Sport.pl

Medal był tuż-tuż. O porażce Moniki Michalik zadecydowało losowanie

Już widzieliśmy drugi lubuski medal na igrzyskach olimpijskich w Londynie. Zapaśniczka Orląt Trzciel Monika Michalik dzielnie walczyła o brąz, ale po trzech rundach lepsza okazała się Rosjanka.
Bardzo kibicowaliśmy w środowy wieczór Monice Michalik, by poszła w ślady zielonogórzanki Sylwii Bogackiej (zdobyła srebrny medal w strzelectwie) i sięgnęła po cenny krążek w Londynie. I choć było bardzo blisko, to jednak nie udało się.

W walce o brązowy medal Monika Michalik (walczyła w wadze 63 kg) zmierzyła się z Rosjanką Liubow Włosową. W pierwszej, bardzo wyrównanej rundzie po upływie czasu doszło do pierwszego losowania w tym pojedynku. Chwyt, tzw. klamrę, wykonywała Polka, udało jej się zdobyć zwycięski punkt. W drugim starciu chwila nieuwagi kosztowała Monikę Michalik przegraną, ale szansa na medal wciąż była. Trzecia runda, podobnie jak pierwsza, była równie zacięta. Żadnej zawodniczce nie udało się zdobyć punktów i znów doszło do losowania. Tym razem szczęście uśmiechnęło się do Rosjanki i ta dostała możliwość założenia klamry. Wykorzystała uśmiech losu i zgarnęła brąz.

Jak układał się turniej dla zapaśniczki z Trzciela? Miała ona nieco krótszą drogę do medalu niż inne zawodniczki, bo nie musiała walczyć w 1. rundzie, miała wolny los. Stawką pierwszego jej pojedynku był więc od razu ćwierćfinał. Monika Michalik bez kłopotu, z dużym spokojem "zmiotła" z maty Nigeryjkę Blessing Oborududu. Role jednak odwróciły się w walce o awans do półfinału, dominującą przyjęła Chinka Ruixue Jing. Polka nie zdołała zdobyć ani jednego punktu technicznego, a jej rywalka w pierwszej rundzie zaliczyła dwa, w kolejnej trzy. Jing awansowała później do finału, co utorowało Monice Michalik drogę do walki o brązowy medal. Warunkiem było jednak zwycięstwo w pojedynku repasażowym. Nasza reprezentantka wykorzystała szansę, Koreankę Un Gyong Choe pokonała w dwóch rundach. Później pozostawała już tylko walka o medal.

Więcej o: