Sport.pl

Londyn 2012. Kajakarstwo. Kotowicz: Porażka zmobilizuje dziewczyny

- Z dziewczynami dopiero będę rozmawiał, ale one na pewno mocno przeżywają porażkę, więc na razie nie będę omawiał z nimi szczegółów finału - mówi wiceprezes Polskiego Związku Kajakowego Grzegorz Kotowicz. Dwukrotny brązowy medalista igrzysk olimpijskich (Barcelona 1992 i Sydney 2000) żałuje, że naszej czwórce nie udało się stanąć na podium w Londynie. Aneta Konieczna, Marta Walczykiewicz, Beata Mikołajczyk i Karolina Naja do medalowej pozycji straciły zaledwie 0,2 sekundy. - Wielka szkoda, ale wierzę, że w kolejnych startach dziewczyny jeszcze bardziej będą chciały pokazać, co potrafią - mówi Kotowicz.
W poniedziałek, walcząc o finał, nasza czwórka pokonała dystans 500 metrów w najlepszym czasie w historii. W środę Polki miały walczyć o złoto z utytułowanymi osadami z Węgier i Niemiec. Wymienione czwórki zajęły dwie pierwsze pozycje, a nasze panie przegrały jeszcze z Białorusinkami, które fantastycznie wystartowały, a na finiszu obroniły się przed atakiem Polek.

- Trudno mi o tym mówić. Różnica była minimalna, największy wpływ na wynik walki między nami i Białorusią miało chyba szczęście - analizuje na gorąco Kotowicz.

Mimo że Białorusinki odpłynęły Polkom na starcie medalista olimpijski w dwójce i czwórce uważa, że nasze zawodniczki nie popełniły błędu w pierwszej fazie wyścigu.

- Może dziewczyny mogły trochę mocniej pojechać pierwszą połowę dystansu. Ale to tylko gdybanie. Tak naprawdę one ją płynęły ładnie, w rytmie, z oddechem. Trudno na gorąco wyciągać wnioski, trzeba zrobić pełną analizę. Przy takich minimalnych różnicach na pewno potrzebne było szczęście - twierdzi Kotowicz.

Wiceprezes Polskiego Związku Kajakowego przypomina, że po porażce czwórki trzy zawodniczki z osady maja przed sobą jeszcze ważne starty.

- Z dziewczynami dopiero będą rozmawiał, ale one na pewno mocno przeżywają porażkę, więc na razie nie będę się wdawał w omawianie z nimi szczegółów tego finału. Wielka szkoda, ale w czwartek bardzo ważny start ma dwójka, tam jest szansa medalowa, więc Karolina i Beata muszą się szybko pozbierać. To samo dotyczy Marty, która ma jeszcze przed sobą starty na 200 metrów - mówi Kotowicz.

Czy Polki pozbierają się po straconej szansie na medal? - Stało się, trzeba o tym zapomnieć i myśleć o tym, co jeszcze zostało. Mam nadzieję, że na dziewczyny ta porażka wpłynie mobilizująco, że teraz jeszcze bardziej będą chciały pokazać, co potrafią - kończy Kotowicz.



Więcej o: