Sport.pl

- Radek był przygotowany na wynik o 1,5 s lepszy. Ale swoje zrobił stres

- To nie było wróżenie z fusów i sztuczne dodawanie Radkowi wiary w siebie. Mówiłem, że w Londynie stać go na wynik 0 1,5 s lepszy niż życiówka. I tak było. Jednak nie wzięliśmy pod uwagę jednego: olimpijski debiut to wielki stres - mówi Jacek Miciul, trener czwartego pływaka na świecie w wyścigu na 200 m stylem grzbietowym.
Po czwartkowym finale nastąpiła zmiana planów. Radosław Kawęcki (czas 1.55,59 i czwarta pozycja) jeszcze nie zakończy startów w Londynie. Jutro popłynie w reprezentacyjnej sztafecie na 4x100 m stylem zmiennym. Zastąpi Marcina Tarczyńskiego, z którym przegrał walkę o miejsce w sztafecie na mistrzostwach Polski.

- Od początku mówiłem, że wyniki z krajowych mistrzostw nie powinny decydować, bo tam Radek nie celował z formą. W Londynie pływał już jednak wyraźnie lepiej niż Marcin, dlatego sztab reprezentacji zdecydował się na zmianę. Radkowi było trochę głupio. Ale uważam, że dobrze się stało. Doświadczenie mu się przyda. W półfinale i w finale 200 m pokazał, że jest mocny, zresztą tak po prawdzie, to sztafeta z Radkiem w składzie wywalczyła kwalifikacje do Londynu - przypomniał Miciul.

Zielonogórski zawodnik po swoim życiowym wyścigu został więc jeszcze w okolicach pływalni ze sztafetą i reprezentacyjnym lekarzem, by dogadać szczegóły. Jego szkoleniowiec wracał już do hotelu i tak komentował nam finał wyścigu na 200 m grzbietem, w którym Kawęcki zajął czwarte miejsce: - Trójka Tyler Clary, Ryosuka Irie i Ryan Lochte była bardzo, bardzo mocna. Dla Radka jeszcze za mocna. Jeszcze musi popracować. Dziś cieszę się z czwartego miejsca, jestem dumny, uważam, że to wielki sukces. Radek otworzył bardzo mocno, aż sam byłem troszkę zaskoczony. Ale po 100 metrach faworyci zaczęli uciekać.

Gdy mówił pan, że Kawęcki może w Londynie rozprawić się o 1,5 s z życiówką, to umyślnie pan przesadzał, żeby zawodnik sam w to uwierzył? - pytamy.

- To nie było wróżenie z fusów. Przygotowaliśmy się tak, że mógł to zrobić. Ale nie braliśmy pod uwagę jednego - że przychodzi coś takiego jak wielki stres. I niemal wszyscy byli trochę sparaliżowani. Doszło też zmęczenie. Tu trzeba poruszać się w określonym rytmie. W efekcie my dość późno kładziemy się spać i dość wcześnie wstajemy. Po pływakach da się poznać trudy tego rytmu i serii startów. Spodziewałem się, że złoto na 200 m grzbietem zostanie zdobyte nawet w lepszym czasie. Ale taki np. Ryan Lochte już tu się trochę w Londynie napływał. Ułamki sekund uciekają.

A słyszał pan, jaki sposób na medal dla Radka wymyślił Stefan Tuszyński? Amerykańska federacja mogła wycofać Loche'ego z 200 m grzbietem, żeby mu się lepiej na 200 m zmiennym płynęło. I wtedy Kawęcki miałby brąz.

- Tu nikt żadnej szansy na medal z ręki nie wypuszcza. Zresztą może dobrze się stało... Lochte i inni poczuli, że wyrósł im groźny konkurent. Radek został przyjęty do rodziny pływackich asów. Po powrocie do domu chwilę odpoczniemy i bierzemy się do roboty. Trzeba w końcu dogonić najlepszych - zapowiedział Miciul.

Więcej o: