Sport.pl

Londyn 2012. Siatkówka plażowa. Polaków stać na medal, ale mogą być jak mydlana bańka

Rozmawiał Przemysław Iwańczyk
01.08.2012 19:54
A A A
Mariusz Prudel (z lewej) i Grzegorz Fijałek

Mariusz Prudel (z lewej) i Grzegorz Fijałek (Fot. MARCELO DEL POZO REUTERS)

- Jeśli ktoś myśli, że odbijanie piłki na piasku to prosta sprawa, niech sam spróbuje. Sport ten wymaga wiele więcej wytrzymałości i taktyki niż halowa siatkówka - mówi Dariusz Parkitny, który wróży naszej parze Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel nawet olimpijski medal.

01.08.2012, godzina 13:00

Fijałek, Prudel (Polska)

  • na żywo

Horse Guards Parade

Chiya, Goldschmidt (RPA)

Polacy pokonali wczoraj w Londynie reprezentantów RPA Freedom Chiyę i Granta Goldschmidta 2:0 (21:19, 21:13). Zapewnili sobie w ten sposób awans do 1/8 finału. W poniedziałek zwyciężyli z jedną z najlepszych par na świecie - z Amerykaninami Jacobem Gibbem i Seanem Rosenthalem. Na inaugurację niespodziewanie polegli z Łotyszami.

Przemysław Iwańczyk: Jak ocenia pan występ naszej pary na igrzyskach?

Dariusz Parkitny: * Sympatyczni panowie. Pierwszy mecz Łotyszami zawalili, o czym oni sami wiedzą. Z Rosenthalem i Gibbem wznieśli się na szczyt, byli w świetnej formie. A w środę trochę zlekceważyli rywali, wkradło się w ich grę trochę luzu. Myśleli, że przejdą przez graczy z RPA bez mrugnięcia oka, na szczęście w porę odzyskali koncentrację.

Są wśród 16 najlepszych par tych igrzysk i wierzę, że odzyskali już formę z ubiegłego roku, kiedy byli w ścisłej światowej czołówce.

Stać ich na medal?

- Pokazali to w zeszłym sezonie. Szkoda, że wszystko pokrzyżowała kontuzja Grześka, przez co nie rozegrali całego cyklu na wysokich obrotach. Dwa, trzy ostatnie turnieje pokazały, że chłopaki wracają do wielkiej dyspozycji. Może nie była to jeszcze eksplozja, ale to już poziom bliski tego sprzed roku.

Fakt, spotkali się teraz z ogromną presją, ale i z tym sobie radzili, kiedy pokonywali najlepsze pary z Holandii, USA czy Brazylii. Zresztą spójrzmy na ranking - są na szczycie. Jest jednak małe ale: to są igrzyska, a plażówka jest jak mydlana bańka, która albo wzniesie w górę, albo pęknie i koniec. Decyduje o tym wiele rzeczy, najbardziej psychika, z czego muszą zdać sobie sprawę ci, którzy o plażówce wiedzą niewiele. Każda z par, która awansowała do "szesnastki", nie tylko marzy, ale i chce zdobyć medal.

Co jest najważniejsze w siatkówce plażowej?

- Psychika, to wiadomo. Obaj gracze muszą rozumieć się nawet bardziej niż bez słów. Muszą czuć się ze sobą jak Adam Małysz ze swoimi nartami - ze wzajemnością. Umiejętność przewidywania to kolejny fundament, bo najczęściej trzeba reagować instynktownie, decydują ułamki sekundy. Wystawa, obrona, poruszanie się po boisku, atak z wieloma elementami, jakie można wykorzystać, detali jest mnóstwo. Nasi te wszystkie umiejętności posiedli w dużym stopniu. Pytanie, czy potrafią przełożyć to na igrzyska.

Dobry siatkarz halowy sprawdzi się na plaży?

- Prędzej dobry siatkarz plażowy przeniesie niektóre elementy do hali, co potwierdzili Daniel Pliński, Zbyszek Bartman, Michał Kubiak czy Michał Ruciak. Plażowy siatkarz jest bardziej wszechstronny, szybciej zdobywa doświadczenie, szybciej reaguje, przemieszcza się, imponuje refleksem. W hali mamy sześciu, którym można przyporządkować zadania - za jakie strefy boiska odpowiadają, jak blokują, jak atakują. W plażówce trzeba robić wszystko i wszędzie. O motoryce, którą należy imponować na boisku tylko o metr krótszym i węższym [w plażówce ma 8 x 8 m - red.], na trudniejszym, piaszczystym podłożu nawet nie wspominam, bo to oczywistość.

Trzeba końskiego zdrowia?

- Ogromnej wytrzymałości. Jeszcze raz: dwóch ludzi robi wszystko, a w hali sześciu. Co tu więcej tłumaczyć.

A co należy wiedzieć, by jak najwięcej wynieść z oglądania plażówki?

- Trzeba przeżyć ją na sobie. To zupełnie inna dyscyplina sportu niż siatkówka halowa. I niech nikt nie myśli, że nie ma w niej żadnej taktyki, bo jest jej wiele większa niż w hali. Trzeba wiedzieć, co się chce grać i jak przeciwnik zechce grać, być przygotowanym na każdy jego ruch. Tak na koniec dodam lejący się z nieba żar, piach, ale jak się wszystko poukłada, doprowadzi do perfekcji, gra jest o wiele przyjemniejsza i może dawać przyjemność.

* Dariusz Parkitny, były siatkarz halowy, ale przez wiele lat także plażowy, reprezentujący Polskę w turniejach najwyższej rangi. Obecnie trener kobiecej drużyny KSZO Ostrowiec.



Zobacz więcej na temat:

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX