Sport.pl

Polski nalot na cztery skocznie

Jeszcze nigdy szanse Kamila Stocha na zwycięstwo w prestiżowym Turnieju Czterech Skoczni nie były tak duże. Wygrał dwa konkursy w tym sezonie, jest liderem Pucharu Świata, faworyta widzą w nim bukmacherzy. Relacja na żywo z kwalifikacji w Oberstdorfie w Sport.pl i aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE od godz. 16:30.
Relacje ze skoków (i nie tylko!) w aplikacji Sport.pl Live na smartfony

"Bułka z bananem", "błysk", "dwa równe skoki" "opór na progu", "wiaterek pod narty" - tych i innych terminów związanych ze skokami uczyli się niedawno wszyscy Polacy. Kiedy w 2001 r. Adam Małysz wygrywał Turniej Czterech Skoczni, kibice w kraju byli równie oszołomieni jak jego rywale ze skoczni. Janne Ahonen, drugi w klasyfikacji, wyznał wtedy bezradnie, że chciałby kiedyś skakać tak jak rewelacyjny Polak.

Fin wygrał Turniej Czterech Skoczni aż pięciokrotnie, będąc bezdyskusyjnie postacią numer 1 w jego historii. Kiedy w tym roku ogłaszał, że mimo 36 lat po raz drugi wraca na skocznię, zawody w Niemczech i Austrii postawił sobie za cel tak samo ważny jak igrzyska w Soczi. Brzmi to niewiarygodnie, ale na barkach weterana spoczywa cały ciężar za fińskie skoki. W kraju Mattiego Nykänena, największej legendy tej dyscypliny, nie ma nikogo młodego, kto mógłby wesprzeć Ahonena.

Pakt o nieagresji z Schattenbergschanze

Na przeciwnym biegunie znalazła się Polska. Kraj, w którym do ery Małysza sukces w skokach był incydentalny, pisany przez jednostki (Marusarz, Fortuna, Bobak, Fijas), a po każdym okresie wzlotu przychodził znacznie dłuższy czas posuchy. Tego samego spodziewano się po odejściu Małysza, tymczasem doczekaliśmy się wysypu następców ciągnących tę dyscyplinę w stronę szczytu. Z sześciu konkursów rozegranych w tym sezonie, którego kulminacją będą igrzyska w Soczi, cztery wygrali skoczkowie z Polski.

Kamil Stoch przyjeżdża do Oberstdorfu jako lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. W Engelbergu odebrał żółty plastron Gregorowi Schlierenzauerowi. Na Gross-Titlis-Schanze Polacy dominowali bezdyskusyjnie, wyglądając na najsilniejszy zespół w międzynarodowej stawce. Ani Ahonen, ani skaczący u siebie czterokrotny mistrz igrzysk Simon Ammann nie dawali rady. Objawieniem był Jan Ziobro, który ze Szwajcarii przywiózł 160 pkt, wypadając gorzej tylko od Stocha (180).

Wojciech Fortuna, jedyny polski złoty medalista igrzysk w skokach, przepowiada, że za sprawą Stocha Mazurek Dąbrowskiego zabrzmi w Soczi. Jego zdaniem skoczek z Zębu mimo ostatnich zwycięstw wciąż nie jest w szczycie formy. Osiągnie go jak zwykle w styczniu i utrzyma do końca. Fakty są niezbite, to najlepszy początek sezonu w karierze 26-letniego skoczka. Zwykle dłużej zajmowało mu poszukiwanie wysokiej dyspozycji, tak było w ubiegłym sezonie, który skończył z mistrzostwem świata i na trzeciej pozycji w klasyfikacji generalnej PŚ.

62. edycja Turnieju Czterech Skoczni nazywanego narciarskim Wielkim Szlemem będzie rekordowa. Pula nagród sięga 257,5 tys. euro, organizatorzy przewidzieli nawet po 2 tys. euro premii dla zwycięzców kwalifikacji. Chcą zachęcić skoczków z czołowej dziesiątki, by mimo pewnego miejsca w konkursie stawali do rywalizacji. Pierwsza seria rozgrywana jest systemem KO, czyli przegrywający z pary trafia na listę lucky loserów lub po prostu odpada. To dodatkowa atrakcja wyróżniająca konkursy TCS od reszty startów.

Do niedawna Stoch i inni Polacy nie lubili Schattenbergschanze w Oberstdorfie. Trener reprezentacji Łukasz Kruczek zapewnia jednak, że po tegorocznych treningach na tym obiekcie jego zawodnicy zawarli z nim pakt o nieagresji. Poznali skocznię, nauczyli się jej, urazy i lęki zniknęły. Nic nie stoi już na przeszkodzie, by zaczęli TCS od wysokich lotów. Kruczek przypomina stare prawdy, które poznawaliśmy w czasach Małysza - że gdy zawodnik jest w formie, reszta schodzi na drugi plan.

Gdyby wyciągać wnioski z wyników dotychczasowego przebiegu rywalizacji w Pucharze Świata, najgroźniejszym rywalem Stocha powinien być Schlierenzauer, który wygrał dwa ostatnie TCS. Miał też ogromną szansę zwyciężyć już w 2007 r., jako niespełna 17-latek, ale zawalił konkurs w Innsbrucku na skoczni, na której się wychował. Austriak jest geniuszem, w styczniu skończy dopiero 24 lata, a wygrał już 52 konkursy PŚ. Stoch triumfował dziewięć razy, ale teraz to on jest bliższy szczytu formy. W czterech ostatnich zawodach PŚ wywalczył aż 360 pkt.

Do wielkiej formy wracał Thomas Morgenstern, ale w Titisee-Neustadt miał upadek, po którym wylądował w szpitalu mocno potłuczony. W Oberstdorfie wraca do rywalizacji, z pewnością ma szanse na powtórzenie triumfu z 2011 r. Austriacy wygrali pięć ostatnich edycji TCS, w czterech wcześniejszych zajmowali drugie miejsca. Ostatnim, który z nimi wygrał na niemiecko--austriackiej imprezie, był Ahonen.

Śladami Małysza?

Po wspaniałym weekendzie w Engelbergu kibice skoków zamartwiali się, że forma Polaków przyszła za wcześnie. Były trener Adama Małysza Apoloniusz Tajner i Łukasz Kruczek uspokajali, że Stoch jest w stanie utrzymać ją do TCS, a nawet do igrzysk. Przed rokiem lider drużyny opuścił próbę przedolimpijską, samotnie trenował, szukając formy przed Wielkim Szlemem w Niemczech i Austrii. Udało się, zajął czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej, najwyższe w karierze.

Stoch jedzie na TCS po raz dziewiąty. W ostatnich dwóch latach był w czołowej dziesiątce. Nigdy jego szanse nie wydawały się tak duże jak dziś. W Engelbergu powiedział, że kontynuuje dzieło Małysza. To wielka deklaracja w sezonie olimpijskim, na razie jest jednak TCS, którego od 13 lat nie wygrał Polak. Lider wie, co to walka pod presją, przed rokiem w Val di Fiemme został mistrzem świata, okraszając to brązem w drużynie.

I to jest największa zmiana w stosunku do ery Małysza. Skoczek w Wisły był sam w światowej czołówce, Stoch ma wsparcie od Piotra Żyły, Macieja Kota, Dawida Kubackiego i całej grupy młodych talentów, z których Krzysztof Biegun i Jan Ziobro wygrywali już w Pucharze Świata. To najzdolniejsze pokolenie w polskich skokach, zdaniem Tajnera niemające żadnych kompleksów wobec Niemców, Austriaków czy Skandynawów. Czy polski skok na Turnieju Czterech Skoczni się powiedzie?

Stoch mówił, że żółta kamizelka lidera Pucharu Świata to dla niego spełnienie marzeń. Konkurs w Oberstdorfie będzie drugim, w którym w niej wystartuje. Nie może jednak myśleć o obronie 58 pkt przewagi nad Schlierenzauerem, w dziewięć dni w Niemczech i Austrii jest 400 pkt do zdobycia. Walka będzie pasjonująca, tylko raz w całej historii TCS jeden zawodnik wygrał cztery konkursy. To Sven Hannawald 12 lat temu, gdy będący murowanym faworytem Małysz bronił trofeum.

Reprezentacja Polski na 62. TCS:

Kamil Stoch, Piotr Żyła, Jana Ziobro, Maciej Kot, Klemens Murańka i Krzysztof Biegun. Po dwóch konkursach w Niemczech Dawid Kubacki zastąpi najsłabiej skaczącego kolegę z kadry.

Program TCS.

Oberstdorf. Sobota 28 grudnia: 16.30 - kwalifikacje. Niedziela 29 grudnia: 16.30 - pierwsza seria konkursowa.

Garmisch-Partenkirchen. Wtorek 31 grudnia: 14 - kwalifikacje. Środa 1 stycznia: 14 - pierwsza seria konkursowa.

Innsbruck. Piątek 3 stycznia: 14 - kwalifikacje. Sobota 4 stycznia: 14 - pierwsza seria konkursowa.

Bischofshofen. Niedziela 5 stycznia: 16.30 - kwalifikacje. Poniedziałek 6 stycznia: 16 - pierwsza seria konkursowa.



Magazyn Sport.pl Ekstra



W sobotnim wydaniu "Gazety Wyborczej" (28 grudnia) można znaleźć specjalne wydanie magazynu Sport.pl Ekstra, w którym podsumowujemy kończący się rok. W dodatku m.in.:

- Daje szansę nowemu ministrowi sportu, czeka na ujawnienie nazwisk kolejnych dopingowiczów, kibicuje Kamilowi Stochowi i za grosz nie ceni piłkarzy - kulomiot Tomasz Majewski mówi nie tylko o lekkiej atletyce.

- Nawet w mistrzostwach świata w Oslo zderzenie Justyny Kowalczyk z norweską potęgą nie zabolało tak jak w tym roku w Val di Fiemme. Aż dziw bierze, że wcześniej polska szabla tak długo dawała radę przeciw czołgom - o biegach pisze Paweł Wilkowicz.

- Rafał Stec i Michał Szadkowski podsumowują rok na piłkarskich murawach. Stec wybrał Superjedenastkę 2013 roku oraz bohaterów i antybohaterów, Szadkowski zastanawia się, co zostałoby z polskiej piłki, gdyby nie istniało trio z Dortmundu.

- Jakub Ciastoń pisze o roku na tenisowych kortach, Przemysław Iwańczyk zastanawia się, czy boom na siatkówkę nie okaże się tylko wydmuszką, Dariusz Wołowski stwierdza, że w skokach nie ma czarnej dziury po Adamie Małyszu, a Krzysztof Girgiel pisze o piorunującym debiucie Kubicy w rajdach.

Więcej o: