Radwańska dla Sport.pl: Ceremonia fajna, choć nie wszystko widzieliśmy

Agnieszka Radwańska

Agnieszka Radwańska (Fot. MIKE BLAKE REUTERS)

- Duże przeżycie, choć nie widzieliśmy w ogóle części artystycznej, bo czekając na wejście na stadion, nie mieliśmy żadnych telebimów. Mi to jednak nie przeszkadzało - mówi o ceremonii otwarcia igrzysk Agnieszka Radwańska, chorąży naszej reprezentacji. Skrócona sukienka? - Takie za kolana są dla pań po czterdziestce, a ja mam 23 lata i tak się czuję, walczyłam, by była jak najkrótsza - dodaje.
Radwańska w sobotnią noc była jeszcze na olimpijskim stadionie w Stratford, ale już o 13 tego samego dnia trenowała na korcie nr. 3 w Wimbledonie z Amerykanką Varvarą Lepchenko, swoją... potencjalną rywalką w II rundzie. - A co w tym dziwnego? Znamy się, lubimy, umówiłyśmy się na trening, a poza tym, każda z nas musi jeszcze wygrać spotkanie I rundy - powiedziała Sport.pl Radwańska.

- Agnieszka się wyspała, ceremonia w ogóle jej nie zmęczyła. Wyszliśmy wcześnie, tuż po zapaleniu znicza, chcieliśmy uniknąć korków i jak najszybciej dostać się do wioski olimpijskiej - powiedział Tomasz Wiktorowski, trener drugiej rakiety świata. Radwańska o 1 w nocy była już więc w swoim pokoju w wiosce, a rano przeniosła się do wynajmowanego przez PKOl i PZT domu w okolicach kortów.

Trenowała z Lepchenko, bo w tym samym czasie spotkanie I rundy singla z Niemką Moną Barthel grała jej młodsza siostra Urszula (wygrała 6:4, 6:3) i musiała poszukać sobie innej niż zwykle sparingpartnerki.

Jak podobała jej się ceremonia i rola chorążego? - Duże przeżycie, to na pewno nie było coś, co się robi na co dzień. Ogromne wrażenie przy wejściu na stadion, mnóstwo kamer, ludzi, czuło się w powietrzu coś bardzo podniosłego - opowiadała Agnieszka. - Troszkę to trwało, z półtorej godziny czekaliśmy na wejście na stadion, ale czas szybko mi zleciał. Cały czas rozmawialiśmy między sobą z innymi sportowcami, nie było źle - dodała 23-letnia Polka.

Potwierdziło się, że sportowcy, którzy maszerują w ceremonii właściwie nie mają okazji jej obejrzeć. - Nie mieliśmy podglądu na to, co dzieje się na stadionie. Czekając na wejście nie widzieliśmy więc w ogóle części artystycznej. O godz. 22 wychodziliśmy, widzieliśmy tylko końcówkę, ale mnie to nie przeszkadzało - stwierdziła Agnieszka, która w niedzielę w I rundzie zmierzy się z Niemką Julią Goerges. - Nie ma mowy o zmęczeniu, czy niewyspaniu. Spać poszłam wcześnie. Flagę niosłam tylko jedno kółko, potem ją oddałam, czym miałam się zmęczyć? - wzruszyła ramionami.

Ożywiła się na wzmiankę o skróconej specjalnie dla niej sukience w czerwone maki. - Firma, która robi stroje dla reprezentacji jest z Krakowa, tak jak ja, więc już podczas wstępnego przymierzania dogadałam się, że wolę mieć krótszą. Tak lepiej to wygląda. Poza tym, taka za kolana kojarzy się z panią po czterdziestce, a ja mam 23 lata i tak się czuję, walczyłam o to, by była jak najkrótsza - stwierdziła Agnieszka.

Zobacz także
  • Niektóre areny w londynie świecą pustkami Londyn 2012. Tysiące wolnych miejsc na trybunach. Zawiodła "rodzina olimpijska"?
  • Agnieszka Radwańska Londyn 2012. Niedziela początkiem rywalizacji siatkarzy i Agnieszki Radwańskiej
  • Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski Londyn 2012. Tenis. Fyrstenberg i Matkowski odpadli z turnieju deblowego

Najnowsze informacje