Sport.pl

Hokej. Białoruski działacz ukarany za walkę z korupcją

Dyrektor hokejowego Dynama Mińsk wtrącony do więzienia pod zarzutem nadużyć finansowych. Wcześniej wiele lat jako dziennikarz walczył z korupcją w białoruskim sporcie.
Uładzimir Bierażkou przez 19 lat był naczelnym najpopularniejszej gazety sportowej "Pressbol" i toczył wojnę z korupcją w sporcie. Dwa lata temu został generalnym menedżerem hokejowego klubu. Zapowiadał walkę z korupcją, ale sam został aresztowany w ubiegły piątek.

Komitet Śledczy wszczął postępowanie karne. Bierażkou jest podejrzany o zagarnięcie nie mniej niż 45 mln białoruskich rubli (ok. 3 tys. dol.) - poinformowała służba prasowa Komitetu Śledczego Białorusi. Najbliższe dwa miesiące Bierażkou spędzi w więzieniu śledczym w Mińsku. Grozi mu do dziesięciu lat pozbawienia wolności. Trzy dni po aresztowaniu minister spraw wewnętrznych generał Ihar Szuniewicz, członek rady nadzorczej Dynama, przedstawił nowego kierownika - byłego wiceszefa MSW Anatola Kuriłowca.

Współpracownicy Bierażkoua nie wierzą w jego winę. - Jest mocnym kierownikiem, umiał rządzić ludźmi, umiał podejmować decyzje. Uczciwy człowiek - powiedział "Wyborczej" korespondent Barys Tasman, który pracował z aresztowanym w "Pressbolu".

50-letni Bierażkou tę gazetę założył. I ujawnił szereg afer. Najgłośniejsza dotyczyła sprzedaży przez kadrę Białorusi meczów kwalifikacji do piłkarskiego Euro 2004 (1:3 z Czechami i 1:2 Mołdawią). Po publikacjach MSW wszczęło postępowanie karne. Oskarżony został Waler Szantałosau, bramkarz drużyny, który miał być pośrednikiem w przekazywaniu pieniędzy i bezpośrednio korumpował piłkarzy. Gdy Szantałosau wyjechał do Rosji, białoruskie MSW przekazało sprawę rosyjskim organom ścigania, te zaś umorzyły ją z powodu przedawnienia.

Teksty "Pressbolu" wywoływały oburzenie urzędników sportowych, którzy mścili się na wydawnictwie. Urażeni publikacjami pozywali Bierażkoua, któremu jednak udawało się zachować gazetę i nadal piętnować korupcje i nadużycia. - Nie było żadnych ograniczeń w sprawie publikacji. Miał jedną zasadę - muszą być dowody i argumenty. Jeżeli były, zawsze stawał po stronie dziennikarza - mówi Tasman.

Zdaniem przyjaciół Bierażkou zgodził się zostać generalnym menedżerem Dynama, gdyż chciał od środka ulepszać system. - Państwowe pieniądze przepadają w czarnej dziurze - mówił o finansowaniu hokeja. A posadę dostał, bo z Aleksandrem Łukaszenką żył dobrze, chwalił go nawet jako wielkiego człowieka.

- Ludzie, których szanuję, zaczęli mi mówić, że jest mnie wszędzie dużo, że powinienem milczeć, a nie udzielać wywiadów czy komentarzy. (...) Że powinienem zachowywać się tak jak wszyscy inni hokejowi urzędnicy - mówił Bierażkou w jednym z ostatnich wywiadów.

Hokej na Białorusi jest mocno związany z polityką. To ulubiony sport Łukaszenki. Prezydent nie tylko jest kibicem i znawcą, ale również sam gra. W Białorusi to gwarancja dobrego finansowania i maksymalnego wsparcia władz. Za rządów Łukaszenki we wszystkich najważniejszych miastach zostały wybudowane lodowe pałace, sportowcy i trenerzy dostają wysokie pensje. A jednak sukcesów w hokeju nie osiągnięto. Ostatnio Łukaszenka coraz częściej traci cierpliwość.

- To hańba. Robiliśmy dla zawodników, co tylko się dało, a oni pokazali niezdarny hokej - 0:9 i 0:7 - grzmiał w maju po druzgocących porażkach z Kanadą i Rosją na mistrzostwach świata w Mińsku. Zdaniem dziennikarza Uładzimira Chilmanowicza aresztowanie Bierażkoua nie mogło się odbyć bez wiedzy prezydenta. - Hokej i znana osoba? Zgodę na areszt musiał dać sam Łukaszenka. Los Bierażkoua pokazuje, że osoba, która chce naprawiać system, ma alternatywę - albo będzie pokornym wykonawcą, albo będzie zniszczona - mówi Chilmanowicz.

Sprawa Bierażkoua staje się sprawą coraz bardziej polityczną. Rosyjska "Niezawisimaja Gazieta" nazwała go kandydatem na więźnia politycznego, a jego areszt komentują nie sportowcy czy sportowi dziennikarze, lecz politycy.

- Na miejscu Bierażkoua może być każdy. (...) Siłowicy mają zbyt wiele władzy i są poza kontrolą społeczeństwa - mówi opozycyjna kandydatka na prezydenta Tacciana Karatkiewicz.

Więcej o: