Sport.pl

Turniej Czterech Skoczni. Murańka wskakuje do historii

Przez 61 lat Turnieju Czterech Skoczni tylko 11 Polaków kończyło go w czołowej dziesiątce. Kolejnym może być Klemens Murańka. 19-latek w Bischofshofen będzie bronił dziesiątej pozycji. Adam Małysz był tylko trzy miesiące młodszy, kiedy pierwszy raz kończył TCS w tak ścisłej czołówce. Konkurs w poniedziałek od 16. Relacja na żywo w Sport.pl.
Okrzyknięty przed laty cudownym dzieckiem skoków narciarskich Murańka za osiem miesięcy skończy 20 lat i właśnie pokazuje, że dojrzał do sukcesów. Oczywiście w skokach to idealny wiek na osiągnięcia dużo większe niż pozycja w pierwszej dziesiątce Turnieju Czterech Skoczni. Najlepszy w ostatnich latach Gregor Schlierenzauer już w wieku 17 lat zajmował w tej prestiżowej imprezie drugie, a dwa lata później - trzecie miejsce.

Dlatego Murańka, jeśli nawet obroni pozycję w dziesiątce, nie zostanie bohaterem zagranicznych mediów. Ale polskie powinny go docenić.

Ze wszystkich podopiecznych Łukasza Kruczka to właśnie on spisuje się w niemiecko-austriackich zawodach lepiej, niż można było oczekiwać. Prowadzący w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Kamil Stoch przed ostatnim konkursem plasuje się tylko o dwie pozycje wyżej. A gdyby w sobotę w Innsbrucku wiatr pozwolił dokończyć drugą serię, Polaków nie rozdzielałby Michael Hayboeck, bo do finałowej rundy nie awansował.

Na Bergisel grubo ponad 100 pkt do Murańki straciłby nie tylko Austriak. Do ostatecznie anulowanej serii nie awansowali też 11. w "generalce" TCS Taku Takeuchi (traci do Klemensa tylko 2,8 pkt), 13. Andreas Wank (11,6 pkt za Murańką) i 16. Andreas Kofler, który tracąc teraz do Polaka 14,1 pkt, wciąż mu zagraża. Ale Murańka nie musi się oglądać na żadnego z rywali.

W trudnych, loteryjnych warunkach, w jakich trzeba skakać w turniejowych konkursach, zawodnik naszej kadry młodzieżowej radzi sobie jak stary mistrz. Miejsca, jakie dotąd zajmował - 14. w Oberstdorfie, 17. w Garmisch-Partenkirchen i 20. w Innsbrucku - na kolana może nie rzucają, ale szacunek wzbudza naprawdę równa dyspozycja.

Murańka nie zawodzi. Gdy wieje mu pod narty, potrafi odlecieć - jak w Oberstdorfie, gdzie w pierwszej serii pofrunął na 141,5 m, będąc w całym konkursie jedynym zawodnikiem lądującym za granicą 140. m. Z kolei z wiatrem w plecy zakopiańczyk walczy na tyle skutecznie, że zawsze przekracza punkt konstrukcyjny skoczni, co nie udaje się wielu bardziej doświadczonym zawodnikom.

Od nich Murańkę odróżnia jeszcze brak znanego nazwiska. Dlatego każdy, nawet drobny błąd, jaki popełni, odbija się w notach, które dostaje od sędziów. Gorsze lądowanie - jak to w Oberstdorfie - daje mu noty 16,5-17. Na oceny 18-18,5, na jakie zawsze może liczyć mający problemy z telemarkiem Simon Ammann, Klemens będzie musiał jeszcze popracować. Ważne, że właśnie zapewnił sobie taką możliwość.

Przed rokiem Turniej Czterech Skoczni ukończył na 51. miejscu, opuszczając go po niemieckiej części. W drugim podejściu poprawił się tak bardzo, że może być spokojny o miejsce w kadrze na kolejne konkursy Pucharu Świata, a pewnie bliski jest już też miejsca w kadrze na lutowe igrzyska olimpijskie w Soczi.

W 2013 r. konkursy Pucharu Świata wygrywało aż czterech Polaków: Stoch, Piotr Żyła, Krzysztof Biegun i Jan Ziobro. Stabilnie punktującym zawodnikiem był i jest Maciej Kot, swojej szansy na olimpijski start na pewno nie przegrał jeszcze Dawid Kubacki. Ale takich sportowców jak Murańka nawet w mocno rozwijających się ostatnio polskich skokach musimy mocno doceniać. Z 11 Polaków, którzy w 61-letniej historii Turnieju Czterech Skoczni kończyli go w czołowej dziesiątce, tylko trzech dokonało tego jeszcze przed ukończeniem 20. roku życia. Józefowi Przybyle brakowało trzech tygodni do ukończenia 19 lat, kiedy w 1964 r. był siódmy. Stanisław Bobak miał 18 lat i dziesięć miesięcy, kiedy zajmował piątą pozycję w 1975 r. Trzecim polskim nastolatkiem w tym gronie został w 1997 r. Adam Małysz, który miał 19 lat i jeden miesiąc, gdy kończył TCS drugim miejscem w Bischofshofen (po 22. pozycji w Oberstdorfie, 12. w Ga-Pa i szóstej w Innsbrucku) oraz ósmym w ostatecznej klasyfikacji. W kolejnych latach Małysz jeszcze osiem razy kończył Turniej Czterech Skoczni w Top 10, raz go wygrywając i raz zajmując trzecie miejsce.

Murańka ma wszystko, by w swojej karierze osiągnąć dużo więcej niż w trwającej, 62. edycji TCS. Trener kadry A Łukasz Kruczek, Robert Mateja, który prowadzi Klemensa w kadrze młodzieżowej, Józef Jarząbek, który przez lata szkolił zawodnika w klubie, i wszyscy inni trenerzy znający talent cudownego dziecka polskich skoków są co do tego zgodni.

My doceńmy postęp, jaki zrobił Murańka, pamiętając, że do potęg w skokach ciągle nam daleko. By zobrazować, jak bardzo, warto przypomnieć, że Thomas Diethart może stać się za chwilę 11. austriackim zwycięzcą Turnieju Czterech Skoczni, że po dziesięciu różnych zawodników, którzy wygrali tę imprezę, mieli w przeszłości też Niemcy i Finowie, że nawet Czesi, którym ostatnio polscy skoczkowie wyraźnie odskoczyli, historycznie biją nas na głowę. Oni wśród zwycięzców mieli Jiriego Raskę i Jakuba Jandę, a na podium także Dalibora Motejleka, Zbynka Hubaca, Jiriego Parmę, Frantiszka Jeża i Jaroslava Sakalę. My niezmiennie chwalić się możemy tylko Małyszem.



Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS, na Androida i Windows Phone

Więcej o: