Sport.pl

Majorka bez fajerwerków: Piotr Ogrodnik i Paweł Choroba o regatach PŚ w klasie 470

Za nami regaty Pucharu Świata 43. Trofeo Princessa Sofia na Majorce. W klasie 470 mężczyzn Polskę reprezentowały trzy załogi. Na 58. pozycji wyścigi ukończyli Piotr Ogrodnik i Paweł Choroba. Michał Wysocki i Marcin Mickiewicz zajęli 72. miejsce. Natomiast na 76. lokacie uplasowali się Karol Jaczkowski i Krzysztof Mongird.
Regaty relacjonują Piotr Ogrodnik i Paweł Choroba:

W niedzielę wróciliśmy z regat Pucharu Świata na Majorce. Postanowiłem zrobić małe podsumowanie. Zacznijmy od pogody. Muszę przyznać, że ta nam się naprawdę udała. Przez zdecydowanie większą część wyjazdu mięliśmy piękne słoneczko i słaby wiatr wspomagany przez bryzę. Dopiero pod koniec regat przygnało do nas jakieś chmury, które przyniosły niewielkie opady. Razem z chmurami przyszedł wiatr. W sobotę wiał w porywach do około 20 węzłów.

Podeszliśmy do tych regat mocno skoncentrowani. Mięliśmy plan, aby załapać się do złotej grupy, który niestety się nie powiódł. Zaczęliśmy regaty całkiem znośnie zajmując lokaty 27. i 18. w kolejnych wyścigach. Dawało nam to w rezultacie 46. miejsce w klasyfikacji generalnej, czyli na pograniczu przyszłej złotej grupy. Dzień był słabo wiatrowy, jak większość. Tego dnia był całkiem prosty plan. Bezpieczne starty, z mniej zatłoczonych miejsc, tak aby zobaczyć na co pozwala nam nasza prędkość. Prawdę mówiąc sądziłem, że będzie nieco lepiej, no ale konkurencja też stara się z całych sił.

Następnego dnia postanowiliśmy wystartować trochę bardziej ofensywnie, czyli powalczyć o jak najlepsze miejsce na starcie. Niestety plan nie był zbyt dobry, gdyż brakowało nam prędkości w stosunku do najlepszych zawodników, między którymi startowaliśmy. To sprawiło, że nie mogliśmy wybrnąć z tak zwanych smrodów po starcie i później plasowało nas to poza połową na jedynce. Próbowaliśmy nadrabiać straty, ale to jest bardzo trudne zadanie przy dość równym wietrze w stawce o takim poziomie. Tego dnia przypłynęliśmy na miejscach 33. i 29.

W środę sytuacja wyglądała nie najlepiej. Trzeba było podskoczyć około 12 miejsc. Było to możliwe tylko przez dwa równe dobre wyścigi, najlepiej w okolicy 15. miejsca. Wyszliśmy na wodę z planem takim jak pierwszego dnia, lecz o wiele bardziej skoncentrowani. Poprzedniego dnia dużo myślałem o różnych rozwiązaniach taktycznych względem grupy, aby na wodzie w ten ważny dzień podejmować jedynie właściwe decyzje. Z początku pogoda wygląda dość podobnie jak w poprzednie dni, lecz to było tylko złudzenie.

Zobacz relację z ostatniego dnia wyścigów!



Podczas przygotowań do startów okazało się, że wiatr był dużo bardziej zmienny i trzeba było być o wiele bardziej czujnym. Kluczem stało się wpadnięcie w tak zwany rytm dobrych zmian. Te zmiany były dość długie i czasem przychodziła tylko jedna lub dwie spore zmiany na jednej halsówce. W pierwszym wyścigu do jedynki nawet nieźle to wyglądało, ale nie trafiliśmy ze stroną na kursie z wiatrem i straciliśmy sporo miejsc. Konsekwencją tego był stres i potem zaczęliśmy się gubić. Nie udało nam się odrobić prawie nic i dojechaliśmy na 28. miejscu. Po pierwszym wyścigu wiedzieliśmy, że musimy podjąć spore ryzyko wystartowania z jak najlepszego miejsca na linii, które umożliwi nam jazdę do wybranej strony. Potrzebowaliśmy miejsca w dziesiątce (najlepiej w piątce), aby można było myśleć o złotej grupie. Jedyne rozwiązanie jakie przychodziło do głowy to bardzo dokładne śledzenie zmian przed wyścigiem aby wybrać odpowiednią stronę pierwszej halsówki i po prostu mieć nadzieję, że zmiana przyjdzie na czas. Kluczem tu był dobry start co się okazało zadaniem najtrudniejszym. Wystartowaliśmy z pinu i nie udało się zabrać z pierwszą linią. Stanęliśmy przed poważnym wyborem i zadecydowaliśmy o przede wszystkim żegludze do czystego wiatru. Widzieliśmy, że ludzie spod pinu jadą do lewej strony zwarcie więc postanowiliśmy poszukać szansy bliżej środka. Wyglądało jeszcze na to, że uda się coś wskórać i przez chwilę nawet wydawało się, że damy radę wjechać około 15. miejsca na jedynkę. Niestety zmiana z lewej strony ustała i przyszło sporo świeżego wiatru z prawej, a tam załogi od razu to wykorzystały i całą bandą jadąc w zmianie wjechali lewej stronie na łeb. Taki rozwój wydarzeń plasował nas na mniej więcej 40. miejscu na znaku nie zamierzaliśmy się poddać.

Przed nami była jeszcze druga halsówka i w tym wietrze mogliśmy jeszcze liczyć na szczęśliwą odmianę losu. Na kursie z wiatrem nadrobiliśmy kilka miejsc i postawiliśmy wszystko na jedną kartę. Cała stawka żeglowała w lewą stronę. Było to podyktowane tym, że wciąż trzymał kierunek z prawej. Wiedzieliśmy, że nie damy rady nadrobić tak wielu miejsc, żeglując również w lewo za całą stawką, więc jako jedna z bodajże 4. łódek popłynęliśmy w ciemno w prawy corner. Niestety szczęście do nas nie zapukało i wjechaliśmy na górę tracąc jeszcze 8 miejsc, ale to już nie miało dla nas większego znaczenia.

W ten sposób zakończyliśmy ten dzień. Miejsca w wyścigach w serii kwalifikacyjnej wyglądały następująco 27, 18, 33, 29, 28, 43. Nie było mowy o złotej grupie.

Następnego dnia przykleiliśmy niebieską wstążkę nad górną listwą grota i wyruszyliśmy na wodę. Tym razem warunki były inne niż w serii kwalifikacyjnej. Wiało trochę mocniej i musieliśmy nawet się opuścić nieco na dziurach, bo już nie mogliśmy ujechać. Postanowiliśmy pożeglować jak najlepiej w srebrnej grupie i tym razem poszło dobrze. Wiadomo, że nie było już w stawce najlepszych zawodników, ale ci, z którymi się ścigaliśmy byli niewiele gorsi. Tutaj to jest gra niuansów i zawodnicy ze srebrnej grupy również mieli dobre pojedyncze wyścigi w seriach kwalifikacyjnych. Niektórzy pływali wcześniej nawet w pierwszej dziesiątce, ale później maścili inne wyścigi. To wciąż była stawka na bardzo wysokim poziomie.

W seriach finałowych zdarzyła nam się tylko jedna wpadka z 30. miejscem, a pozostałe 3 wyścigi przyjechaliśmy na miejscach 12, 8, 6 z czego dwa ostatnie wyścigi były rozegrane przy wietrze w porywach do 20 węzłów albo i więcej. Cieszy nas fakt, że znacznie się poprawiliśmy w mocniejszych warunkach.

Regaty ostatecznie zakończyliśmy na 58. pozycji. Z ciekawości policzyliśmy jak wygląda to w klasyfikacji państw. Okazało się, że byliśmy 12 krajem spośród jeszcze nie zakwalifikowanych do Igrzysk Olimpijskich z czego 4 były również w srebrnej grupie. Sytuacja daje do myślenia, jednak my się nie martwimy. Teraz przez najbliższy tydzień postanowiliśmy popracować nad wiedzą taktyczną i strategiczną, aby odświeżyć umysł.

Mamy trochę roboty przed MŚ w Barcelonie gdyż, zakupiliśmy nowy grot. To całkiem inny model niż do tej pory używaliśmy. Nasze treningi skupią się głównie na uzyskaniu jak najlepszego gazu. Wierzymy, że ten model grota doda nam szybkości i będziemy mogli rywalizować o wiele wyżej w klasyfikacji. Czas pokaże. 15 kwietnia rozkładamy się w Barcelonie na kilkudniowe zgrupowanie w tym samym składzie w jakim trenowaliśmy na Majorce. Jedyne o co mogę was teraz prosić to trzymanie kciuków za nas. Wasze wsparcie doda nam siły do działania. Musimy wykorzystać nasz czas, który pozostał do aktualnie najważniejszej imprezy w stu procentach. W między czasie wystartujemy w regatach PŚ w Hyeres we Francji. Te regaty będą naszym ostatnim sprawdzianem i pokażą na czym stoimy. Ruszamy naprzód!

Pozdrowienia z Pokładu POL 511

Piotr Ogrodnik / Paweł Choroba

Więcej o regatach na Majorce możesz przeczytać TUTAJ.

Więcej o: