Sport.pl

Londyn 2012. Fatalny występ Sylwii Gruchały przez zmianę klubu?

- Sylwia Gruchała zmieniła klub w trakcie sezonu, a to dla florecisty zawsze ogromne ryzyko. No i przyszły wahania formy - mówi o odpadnięciu z igrzysk już w I rundzie najlepszej polskiej florecistki prezes Sietomu AZS AWFiS Gdańsk i dwukrotny medalista igrzysk olimpijskich we florecie mężczyzn Ryszard Sobczak.
Dwukrotna medalistka olimpijska walczyła w pierwszej walce z dużo niżej rozstawioną Japonką Kanae Ikehatą, ale niespodziewanie przegrała po dramatycznej walce 8:9. Prezes Sietomu, poprzedniego klubu Gruchały, przyczyn jej porażki upatruje m.in. w zmianie klubu i trenera. - Każdy, kto uprawia floret doskonale o tym wie. Zmiana trenera to zawsze gigantyczne ryzyko. Przychodzą wahania formy i tak było w tym przypadku - tłumaczy Sobczak, brązowy medalista IO w Barcelonie (1992 r.) oraz drużynowy wicemistrz olimpijski z Atlanty (1996 r.). - Trzeba zwrócić uwagę, że Sylwia potrafiła wygrać zawody Pucharu Świata, a za chwilę w mistrzostwach Europy była poza 20-tką. To się jej normalnie nie zdarzało. Teraz na igrzyskach w Londynie nie trafiła na swój dzień, a efekt wszyscy widzieliśmy.

Sobczak odpadnięciem Gruchały był jednak mocno zaskoczony. - Owszem, bo w odróżnieniu od Synoradzkiej czy Wojtkowiak, trafiła na umiarkowanie łatwą rywalkę, dużo niżej od niej notowaną. Wydawało się więc, że spośród Polek ma w I rundzie najłatwiejsze zadanie. Ale tak to już jest na igrzyskach, tu nie ma czasu by się rozgrzać ze słabszymi zawodnikami, tak jak to ma miejsce na zawodach Pucharu Świata. Tutaj w stawce jest niewiele ponad 30 zawodniczek i od pierwszego starcia trzeba wrzucić wysoki bieg. Sylwii się nie udało. Wielka szkoda, bo gdy Sylwia ma swój dzień, to potrafi walczyć z najlepszymi. I coś czuję, że gdyby przeszła jakoś tę Japonkę, to awansowałaby bardzo wysoko - podsumował Sobczak.

Ryszard Sobczak ma rację? Gruchała mogła w Londynie osiągnąć więcej? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! +1? »


Więcej o: