Sport.pl

Soczi 2014. Kowalczyk za i przed Bjoergen

Justyna Kowalczyk zajęła dopiero piąte miejsce w biegu na 10 km stylem klasycznym ze startu indywidualnego w Toblach. Polka straciła aż 47 sekund do Marit Bjoergen. Norweska zwyciężczyni wyprzedziła naszą zawodniczkę w klasyfikacji biegów dystansowych PŚ, dlatego 13 lutego w Soczi na trasę klasycznej ?dziesiątki? wyruszy po Polce i teoretycznie będzie mogła kontrolować sytuację.
:
-
Wielki spokój Bjoergen i niepokoje jeśli nie samej Justyny Kowalczyk, to co najmniej jej kibiców - to przedolimpijskiej próby w Toblach. Startując w nim ze stłuczoną lewą stopą Polka wypadła słabiej niż chcieliby ci, którzy życzą jej olimpijskiego złota w Soczi. A jeśli zawodniczka Aleksandra Wierietielniego ma je zdobyć, to w jakiej konkurencji, jeśli nie w biegu na 10 km ze startu indywidualnego?

W swej specjalności Kowalczyk od lat wygrywa niemal wszystko. Do soboty była w niej niepokonana od trzech lat - dokładnie od lutego 2011 roku, gdy na mistrzostwach świata w Oslo o 4,1 s wyprzedziła ją Bjoergen.

Wtedy w teorii Polka była panią sytuacji, bo jako liderka Pucharu Świata wybiegła na trasę ostatnia, a na kolejnych punktach pomiaru czasu wiedziała, jak jej idzie w odniesieniu do tego, co prezentuje najgroźniejsza rywalka. Kowalczyk chciała taki komfort mieć również w Soczi.

Przed rywalizacją w Toblach Polka była trzecia w klasyfikacji biegów na dystansach PŚ, a na igrzyskach zawodnicy będą startować w kolejności odwrotnej do lokat zajmowanych w tym zestawieniu. Nad czwartą Bjoergen miała cztery punkty przewagi. Teraz Norweżka awansowała na drugą pozycję (pierwszego miejsca pewna była już Therese Johaug), wyprzedzając nie tylko Kowalczyk, ale też swoją rodaczkę Astrid Uhrenholdt Jacobsen. Oznacza to, że na trasę olimpijskiej "dziesiątki" w Soczi Kowalczyk wyruszy minutę przed Bjoergen.

Taki układ daje komfort psychiczny zawodniczce startującej później, ale wcale nie musi być kluczem do zwycięstwa. Dowód? Proszę bardzo - sobotni bieg w Toblach. W nim Kowalczyk stała jeszcze przez 30 sekund za bramką startową, gdy Bjoergen pokonywała już pierwsze metry dystansu. Porównywać się z Norweżką na punktach pomiarowych Polka mogła praktycznie tylko dwa razy - po pokonaniu 1700 i 2100 metrów. Obie mistrzynie biegły z podobną mocą bardzo krótko. Bjoergen szybko odjechała wszystkim.

W 2011 roku, w Oslo, Bjoergen też wybiegła na trasę 30 sekund przed Kowalczyk. A kiedy leżała za linią mety, Kowalczyk dopiero do tej linii docierała, przecinając ją - ku uciesze - norweskiej publiki - w czasie minimalnie gorszym od ich faworytki.

W Oslo Bjoergen skorzystała z faktu, że 30 sekund przed nią wystartowała mocna wówczas Marianna Longa. Włoszkę dogoniła w końcowej fazie biegu i właśnie rywalizacją z nią napędziła się na finiszowe metry.

W Soczi - jeśli nie będzie niespodzianek w norweskiej kadrze na ten bieg - 30 sekund przed Bjoergen wystartuje Jacobsen, a 30 sekund przed Kowalczyk - Heidi Weng. W sobotę Polka przegrała z najmłodszą z wymienionych Norweżek czwarte miejsce o 2,4 s, ale będąc w swej najwyższej dyspozycji może na trasie dogonić Weng i skorzystać na rywalizacji z nią w ostatecznej rozgrywce z Bjoergen.

Kowalczyk na pewno jest w stanie uzyskać swój szczyt formy przed 13 lutego. Dlatego to ona pozostaje główną rywalką Bjoergen w walce o mistrzostwo olimpijskie w biegu na 10 km. Co ważne, Polka w tej konkurencji potrafiła już wygrywać z Bjoergen, startując przed nią. Dwa lata temu, w Szklarskiej Porębie, nasza zawodniczka wyruszyła na trasę minutę przed Norweżką. Scenariusz był więc identyczny z tym, jaki właśnie napisał się na Soczi.

Na Polanie Jakuszyckiej Kowalczyk wygrała z imponującą przewagą 36,1 s nad drugą Bjoergen. Po Toblach trudno spodziewać się podobnie kosmicznego zwycięstwa Polki na igrzyskach, ale jeszcze trudniej uwierzyć, że Kowalczyk nie będzie walczyć o wygraną. Przecież w swojej specjalności ostatni raz na podium nie wbiegła w listopadzie 2009 roku. Gdyby nie problemy ze stopą, teraz na pewno nie musielibyśmy doszukiwać się w pamięci tamtego biegu z Kuusamo, który rozegrano na początku poprzedniego sezonu olimpijskiego.

Więcej o: