Sport.pl

Prezes PZHL: mniej obcokrajowców w lidze hokeja!

Zdzisław Ingielewicz, prezes Polskiego Związku Hokeja na Lodzie chce by już od najbliższego sezonu zmniejszyć limit obcokrajowców z pięciu do trzech. Kluby z naszego regionu protestują. - To skandal! - grzmi Adam Bernat. - Dlaczego nikt z nami tego nie przedyskutował?! - denerwuje się Andrzej Frysztacki.
Ingielewicz stawia sprawę jasno. - Wiem, że decyzja nie spodoba się działaczom wielu klubów, ale ja zdania nie zmienię. Środowisko oczekuje poprawy kondycji hokeja, ale reformować chciałoby tylko PZHL. Argumenty "za"? Wszyscy chcemy sukcesów reprezentacji, ale jak je osiągnąć skoro o sile naszych drużyn stanowią obcokrajowcy, a polscy zawodnicy grają głównie ogony. Działacze wolą inwestować w przeciętnych Czechów czy Słowaków zamiast postawić na naszą młodzież. Pieniądze, które zaoszczędzą kluby mogą przecież wydać na trzech konkretnych zawodników. Prawdziwe gwiazdy, które przyciągną kibiców na lodowisko - podkreśla prezes.

Argumenty Ingielewicza nie wszystkich jednak przekonują. - Jestem "za", ale nie już i teraz. Skąd brać tych polskich hokeistów, którzy zagrają na poziomie ekstraligi? Już teraz okres transferowy był bardzo ubogi, na rynku było może z sześciu, siedmiu wartościowych graczy. Najpierw skupmy się na szkoleniu młodzieży, wychowajmy tych zawodników. Może najpierw zdecydujmy się okres przejściowy - ograniczmy limit obcokrajowców do czterech? - zastanawia się Frysztacki, wiceprezes JKH GKS.

- Decyzja prezesa Ingielewicza jest dla mnie nie do przyjęcia także dlatego, że jest niezapowiedziana. Kluby powinny mieć czas, żeby się na nią przygotować. Dlaczego nie ogłoszono jej przed sezonem albo chociaż w grudniu?! Jastrzębie już dzisiaj ma zakontraktowanych czterech obcokrajowców - denerwuje się Frysztacki.

W podobnej sytuacji jest Zagłębie. - My też już mamy czterech, a myśleliśmy jeszcze o zakontraktowaniu dwóch obrońców. Potraktowano nas z góry. Nie dano szansy na rzeczową dyskusję. To skandal - podnosi głos Bernat, prezes Zagłębia. Najspokojniejszy jest Andrzej Skowroński, prezes GKS-u Tychy. - U nas nigdy nie było parcia na wypełnianie limitu dla obcokrajowców. Teraz podpisaliśmy umowy z trzema i tylu w zupełności nam wystarczy - wyjaśnia.

Polscy hokeiści zacierają ręce z radości. To dla nich szansa na większe zarobki. - Już od nich słyszałem, że będę między sobą ustalać wysokość kontraktów i sumami szachować kluby. Te będą musiały się zgodzić i płacić, bo przecież konkurencji na polskich lodowiskach nie ma żadnej - powiedział nam jeden z działaczy ze Śląska.

Kluby zapowiadają, że będą protestować, ale Ingielewicz podkreśla, że zdania nie zmieni. - Będę forsował tą decyzję nawet wbrew woli działaczy. Taki jest interes polskiego hokeja. Jeżeli nie znajdę żadnych sojuszników to będziemy mówić o wotum nieufności. Decyzja jest na razie nieformalna, musi ją jeszcze zaakceptować zarząd PZHL-u, który - jestem przekonany - stanie po mojej stronie - kończy Ingielewicz.

Podczas mistrzostw świata w Toruniu rozmawia się też o reformie rozgrywek. Jeden z planów zakłada, że dziesięć drużyn ekstraligi rozegra dwie rundy (dotąd były cztery) po których liga podzieli się na lepszą szóstkę (zagra kolejne cztery rundy) i czwórkę do której dołączą dwie najlepsze drużyny I ligi. Utworzona w ten sposób słabsza czwórka też zagra cztery rundy by wyłonić dwie drużyny, które zagrają w play-off. - Nie upieram się przy reformie rozgrywek. To temat do dyskusji - kończy Ingielewicz.