Sport.pl

Zamieszki w Vancouver. Zdjęcie całującej się (?) pary obiegło świat

Zdjęcie leżącej na ulicy pary podczas czwartkowych zamieszek w Vancouver robi furorę w internecie. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że chłopak całuje się z dziewczyną. Ostatnie doniesienia mediów sugerują jednak, że para mogła zostać stratowana przez policjantów, a 29-letni Scott Jones tylko pocieszał Kanadyjkę.
Po zamieszkach w Vancouver. Przeróbki zdjęcia




Po porażce swoich ulubieńców w Pucharze Stanleya, chuligani w koszulkach Vancouver Canucks dali wyraz swojej frustracji na ulicach kanadyjskiego miasta - podpalone samochody i poprzewracane radiowozy, to tylko niektóre z "wyczynów" rozwścieczonych Kanadyjczyków. Czytaj więcej o zamieszkach w Vancouver.

Słynne zdjęcie

W relacji z zamieszek pojawiło się wiele zdjęć, ale tylko jedno zrobiło wielką furorę w internecie. Chodzi o fotografię, na której uwieczniona jest leżąca na środku ulicy para, która nie zwraca uwagi, na to co dzieje się dookoła. Na pierwszy rzut oka wygląda to na namiętny pocałunek. Ostatnie doniesienia mediów sugerują jednak, że chłopak tylko pociesza dziewczynę, która boleśnie upadła na asfalt po kontakcie z policjantami.

Autorem słynnego zdjęcia, które po zamieszkach obiegło świat jest Richard Lam. - Uciekałem przed tłumem, starałem się nie zostać pobity - tłumaczył potem fotograf. - Fotografowałem zajścia, ale wraz z kolegą zdecydowaliśmy się odejść od chuliganów. Zobaczyłem tych ludzi, myślałem że są ranni. Był tam jakiś gość uciekający przed policją, inny wymachiwał nogą manekina. Naprawdę nie wiedziałem co oni robią - dodał.

Lam wiele nie myśląc zrobił kilka zdjęć. Wrócił do pokoju przeznaczonego dla mediów w Rogers Arena, gdzie obecny był edytor, który importował zdjęcie z karty pamięci i poddał je obróbce. - Nie sprawdziłem jak wyszło, kolega powiedział mi tylko, że to dobre zdjęcie. Wróciłem do pokoju edycji i spojrzałem na nie. Opadła mi szczęka - relacjonował Lam, który teraz jest rozchwytywany przez największe koncerny mediowe świata. - Jestem zafascynowany popularnością zdjęcia. Nie chcę, żeby to zabrzmiało zbyt idealistycznie, ale ja tylko wykonywałem swoją pracę - dodał na koniec.

Kim jest para?

Po publikacji zdjęcia dziennikarze na całym świecie próbowali ustalić kim są ludzie z fotografii. Wszyscy interpretowali obrazek jednoznacznie jako namiętnie całujących się zakochanych.

Do mediów sama zgłosiła się Hannah Jones z Perth. Okazało się, że bohaterem fotografii jest jej brat, który od sześciu miesięcy pracuje w Vancouver. Dziewczyna nazywa się Alex Thomas i jest Kanadyjką.

Dziennikarze dotarli także do matki chłopaka. - To nasz syn, on to mógł zrobić. Zawsze żył w swoim własnym świecie. Nigdy nie zwracał uwagi, na to co dzieje się dookoła niego. Poznałam go, ponieważ nie wziął ze sobą zbyt wielu rzeczy i zawsze ubiera się w te same ubrania - powiedziała Megan Jones.

- Mam świadomość, że żeby być w gazetach, musiałabym ucierpieć w powodzi. Mój syn tylko całował się z piękną dziewczyną - dodała pani Jones.

Obrazek w przeciągu doby obrósł w legendę, a do mediów zaczęli zgłaszać się świadkowie wydarzenia, którzy twierdzą, że para została stratowana przed policję, a 29-letni Australijczyk tylko pocieszał dziewczynę.

Zdjęcie robi furorę w internecie. Użytkownicy portali społecznościowych udostępniają fotografię na swoich profilach. Co chwila powstają także nowe przeróbki zdjęcia.

Puchar Stanleya. Szósty triumf Boston Briuns  »


Więcej o: