Sport.pl

Londyn 2012. Caster Semenya w pułapce płci

Jeśli Caster Semenya wygra olimpijski finał na 800 m, wrócą pytania, czy ma w sobie wystarczająco dużo z kobiety. Jeśli przegra, pojawią się wątpliwości, czy świat sportu nie wyrządził jej przypadkiem krzywdy
Testy płci wprowadzono w sporcie pod koniec lat 60. ubiegłego wieku, gdy na bieżniach i rzutniach pojawiły się wyglądające jak szafy NRD-owskie i radzieckie lekkoatletki. Przed zawodami kazano im brutalnie ściągnąć majtki, żeby sprawdzić, czy przypadkiem zamiast Helgi do zawodów nie staje Helmut. Dziś wiemy, że były faszerowane wiadrami hormonalnego dopingu, wtedy jeszcze niewykrywalnego.

Bardziej cywilizowana metoda pojawiła się na igrzyskach w Meksyku w 1968 r. Pobierano próbkę śliny, która wędrowała pod mikroskop. Układ chromosomów XY oznaczał mężczyznę, XX - kobietę.

Z czasem okazało się jednak, że testy są niejednoznaczne i mogą wyrządzić krzywdę. Byli np. sportowcy z wynikiem XY, ale ich ciało nie produkowało męskich hormonów. Od dziecka rozwijali się fizycznie jako kobiety. W takich okolicznościach zdyskwalifikowano np. hiszpańską płotkarkę Mar~a Jose Mart~nez-Patino w 1986 r. Po latach walki, udało jej się przywrócić wyniki i rekordy, ale jej kariera dawno legła w gruzach. Ze względu na niejednoznaczność testów, Międzynarodowa Federacja Lekkoatletyki (IAAF) w 1991 r. zawiesiła je, a Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) zrobił to samo w 2000 r. Obie organizacje zastrzegły sobie jednak prawo ich powrotu.

W 2009 r. na MŚ w Berlinie świat oniemiał, gdy zobaczył Caster Semenyę. Biegająca na 800 m 18-letnia lekkoatletka z RPA rozbiła konkurentki w drzazgi, drugą w finale wyprzedziła o 2,5 s. Semenya wyglądała jak mężczyzna - miała rozbudowaną muskulaturę, męskie rysy, niski głos. Atmosferę podejrzeń potęgowało to, że w rok poprawiła się o blisko 9 s. - Tylko na nią spójrzcie - drwiła Rosjanka Maria Sawinowa, piąta na MŚ.

IAAF pod naciskiem mediów i federacji lekkoatletycznych, zarządził testy płci Semenyi i zawiesił ją - jak się później okazało - aż na 11 miesięcy. Australijski dziennik " Daily Telegraph" - na podstawie przecieku z IAAF - napisał, że Semenya jest obojnakiem, czyli ma zarówno męskie, jak i żeńskie ograny płciowe. Do ojca biegaczki Jacoba i jej babci dzwonili dziennikarze z całego świata, pytając o genitalia ich córki i wnuczki. RPA groziło IAAF procesem sądowym za przeciek.

Testy były żmudne i trwały długo, bo od czasów Mart~nez-Patino nie sprowadzały się już wyłącznie do badania chromosomów. - Osoba z chromosomem XX, ale mająca jednocześnie nadmiar męskich hormonów, m.in. testosteronu, może fizycznie wyglądać jak mężczyzna, choć jej narządy płciowe będą czymś pomiędzy, a ona będzie w istocie kobietą - mówił dr Wiebke Arlt z uniwersytetu w Birmingham.

Dlatego dla rozstrzygnięcia, czy ktoś jest kobietą, jest potrzebne nie tylko badanie genetyczne i ginekologiczne. Ważna jest też opinia endokrynologa i psychologa, bo to, czy ktoś czuje się kobietą, czy mężczyzną, też ma znaczenie.

W 2010 r. IAAF ogłosił, że Semenya może startować jako kobieta. Wyników testów nigdy nie ujawniono. Dopiero wtedy media sportowe pochyliły się nad problemem na poważnie. Pisano, że płeć to skomplikowana sprawa, czasem niejednoznaczna, nie mająca wiele wspólnego z wyglądem, a sport musi sobie z tym poradzić. " New York Times", cytując naukowców i lekarzy, zauważał, że być może Semenyi wyrządzono krzywdę atakując ją tak brutalnie. Nie można bowiem wyznaczyć określonej liczbowo granicy, po przekroczeniu której ktoś staje się lub przestaje być kobietą. Afera pokazała też, jak bardzo nieprzygotowane były władze lekkoatletyki do zmierzenia się z tak delikatną, także od strony etycznej, sprawą.

Kontrowersje jednak wróciły, gdy zawodniczka z RPA zaczęła po powrocie osiągać słabsze wyniki. Spekulowano, że zawarto tajne porozumienie - zgodziła się na terapię hormonalną mającą zmniejszyć ilość testosteronu w zamian za zezwolenie na starty jako kobieta. Na MŚ w Daegu w 2011 r. znów pobiegła jednak szybko - 1,56.35. Złota nie zdobyła, ustępując Sawinowej. Niektórzy mówili, że przegrała specjalnie, żeby nie prowokować i pokazać, że można ją pokonać. I tak źle, i tak niedobrze. Prawie nie wspominano, że nagonka odbiła się na psychice 20-letniej dziewczyny.

Murem stoi za nią ojczyzna. Na ceremonii otwarcia niosła flagę RPA. W roli trenerki zatrudniono Marię Mutolę z Mozambiku, legendę biegu na 800 m. Do dzisiejszego finału Semenya (godz. 21) awansowała z najlepszym czasem (1.57,67), ale najszybsza w tym sezonie jest Kenijka Pamela Jelimo (1.56,76) i ona będzie faworytką. Szybciej od Semenyi biegały też w tym roku Sawinowa i Amerykanka Alysia Montano Johnson. - Jest jedną z nas. Jestem spokojna, że IAAF dopilnował, żeby rywalizacja była sprawiedliwa - mówiła Kanadyjka Jessica Smith.

Czy rywalki tak samo powiedzą po jej zwycięstwie? A może komuś znów wyrwie się, że wygląda jak facet? A jeśli przegra? Czy wrócą spekulacje, że przeszła przymusową kurację hormonalną?

Jeśli jej zwiększony testosteron jest wybrykiem natury, to co powiedzieć o super rozciągliwych włóknach mięśniowych w nogach Usaina Bolta? Przecież większość mężczyzn ich nie ma.

Bolt kontra Rudisha? » To byłby pojedynek gigantów


Więcej o: