Sport.pl

Londyn 2012. Czas na lekkoatletów. Łukasz Parszczyński: Stadion robi wrażenie

W piątek do zmagań olimpijskich przystępują lekkoatleci. Z reprezentantów podlaskich klubów jako pierwszy wystartuje Łukasz Parszczyński w biegu na 3000 m przez przeszkody.
Pochodzący z Warszawy 27-letni średniodystansowiec pobiegnie w trzeciej, ostatniej serii eliminacyjnej. W każdej znajduje się po 13 zawodników. Do finału awansuje czterech pierwszych na mecie plus trzech z najlepszymi czasami.

- W tej stawce mam 20. wynik z tego sezonu. Jest kilku zawodników z Afryki, którzy wynikami odstają od reszty, ale na takich imprezach nie można sugerować się czasami, ponieważ te biegi rządzą się swoimi prawami - twierdzi biegacz Podlasia Białystok. - Ważne jest, aby w biegu eliminacyjnym nie wdawać się w przepychanki i nie dać się zamknąć, czyli biec z możliwością wyprzedzenia w razie gwałtownego przyśpieszenia. Trzeba być czujnym i znaleźć dogodne dla siebie miejsce w grupie. Warunki atmosferyczne sprzyjają biegom średnim i długim, bo jest 15-20 st. C. W środę widziałem stadion, na którym będę biegał, i przyznam, że robi wrażenie. Jest duży, osłonięty od wiatru, z szybką bieżnią (mondo). Większość zawodników, z którymi będę rywalizował, znam i nie ma wielu nowych nazwisk, dlatego mniej więcej wiem, na co kogo stać. Przede wszystkim muszę się skoncentrować na swojej taktyce biegu, aby nie popełnić błędów, jak to bywało w moich wcześniejszych występach. W formie na pewno jestem dobrej i zdrowie też dopisuje, dlatego muszę się skoncentrować na biegu i pobiec najlepiej, jak potrafię.

Łukasz Parszczyński przyjechał do Londynu pięć dni przed eliminacjami.

- Wszystkie reprezentacje są umieszczone w wiosce olimpijskiej usytuowanej ok. dwóch kilometrów od stadionu lekkoatletycznego i innych obiektów sportowych. W wiosce panuje bardzo sympatyczna atmosfera, można spotkać sportowców z różnych części świata i przypatrzeć się, co robią przed startem - opowiada.

Więcej o: