Sport.pl

Brian Rafalski z New Jersey Devils: Ja też jestem Polakiem

Mistrzowie NHL New Jersey Devils udzielili surowej lekcji New York Islanders, wygrywając w hali rywali aż 4:0. Tego wieczoru w Nassau Colliseum "Gazeta" przekonała się jednak, że Mariusz Czerkawski wielką gwiazdą jest i odkryła kolejnego Polaka w NHL!


Szatnia mistrzów NHL New Jersey Devils tuż po wygranym meczu. Hokeiści, zupełnie nadzy, nie przejmując się krążącymi z dyktafonami dziennikarzami, zajadają z pudełek pizzę pepperoni wielkości kół samochodowych leżące na środku pomieszczenia. Obok wielki kosz z bananami. 42-letni weteran NHL i turniejów Izwiestia Rosjanin Igor Łarionów zagryza kęs pizzy i kęs banana - czyżby do USA dotarła tajemnica diety Małysza lekko zmodyfikowana, ponieważ ciężko tu dostać polskie bułeczki?

Na ławeczce siedzi owinięty w skąpy ręczniczek niepozorny blondynek - obrońca 30-letni Brian Rafalski. Oblegają go amerykańscy dziennikarze, bo zagrał bardzo dobrze w defensywie i miał też jedną asystę (już 154. w 316. meczu NHL, ma też na koncie 25 goli). - Piszecie ciągle o dwóch Polakach w NHL - Mariuszu Czerkawskim i Krzysztofie Oliwie - a tymczasem ja też jestem Polakiem. I to stuprocentowym, ponieważ i moja mama, i tata są Polakami. Oni i ja urodziliśmy się już tutaj, ale wszyscy moi dziadkowie w Polsce - opowiada po angielsku Rafalski, który do NHL i Devils trafił dopiero w 1999 r. po kilku sezonach spędzonych w Europie. - No tak, z językiem jest problem, bo używam go tylko od święta, i to dosłownie. Toteż znam głównie nazwy polskich potraw: bigos, kiełbasa, pierogi. Mmm, polska kiełbasa... - rozmarzył się, wgryzając się w pizzę.

- Reprezentacja Polski? To chyba niemożliwe. Nie znam języka, mam tylko amerykański paszport i chyba wolałbym grać w reprezentacji USA. Zresztą nigdy nie było takiej możliwości. Ale swojego pochodzenia nie muszę się wstydzić - Polacy mają w NHL znakomitą renomę. Oliwa to największy twardziel tej ligi i żałuję, że nie jest już z nami w drużynie. Właściwie to z niepokojem myślę o pojedynku z jego Calgary Flames. A Mariusz - wiadomo - świetny zawodnik: szybki, ma mocne ręce, wie, jak się poruszać na lodzie. Ale trzymajcie i za mnie kciuki, żeby Devils obronili tytuł - zakończył Rafalski.

Halę wypełniło tego wieczoru około 12 tys. widzów. Spacerując wśród nich przed meczem, spostrzegłem, że większość nosi repliki koszulek kapitana drużyny Michaela Peca - 140 dol. sztuka. Nie doszukałem się jednak ani jednej z nazwiskiem Czerkawskiego i jego numerem 21. Powód - w sklepikach firmowych można dostać wszystko, nawet piżamę, szlafrok i stringi w barwach Islanders, tylko nie bluzę najlepszego strzelca zespołu. - Nie pan pierwszy pyta - sprzedawca bezradnie rozkłada ręce. - Nawet w prasie pisali, że to na razie największa wpadka sezonu. Zostało mi jeszcze ze starych czasów, gdy tu grał, parę jego kijów. Dokładnie - raz, dwa, trzy. Bierze pan - 60 dol. sztuka.

Kibice muszą więc radzić sobie inaczej. Mały Damien wymalował sobie numer Polaka na czole, 21-letnia Sandra przyszła ze zdjęciem Polaka przyklejonym do dżinsowej kurtki na piersi, a dwie inne - chichoczące, ładne dziewczyny - numer i nazwisko Czerkawskiego wypisały czarnym flamastrem na plecach klubowego T-shirtu. Dlaczego? - Bo... tak! Bo Mariusz jest naszą gwiazdą - odpowiadają speszone i uciekają ze śmiechem.

Zanim na lód wyjechali hokeiści, hala Nassau Veteran Memorial Colliseum rozbrzmiała ostrymi dźwiękami "I Disappear" (Znikam) Metalliki z filmu "Mission: Impossible". Niestety, gospodarze - liderzy Atlantic Divison - wzięli sobie ten utwór do serca i podczas spotkania zupełnie znikł ich duch walki z poprzednich meczów. Jakby uznali, że mistrzów NHL nie da się pokonać. Ci drudzy kompletnie zdominowali lodowisko i wyznaczyli rytm gry. A kiedy już któremuś z "Wyspiarzy" udało się oddać strzał na bramkę rywali - przeważnie z podania Czerkawskiego, najlepszego w swoim zespole tego wieczoru - fantastycznie bronił Martin Brodeur, najlepszy zawodnik ostatnich finałów NHL.

Czerkawski, zanim wyszedł do prasy, musiał przejechać parę kilometrów na treningowym rowerku. - Nie, to nie za karę, taki mamy nawyk po meczu. Czasami nawet po wyczerpującym spotkaniu idziemy dobić się na siłowni. W Europie to niespotykana praktyka, ot taka specyfika najlepszej ligi świata - wyjaśnił.



Wtorkowe mecze NHL

Buffalo Sabres - Minnesota Wild 1:3

Carolina Hurricanes - San Jose Sharks 3:0

Montreal Canadiens - Boston Bruins 0:2

New York Islanders - New Jersey Devils 0:4

New York Rangers - Anaheim Mighty Ducks 1:3

St Louis Blues - Nashville Predators 1:0

Phoenix Coyotes - Chicago Blackhawks 2:2 (po dogrywce)

Colorado Avalanche - Calgary Flames 4:2

Vancouver Canucks - Columbus Blue Jackets 6:3



EASTERN CONFERENCE

ATLANTIC DIVISION



PHILADELPHIA 3 1 3 1 22 19 10

NY ISLANDERS 4 3 1 0 23 20 9

NEW JERSEY 3 3 2 0 18 17 8

NY RANGERS 2 3 2 0 12 17 6

PITTSBURGH 1 4 2 0 12 23 4



NORTHEAST DIVISION



BOSTON 6 2 2 0 26 20 14

OTTAWA 5 1 0 1 28 13 11

TORONTO 4 2 2 1 21 22 11

BUFFALO 5 5 0 0 22 28 10

MONTREAL 5 5 0 0 22 22 10



SOUTHEAST DIVISION



ATLANTA 5 1 2 1 26 18 13

TAMPA BAY 6 0 0 0 20 8 12

FLORIDA 3 4 2 0 17 18 8

CAROLINA 2 2 4 0 16 14 8

WASHINGTON 1 6 1 0 17 29 3



WESTERN CONFERENCE

CENTRAL DIVISION



ST LOUIS 5 2 0 1 19 16 11

DETROIT 5 3 0 0 22 16 10

CHICAGO 3 4 3 0 18 27 9

NASHVILLE 3 5 0 0 17 20 6

COLUMBUS 3 6 0 0 19 22 6



NORTHWEST DIVISION



VANCOUVER 5 2 2 0 31 18 12

COLORADO 5 4 0 0 31 23 10

CALGARY 4 4 0 0 15 18 8

MINNESOTA 3 6 1 0 23 27 7

EDMONTON 3 5 0 0 22 26 6



PACIFIC DIVISION



DALLAS 5 4 0 0 21 20 10

PHOENIX 3 3 3 0 24 26 9

LOS ANGELES 4 4 0 0 23 20 8

ANAHEIM 3 5 1 1 17 26 8

SAN JOSE 1 5 3 0 15 26 5

W tabeli kolejno:

zwycięstwa, porażki, remisy, porażki po dogrywce (za jeden punkt), bramki i punkty.