Sport.pl

Skoki narciarskie. Orły Kruczka potrafią latać

W sobotę i niedzielę podopieczni Łukasza Kruczka będą latać na skoczni mamuciej w Bad Mitterndorf. Wyniki Kamila Stocha i spółki powinny być lepsze niż w Turnieju Czterech Skoczni, bo lada chwila Puchar Świata zawita do Polski, a w Wiśle i Zakopanem nasi mają prezentować się już tak, jak ostatnio Thomas Diethart i Thomas Morgenstern. Relacja na żywo z kwalifikacji w piątek o godz. 14 w Sport.pl
Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS, na Androida i Windows Phone

Marzyło nam się, że Kamil Stoch, jako lider Pucharu Świata, który seriami staje na podium (miejsca drugie i pierwsze w Titisee-Neustadt oraz Engelbergu), będzie walczył o zwycięstwo w Turnieju Czterech Skoczni. Jana Ziobrę, który w dwóch ostatnich konkursach przed niemiecko-austriacką imprezą zajął miejsce pierwsze i trzecie, chętnie typowaliśmy do roli rewelacji. Spodziewaliśmy się, że w Oberstdorfie, Garmisch-Partenkirchen, Innsbrucku i Bischofshofen najlepsze skoki z minionego sezonu powtórzy szósty i 11. w Engelbergu Piotr Żyła. Krótko mówiąc 62. TCS miał być tak polski, jak nie był żaden poprzedni, biorąc pod uwagę nawet niezapomniany 49., który Adam Małysz wygrał z rekordową - wynoszącą 104,4 pkt - przewagą nad drugim Jannem Ahonenem, Wojciech Skupień ukończył na dobrym, 13. miejscu.

Dołek kontrolowany

Teraz ubolewamy nad tylko siódmą pozycją Stocha i liczymy, że do najlepszego Thomasa Dietharta stracił aż 74,4 pkt. 12. miejsce Macieja Kota i 21. Klemensa Murańki uznajemy za przyzwoite, ale cieszyć się nie potrafimy, wiedząc, że dopiero 22. był wymieniany wśród faworytów nawet przez Svena Hannawalda Ziobro, że odległą, 34. lokatę zajął Żyła, który nie potrafił zakwalifikować się do zawodów w Ga-Pa, a w Innsbrucku nie wystąpił, bo szukał formy, trenując na normalnej skoczni w Planicy. Obrazu nieudanego TCS dopełniają Krzysztof Biegun, który sezon rozpoczął zwycięstwem w Klingenthal, a przez brak odpowiedniej dyspozycji wyjechał z turnieju już po niemieckiej części, plasując się ostatecznie na 35. miejscu i Dawid Kubacki, który startując w austriackich konkursach wyskakał sobie zaledwie 55. pozycję.

Z przytoczonych statystyk wynika, że forma polskich skoczków uciekła. Jednak za chwilę mamy się przekonać, że ona tylko faluje, co w procesie budowania najwyższej dyspozycji na główną imprezę jest po prostu normalne.

- Wiem, jak wygląda ten proces, bo współpracuję z kadrą - mówi nam odkrywca talentu Adama Małysza Jan Szturc. - Teraz zawodnicy są trochę w dołku, bo nadal są w treningu siłowym. Odbywali go między konkursami Turnieju Czterech Skoczni, niczego nie odpuścili, nie byli wyświeżani na starty. Dla naszej kadry ważny moment przyjdzie dopiero wtedy, kiedy Puchar Świata zawita do Wisły i Zakopanego - tłumaczy doświadczony trener.

Podczas lotów w Bad Mitterndorf orły Kruczka mogą już latać lepiej niż w Turnieju Czterech Skoczni, bo polskie konkursy PŚ, po których szkoleniowiec ogłosi skład kadry na igrzyska, odbędą się zaraz po Kulm - 16, 18 i 19 stycznia. - W tych dniach nasi mają skakać już tak, jak kilka dni temu Thomas Diethart i Thomas Morgenstern - mówi Szturc.

Polski rok

Od polskich konkursów PŚ do pierwszego olimpijskiego startu w Soczi (9 lutego, skocznia normalna) miną trzy tygodnie. W tym czasie trenerzy planują utrzymać zawodników na najwyższym poziomie i sprawić, że ci złapią pożądany w skokach automatyzm.

Taki plan sprawdził się przed rokiem. 11 stycznia w Zakopanem drużyna zajęła drugie miejsce, przegrywając minimalnie tylko ze Słowenią, dzień później Kamil Stoch był trzeci. W lutym w Predazzo - choć od polskich konkursów minęło wtedy nawet więcej czasu niż minie teraz do igrzysk - Stoch został mistrzem świata, a z kolegami zdobył brąz w konkursie drużynowym.

Wierzyć w sukces naszej kadry w roku 2014 po prostu wypada, jeśli prześledzi się jej dokonania w roku 2013. W nim rozegrano 19 indywidualnych konkursów sezonu 2012/2013 i dziewięć takich zawodów bieżącego sezonu. Z 28 startów najwięcej - 10 - wygrali Austriacy, a siedem - Polacy. Co ciekawe, to ludzie Kruczka na najwyższy stopień podium lecieli ławą. Z zawodników Aleksandra Pointnera triumfy święcili tylko Gregor Schlierenzauer (dziewięć) i Thomas Morgenstern (jeden). Polaków na liście zwycięzców figuruje czterech. To Stoch (cztery wygrane), Żyła, Biegun i Ziobro (po jednym pierwszym miejscu). Trzech zawodników ze zwycięstwami na koncie mieli w 2013 roku Słoweńcy (po razie najlepsi byli Robert Kranjec, Jaka Hvala i Jurij Tepes), po dwóch poza Austriakami również Norwegowie (dwa zwycięstwa Andersa Jacobsena, jedno Andersa Bardala), i Niemcy (dwie wygrane Richarda Freitaga, jedna Severina Freunda), dwa konkursy wygrał Czech Jan Matura, a jeden - Szwajcar Simon Ammann.

Murańka jak Diethart?

W Soczi o medale walczyć będą praktycznie wszyscy zawodnicy właśnie z tej listy, poszerzonej o dwukrotnego medalistę MŚ w Predazzo Petera Prevca i rewelacyjnego zwycięzcę TCS Thomasa Dietharta. Młodych formą straszy niezniszczalny Noriaki Kasai, odgraża im się też Janne Ahonen, któremu odejść na emeryturę nie pozwala brak indywidualnego medalu igrzysk. Wykluczyć nie można niespodzianki, wspomniany Diethart pokazał, jak wielką skalę może mieć ona w skokach.

Dla nas istotne jest, że taką może sprawić stabilny, ale wciąż czekający na sukces Kot albo stabilizujący się Murańka. Świat skoków zdążył się przyzwyczaić, że polskie skoki to już nie tylko samotny długodystansowiec Adam Małysz.

Jego następcy właśnie zebrali sporo doświadczeń w Turnieju Czterech Skoczni. Na pewno Biegun, Ziobro czy Murańka mogą jeszcze potrzebować czasu, by ustabilizować się na wysokim poziomie, jeśli pojadą na igrzyska, mogą nie poradzić sobie z presją, ale też bezsprzecznie mogą błysnąć już za chwilę.

Stoch rośnie

To świetna sytuacja dla lidera Stocha. On frycowe już zapłacił. W 2009 roku nie umiał w pełni wykorzystać szansy w wietrznym konkursie na MŚ w Libercu (w 2009 roku był czwarty na skoczni normalnej). Dwa lata później na MŚ w Oslo nie wstrzelił z się formą, bo w PŚ wygrywał tuż przed nimi (w Zakopanem i Klingenthal) i zaraz po nich (w Planicy). Wreszcie przed rokiem nie udźwignął presji w pierwszym konkursie w Predazzo, gdzie spadł z drugiego miejsca po pierwszej serii na ósme. Za to po mistrzowsku Stoch odegrał się w konkursie na skoczni dużej. Mistrz świata już wie, jak wygrywać najważniejsze zawody, z każdym rokiem widać, jak rośnie. W tym sezonie zrobił progres, wygrywając w Pucharze Świata dużo wcześniej niż zwykle. Stoch nigdy wcześniej nie zwyciężał w grudniu. Teraz, mimo że jeszcze nie wypracował najwyższej formy, bo tradycyjnie ma ją osiągnąć dopiero w styczniu i lutym, pierwszy raz w karierze został liderem Pucharu Świata. Pozostał nim nawet pomimo wyraźnie gorszego czasu w Turnieju Czterech Skoczni. Zresztą, będąc w dołku potrafił zająć trzecie miejsce w Innsbrucku.

W sumie Polacy, o których martwimy się po TCS, w bieżącym sezonie wygrali cztery z 12 konkursów i zajęli osiem miejsc na podium. Lepsi są tylko Austriacy, mający w dorobku pięć wygranych i dziewięć pozycji na podium, a w Pucharze Narodów, w którym sklasyfikowanych jest 17 reprezentacji, naszą wyprzedza jeszcze tylko drużyna niemiecka.

Więcej o: