Sport.pl

Londyn 2012. Polskie medale już od pierwszego dnia?

Swoje pierwsze mecze wygrają siatkarze i Agnieszka Radwańska, a na pierwszy medal będziemy czekać o siedem dni krócej niż w Pekinie - tak wygląda idealny z punktu widzenia polskiego kibica scenariusz na pierwszy weekend igrzysk olimpijskich w Londynie. Gwiazdą pierwszego planu, poza wspomnianymi już bohaterami spod siatki, zostać powinna Sylwia Gruchała.
Zobacz pełny terminarz Igrzysk w Londynie »

Siedem dni niepowodzeń, tydzień pełen rozczarowań, czas czarnowidzenia, wieszczenia najgorszego występu reprezentacji w historii - tak wyglądał polski początek ostatnich igrzysk. W Pekinie nasza kadra medalobranie rozpoczęła dopiero ósmego dnia rywalizacji. 15 sierpnia 2008 roku przykład koleżankom i kolegom z olimpijskiego zespołu dali szpadziści, zdobywając srebrny medal w turnieju drużynowym. W Londynie nasi przedstawiciele szermierki worek z medalami mają rozpruć dużo szybciej, już w sobotę 28 lipca.

Igrzyska są także na Facebooku! Zobacz komu kibicują redaktorzy Sport.pl

Złoto do kompletu

- Jest niesamowita. Jeśli tylko nikt jej nie zdenerwuje, nie wyprowadzi z równowagi, to znów może góry przenosić. Jest w stanie wygrać z każdym, bezapelacyjnie. Może przywieźć medal, nawet złoty - tak o Sylwii Gruchale mówi jeden ze srebrnych szpadzistów z Pekinu, Radosław Zawrotniak.

Nasza florecistka wysoką formę w roku olimpijskim potwierdziła wygrywając w maju zawody Pucharu Świata w Seulu. Brązowa medalistka igrzysk w Atenach i wicemistrzyni olimpijska w turnieju drużynowym z Sydney, w Londynie na pewno jest w stanie zagrozić faworyzowanym Włoszkom. Najgroźniejsza z nich to broniąca tytułu, pięciokrotna mistrzyni olimpijska (trzy razy indywidualnie i dwa razy w drużynie) Valentina Vezzali. - Chciałabym się z nią zmierzyć. Jestem w stanie ją pokonać - zapewnia nasza zawodniczka. - Za cztery lata na igrzyska do Rio nie pojadę, będę już wtedy miała 35 lat. Londyn to moje czwarte i ostatnie igrzyska. Ale mam już medale, dlatego nie czuję presji. Mam w sobie luz. Sama dla siebie jestem największym przeciwnikiem. Jeśli wygram ze swoimi emocjami, to osiągnę dobry wynik. Chcę zdobyć złoto, bo brakuje mi go do kolekcji - mówi spokojna i pewna siebie Gruchała.

Początek turnieju florecistek w sobotę o godz. 11.30. Walki o medale od godz. 20.10.

Być jak Mauer

W Pekinie specjalistów od pchnięć w białych rękawiczkach jeszcze tego samego dnia przebił spec od pchnięcia kulą, czyli Tomasz Majewski, który niespodziewanie wywalczył złoto. Pierwszego dnia igrzysk w Londynie lekkoatleci rywalizować nie będą, ale my możemy liczyć na inne nawiązanie do historii.

W 1996 roku na igrzyskach w Atlancie pierwszy finał wygrała Renata Mauer-Różańska. Polka okazała się najlepsza w strzelaniu z karabinu pneumatycznego z 10 metrów. W tej samej konkurencji pierwsze medale zostaną rozdane również w Londynie, a w eliminacjach o miejsca w finale powalczą dwie Polki - Sylwia Bogacka i Paula Wrońska. - Muszę powiedzieć, że obie nasze zawodniczki stać na znakomite wyniki. Naprawdę mamy spore szanse na medal. Bogacka niedawno zdobyła 399 punktów na 400 możliwych. Problem w tym, że na najwyższym, światowym poziomie poza Polkami strzela jeszcze z 15 kobiet z innych krajów, a o medale walczyć będzie tylko najlepsza ósemka. Tu naprawdę decyduje dyspozycja dnia. Ważne, że obie nasze dziewczyny mają mocne nerwy - ocenia Mauer.

Eliminacje w sobotę o godz. 9.30, finał o godz. 12.00

Zastąpić Maję

Cztery lata temu olimpijskie srebro dla polskiego kolarstwa wywalczyła Maja Włoszczowska. Nasza "góralka" w Londynie miała wziąć złoto, ale na kilka dni przed igrzyskami doznała kontuzji stopy, która przekreśliła jej marzenia. To znaczy, że odpowiedzialność za dobry wynik dyscypliny spada na barki m.in. Macieja Bodnara, Michała Gołasia i Michała Kwiatkowski. - Cała trójka w tym roku spisuje się bardzo dobrze. Świetnie walczyli na Giro [Gołaś zajął trzecie miejsce na jednym z etapów i był wiceliderem wyścigu], Michał Kwiatkowski znakomicie zaprezentował się niedawno w Tour de Pologne, kończąc wyścig na drugim miejscu. Na pewno stać ich na włączenie się do walki o medale - prognozuje wicemistrz olimpijski z Moskwy (1980 rok), Czesław Lang. Zadanie będzie bardzo trudne, ale nasi wierzą w siebie. - Musimy pojechać inteligentnie, a wtedy będzie szansa na zwycięstwo - twierdzi Kwiatkowski. - Tworzymy zgraną ekipę, pomagamy sobie wzajemnie. Taktykę ustalimy przed samym startem. Trzeba obrać kilka wariantów, bo wyścig ze startu wspólnego jest nieprzewidywalny. Na pewno trzeba jechać czujnie z przodu peletonu i zależnie od sytuacji reagować. A to potrafimy i ja, i moi koledzy z reprezentacji - dodaje utalentowany 22-latek.

Start w sobotę o 11.00, finisz ok. 17.00.

Niedziela będzie dla nas?

Jeśli w sobotę najlepsze czasy przypomni sobie Otylia Jędrzejczak, to dzień później Polka może wystąpić w finale 100 m stylem motylkowym. Nasza pływaczka wszech czasów w 2004 roku, na igrzyskach w Atenach, zdobyła na tym dystansie srebrny medal. Teraz dużym sukcesem byłby dla niej awans do finału.

Mimo wszystko większe szanse na niespodziankę ma chyba Adam Skrodzki. - Ma szanse, jest bardzo odporny na stres - komplementuje szablistę Zawrotniak. W marcu Skrodzki zajął trzecie miejsce na Pucharze Świata w Moskwie. Teraz w gronie kandydatów do podium nie jest wymieniany, ale na pewno warto śledzić jego zmagania.

Warto zerknąć także na pomost, na którym w niedzielę zaprezentują się dwie nasze sztangistki. W kategorii do 53 kg wystąpią Joanna Łochowska i Aleksandra Klejnowska-Krzywańska. Dużo moglibyśmy obiecywać sobie po drugiej z nich, bo to przecież bardzo doświadczona i utytułowana zawodniczka (mistrzyni świata i czterokrotna mistrzyni Europy). Ale złudzeń pozbawia nas jej klubowy trener z Zawiszy Bydgoszcz, Piotr Wysocki.

- Ola zeszła do niższej kategorii wagowej, żeby uzyskać lepszy wynik. W kategorii do 58 kg konkurencja jest większa. Ten ruch mieliśmy przemyślany już dwa lata temu, na pewno da efekt, ale nie medal. O podium w ogóle nie myślimy - mówi wprost szkoleniowiec.

Klejnowska, która dwa razy zajmowała na igrzyskach piąte miejsce, teraz ma walczyć o pozycję od szóstej do ósmej. - Na więcej nie pozwoliła kontuzja barku. Ona przeszkodziła w przygotowaniach. Na medal trzeba będzie w dwuboju uzyskać około 220, a Ola jest przygotowana na 205 kg. Więcej miała zwojować Marzena Karpińska [aktualna mistrzyni Europy w kategorii 48 kg], ale wiemy, jak to się skończyło [wykluczeniem z olimpijskiej kadry za stosowanie dopingu] - podsumowuje Wysocki.

Może więcej zdoła wywalczyć ten, którego w Londynie miało nie być. Paweł Zagrodnik wystąpi w turnieju judoków w kategorii 66 kg. I stanie przed trudnym zadaniem zastąpienia lidera kadry Tomasza Kowalskiego, który w maju rozbił się na motocyklu. - W tej kategorii mamy dwóch dobrych zawodników. Dowodem jest podwójna kwalifikacja. Prawo startu na igrzyskach wywalczyli i Kowalski, i Zagrodnik. Jechać miał Kowalski, bo to aktualny wicemistrz Europy. Ale Zagrodnik to jego pełnoprawny i pełnowartościowy zastępca. Jest w stanie sprawić niespodziankę - przekonuje prezes Polskiego Związku Judo, Wiesław Błach. - Faworytem nie jestem, ale wierzę, że jestem w stanie wszystkich zaskoczyć - mówi sam Zagrodnik.

W niedzielę kciuki warto trzymać także za Katarzynę Pawłowską. W kwietniu nasza 23-latka jako pierwsza Polka została mistrzynią świata w kolarstwie torowym. Pawłowska wygrała nieolimpijską konkurencję scratch, dlatego w Londynie sprawdzi się nie na torze, ale na szosie. W wyścigu szosowym ze startu wspólnego mistrzyni Polski w tej specjalności wystartuje jako jedyna reprezentantka naszego kraju. Pawłowska o medalach mówić nie chce, ale obiecuje na to, na co liczymy: - Dam z siebie wszystko - zapewnia.

Początek turnieju judoków w kategorii 66 kg - niedziela, 10.30, finał 17.10.

Początek turnieju szablistów - niedziela, godz. 11.30, walki o medale od 19.50.

Kolarski wyścig ze startu wspólnego kobiet - niedziela, godz. 13.00 (finisz ok. 17.00).

Finał kategorii 53 kg w podnoszeniu ciężarów kobiet - niedziela, od godz. 16.30.

Finał 100 m motylkiem kobiet - niedziela, godz. 20.30 (eliminacje w sobotę od 11.26, półfinały w sobotę od 20.40.

Więcej o: