Sport.pl

Po igrzyskach w Londynie minister Mucha naprawia sport

Złożony z byłych medalistów sztab ma wymyślić program, który pchnie polski sport do sukcesów za 16 lat. Niebawem grupa ta ma określić, które dyscypliny będą dla nas priorytetowe, a które nie będą mogły liczyć na hojne dotacje z budżetu państwa.


Konferencję, na której minister sportu Joanna Mucha przedstawiła swoich społecznych współpracowników, rozpoczął Paweł Słomiński, szef Klubu Londyn 2012, który podsumował zakończone w niedzielę igrzyska. Wskazywał też na tendencje - coraz niższą pozycję Polski we wszystkich rankingach, sukcesy medalowe krajów, które postawiły tylko na wybrane sporty, oraz drogę do sukcesu, jaką przeszli Brytyjczycy, powołując lata temu Team GB.

Właśnie wyspiarski pomysł na sport, który dał gospodarzom igrzysk trzecie miejsce w klasyfikacji medalowej, ma być inspiracją dla Polski.

Najpierw nowi współpracownicy minister - m.in. Sebastian Chmara, Paweł Januszewski, Artur Partyka, Witold Roman, Kajetan Broniewski - mają przedstawić własne koncepcje po rozmowach z przedstawicielami środowisk i związków sportowych. Mają oni także rzucać pomysłami, jak upowszechniać sport wśród młodych, jak szkolić i nie pozwolić zginąć utalentowanym juniorom.

Oznacza to, że już w kolejnych budżetach niektóre związki sportowe mogą przeżyć rozczarowanie podziałem publicznych pieniędzy. - Finansowanie i wspieranie wszystkiego oznacza w rezultacie niefinansowanie i niewspieranie niczego. W ciągu najbliższego roku ministerstwo opracuje zasady finansowania na wyraźnie i ściśle określone zadania, i po spełnieniu określonych warunków - mówiła minister Mucha.

Podkreślała także, że nie ma sensu wysyłać aż tak licznej reprezentacji na igrzyska. Słomiński poparł to liczbami, prezentując wysokie miejsca w klasyfikacji medalowej Iranu i Kazachstanu, które wysłały do Londynu niewiele ponad 50 sportowców (nasza reprezentacja liczyła ponad 217). - Przygotowując reprezentację na przyszłe igrzyska, powinniśmy również kierować się zasadą jakość, a nie ilość. Liczna reprezentacja, którą widać w większości poza punktowanymi miejscami, nie jest chlubą dla Polski. Igrzyska powinny służyć promocji kraju poprzez walkę sportową na najwyższym poziomie, a nie przez pokazywanie kolejnych niepowodzeń - mówili uczestnicy konferencji.

- To jest plan, który będzie trwał długie lata i dopiero z czasem zacznie przynosić efekty. Nawet za 16 lat, może za 12, a jeśli narzucimy sprinterskie tempo, może uda się zobaczyć efekty naszej pracy za osiem lat. Po Londynie nie możemy powiedzieć "nic się nie stało" - zakończyła Mucha.

Rozmowy z minister sportu oraz jej współpracownikami - Pawłem Słomińskim i Pawłem Januszewskim - słuchaj w niedzielnej audycji Radia TOK FM "Przy niedzieli o sporcie" od godz. 17

Więcej o: