Sport.pl

Londyn 2012. Lekkoatletyka. Łukasz Parszczyński pobiegnie z Ezekielem Kemboi

Na godz. 14 (czasu warszawskiego) zaplanowano początek eliminacji biegu na 3000 m z przeszkodami. Kilkadziesiąt minut później okaże się, czy spełnią się nadzieje najlepszego polskiego specjalisty tej konkurencji i awansuje do finału. Ma na to szanse,
Łukasz Parszczyński z Podlasia Białystok ma pobiec w trzeciej, ostatniej serii eliminacyjnej. W każdej znajduje się po 13 zawodników. Do finału awansuje czterech pierwszych na mecie plus trzech z najlepszymi czasami.

Polak nie trafił źle. W tym roku szybciej od niego - 8:21,80 min - biegało pięciu rywali. Lepszą "życiówką" - 8:15,47 min. z poprzedniego sezonu - legitymuje się czterech biegaczy.

Niewątpliwą gwiazdą trzeciej serii jest Kemboi Ezekiel z Kenii - mistrz olimpijski z Aten, zwycięzca dwóch ostatnich mistrzostw świata. Pozostali faworyci do medali w Londynie są w innych biegach. Inni kandydaci do awansu do finału z serii Parszczyńskiego to na pewno Roba Gari z Etiopii i Ezzine Hamid z Maroko - brat Alego, który zdobywał brąz w Sydney.

- W stawce niemal 40 zawodników jest kilku z Afryki, którzy wynikami odstają od reszty, ale na takich imprezach nie można sugerować się czasami, ponieważ te biegi rządzą się swoimi prawami - twierdzi 27-letni biegacz Podlasia. - Ważne jest, aby w biegu eliminacyjnym nie wdawać się w przepychanki i nie dać się zamknąć, czyli biec z możliwością wyprzedzenia w razie gwałtownego przyśpieszenia. Większość zawodników, z którymi będę rywalizował znam, dlatego mniej więcej wiem na co kogo stać. Przede wszystkim muszę się skoncentrować na swojej taktyce biegu, aby nie popełnić błędów, jak to bywało w moich wcześniejszych występach.

Na dwóch poprzednich dużych imprezach Łukasz Parszczyński zawiódł. Na ubiegłorocznych mistrzostwach świata przepadł w eliminacjach, a w tym roku na mistrzostwach Europy za słabym czasem zajął szóste miejsce.

Więcej o: