się zawody. Kamil jest moim faworytem obu konkursów w Soczi - mówi Hannu Lepistoe.

Fin na skokach zna się jak mało kto. Były trener m.in. Mattiego Nykaenena, Jannego Ahonena, Thomasa Morgensterna, Stocha i Małysza widzi, że Stoch dojrzał, że jest jeszcze mocniejszy niż przed rokiem, że lepiej radzi sobie z presją, która w Predazzo zrzuciła go z podium pierwszego konkursu mistrzostw świata (po pierwszej serii zawodów na skoczni normalnej był drugi).

Bukmacherzy na swojej robocie też się znają. Wniosek? Nie, Stoch nie jest skazany ani na zwycięstwo, ani nawet na medal.

Ammann, Diethart, kto teraz?

Dowód nieprzewidywalności skoków wszyscy dostaliśmy 12 lat temu. Wtedy na igrzyska do Salt Lake City Małysz przyjechał jako zwycięzca siedmiu konkursów trwającego sezonu Pucharu Świata, a Sven Hannawald jako triumfator sześciu startów, w tym wszystkich konkursów Turnieju Czterech Skoczni. Betandwin (obecnie Bwin.com) był wówczas pewny, że to Polak i Niemiec zajmą dwa pierwsze miejsca w obu olimpijskich konkursach. Na zwycięstwo Hannawalda na skoczni normalnej wystawił więc kurs 2,1, a Małysza - 2,25. Na skoczni dużej za każde postawione euro na Niemca w przypadku jego wygranej oferował wypłatę zaledwie 1,9 euro, a 2,75 proponował każdemu, kto uwierzy w złoto Polaka i się nie pomyli. Do następnego w kolejce po laury Martina Schmitta przypisano wówczas kursy 7 (skocznia normalna) i 6 (skocznia duża). Simon Ammann, który ostatecznie okazał się najlepszy w obu startach, w zestawieniu nie figurował. Na Szwajcara można było postawić, tylko wybierając opcję "ktoś inny" (kurs 25 na skoczni normalnej i 30 na dużej).

Od Salt Lake City minęło wiele lat, skoki się zmieniły, za sprawą nowego sprzętu oraz wprowadzenia punktacji uwzględniającej siłę wiatru stały się jeszcze bardziej nieprzewidywalne. Jak bardzo? Nieco ponad miesiąc temu Stoch - tak samo jak teraz - był według bukmacherów faworytem. Polak miał wygrać Turniej Czterech Skoczni. Zaraz za nim wśród potencjalnych zwycięzców wymieniano Schlierenzauera. Stoch imprezę ukończył na siódmym, Austriak - na ósmym miejscu. Zwycięzcą został Thomas Diethart, którego szans na taki sukces nie rozpatrywał absolutnie nikt.

W Soczi znów wyskoczyć może ktoś, kogo o to nie podejrzewamy. Dlatego naprawdę wielkim sukcesem Stocha będzie nawet jeden brązowy medal. A o ten będzie Polakowi łatwiej, jeśli pytany o swoje oczekiwania konsekwentnie będzie odpowiadał, że zależy mu na dobrej pogodzie i bardzo dobrych skokach.

Polska kadra na Soczi 2014 - zobacz, za kogo będziesz trzymać kciuki! Kliknij, aby obejrzeć galerię


Więcej o: