Sport.pl

Skoki narciarskie. Wieje korzystny wiatr dla Kamila Stocha

- Jest jednym z faworytów Turnieju Czterech Skoczni i igrzysk w Soczi - mówi o zwycięzcy konkursu w Titisee-Neustadt prezes PZN Apoloniusz Tajner, który przewidział długie skoki mistrza świata w Niemczech.
- Kamil złapał wielką formę i jestem pewien, że długo ją utrzyma - mówi Tajner. - Mamy w kadrze lidera i dwóch wiceliderów, o czwartego do drużyny też się nie zamartwiamy. Kandydatów jest dość.

Były trener Adama Małysza przed konkursami w Titisee-Neustadt mówił "Gazecie", że Stoch jest jednym z głównych faworytów. W sobotę skoczek z podzakopiańskiego Zęba był drugi, w niedzielę wygrał. - Nie było w tym żadnego zgadywania, po prostu trener Łukasz Kruczek opowiadał mi w jak wyjątkowej formie jest lider drużyny - mówił wczoraj Tajner. Ponieważ warunki wietrzne w niemieckich konkursach były stabilne - pierwszy raz w tym sezonie - czyli dla wszystkich skoczków niemal jednakowe, Polak, który wcześniej miał pecha do wiatru, wreszcie odleciał rywalom. Zdobył w weekend aż 180 pkt, które pozwoliły mu awansować w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata z 21. miejsca na czwarte.

Zdaniem Tajnera Stoch nie straci dyspozycji do końca sezonu, a więc będzie jednym z faworytów Turnieju Czterech Skoczni, a potem także igrzysk olimpijskich w Soczi.

Awans do czołowej dziesiątki PŚ jest bardzo ważny z kilku powodów. Po pierwsze, nie trzeba się kwalifikować do konkursów, po drugie, podczas zawodów skacze się wśród najlepszych, a więc w podobnych do nich warunkach, po trzecie, jury traktuje skoczków z czołówki z większą atencją. Kiedy wiatry są złe, sędziowie chętniej wstrzymują skok zawodnika z topu niż takiego, który zajmuje odległą pozycję.

Daleko lądują też Piotr Żyła (14. w klasyfikacji generalnej PŚ) i Maciej Kot (13.), choć zazwyczaj obaj wykonują w konkursie po jednym dobrym skoku. Żyła wściekał się na siebie po drugiej próbie w niedzielnym konkursie. - Zwyczajnie mnie zagotowało, zjadły mnie nerwy - tłumaczył. - Za wcześnie się odbił z progu, na tym polegał jego błąd - mówił Kruczek. Trener jest przekonany, że Żyła szybko ustabilizuje skoki i znajdzie się w czołówce Pucharu Świata.

Poza tą trójką reszta Polaków skacze na razie słabiej. Kto jest kandydatem na czwartego do drużyny na igrzyska w Soczi? To zdecyduje się po konkursach w Zakopanem 12 stycznia. Tydzień później trzeba ogłosić skład na olimpiadę (pięciu skoczków). - Lista jest długa: Kubacki, Murańka, Miętus, Hula, Biegun, Ziobro, Kłusek - wylicza Tajner. - To młodzi zawodnicy, a więc u nich wahania formy są naturalne. Liczę na Murańkę, wydaje mi się, że bardzo wydoroślał i naprawdę robi teraz wszystko, żeby daleko skakać.

W Pucharze Narodów Polacy zajmują piątą pozycję, za Słowenią, Austrią, Japonią i Niemcami. - Sporo punktów straciliśmy w konkursie mieszanym, który wygrali Japończycy. Jestem pewien, że nasza drużyna będzie piąć się w tej klasyfikacji - mówi Tajner.

W Titisee-Neustadt poza Stochem rewelacyjnie skakali weterani: 32-letni Szwajcar Simon Ammann, 41-letni Japończyk Noriaki Kasai, 36-letni Fin Janne Ahonen. Żartowano, że trzeba by namówić na powrót do skoków 36-letniego Adama Małysza. - Adam myśli teraz wyłącznie o Rajdzie Dakar - komentuje Tajner. - Ma lepszy samochód, lepszy serwis, w ubiegłym roku, zajmując 15. miejsce na mecie, udowodnił sobie, że może mierzyć w szczyt. I o tym marzy. Powrót na skocznię zapewne nawet mu nie przeszedł przez myśl. W odróżnieniu od Ahonena Adam nigdy nie był zwolennikiem powrotów. Uważał, że nie mają sensu.

Tajner mocno wierzy w Stocha, Kota i Żyłę. Opowiada, że lider zespołu był u niego przed startem sezonu i sprawił wrażenie zawodnika w pełni świadomego swoich możliwości. - Spokojny, uśmiechnięty, oczekujący najważniejszych startów na sporym luzie. Z nadzieją, ale bez lęku i niepewności. Kamil dojrzał do roli faworyta i się jej nie przestraszy, nawet na tak niezwykłych zawodach jak igrzyska - uważa Tajner.

Wsparty przez Kota i Żyłę zdolny będzie do wszystkiego. Tak jak drużyna, której po brązie na mistrzostwach świata w Val di Fiemme w ubiegłym sezonie, marzy się podium na igrzyskach. Tego w polskich skokach jeszcze nie było.



Więcej o: