Ośmiokrotny mistrz Polski wstaje teraz o piątej rano i idzie na szychtę

Sebastian Gonera

Sebastian Gonera (Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja)

Sebastian Gonera, najbardziej utytułowany polski hokeista ostatniego dwudziestolecia jest teraz specjalistą od zabezpieczania kopalnianych ścian
41-letni Gonera był przez wiele lat symbolem hokejowego sukcesu - kto go miał w składzie ten wygrywał.

Medale zaczął kolekcjonować w Naprzodzie Janów, gdzie uczył się jeździć na łyżwach.

Debiutował w lidze przy takich zawodnikach jak Andrzej Hanisz, Jędrzej Kasperczyk czy Andrzej Truty. W 1992 roku wywalczył w barwach drużyny z dzielnicy Katowic srebro, które zapoczątkował medalową serię.

Osiem razy był mistrzem Polski w barwach Unii i GKS-u. Osiem razy wicemistrzem i raz brązowym medalistą - także w barwach klubów z Oświęcimia i Tychów.

W ilości krajowych trofeów nie może się z nim równać żaden polski hokeista.

Na zakończenie kariery chciał jeszcze raz założyć koszulkę Naprzodu, ale borykający się z problemami finansowymi klub nie przystąpił do rozgrywek.

Gonera, który rozegrał aż 188 spotkań w reprezentacji Polski, musiał sobie ułożyć życie bez hokeja.

Jak wielu zawodników z Janowa zdecydował się na pracę w kopalni "Wieczorek". - Zacząłem nowe życie. Nie było łatwo. Dotąd czas upływał mi od meczu do meczu. Wtorek, piątek, niedziela... Teraz żyję od szychty do szychty. Na początku najtrudniej było ze wstawaniem. W pracy trzeba być na szóstą rano. Ustawiałem budzik na piątą, ale byłem tak przejęty, że zaśpię, że i tak budziłem się wcześniej - uśmiecha się.

Gonera pracuje w dziale wentylacji. - Budujemy specjalne półki. Zabezpieczamy ściany. Robota jak każda. Nie narzekam - podkreśla.

Gdy pracę w kopalni zaczyna tak utytułowany hokeista to musi się liczyć się z wieloma pytaniami kolegów, którzy znali go dotąd tylko z lodu.

- Rzeczywiście zdarzyło się kilka miłych rozmów. Wśród kolegów z pracy mam jednak wielu hokeistów, a oni przecież wiedzą o co chodzi - wyjaśnia.

Z zakończenia kariery sportowca najbardziej cieszą się kobiety Gonery: żona Karina oraz córki Karolina i Natalia.

- Wreszcie możemy coś wspólnie zaplanować. Wcześniej, gdy one miały wolny czas, mnie zazwyczaj nie było w domu - mówi Gonera, który jednak nie wyklucza, że jeszcze wróci na lód.

- W Janowie mówi się o tym, żeby w nowym sezonie zgłosić zespół do rozgrywek pierwszej ligi. Mam nadzieję, że tak się stanie. Czy pomogę kolegom? Zobaczymy. Ciężko mi sobie wyobrazić codzienne treningi po pracy w kopalni. Nie mówię jednak "nie". Rok czy dwa jeszcze bym pograł. Tylko co na to moje dziewczyny? - uśmiecha się hokeista.

Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


Zobacz także
  • Zagłębie zadziwia, a trener GKS-u drży o posadę
  • Najlepszemu obrońcy GKS-u brakuje siły w ręce
  • Czerwone światło nad szatnią tyskich hokeistów
Skomentuj:
Ośmiokrotny mistrz Polski wstaje teraz o piątej rano i idzie na szychtę
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

  • MŚ 2017/Elita - Grupa A

    lp. Drużyna M Pkt. Bramki
    1 USA 7 18 31-14
    2 Rosja 7 17 35-10
    3 Szwecja 7 16 29-13
    4 Niemcy 7 11 20-23
    5 Łotwa 7 10 14-18
    6 Dania 7 7 13-22
    7 Słowacja 7 4 12-28
    8 Włochy 7 1 6-32

    • Awans do 1/4
    • Spadek
  • MŚ 2017/Elita - Grupa B

    lp. Drużyna M Pkt. Bramki
    1 Kanada 7 19 32-10
    2 Szwajcaria 7 15 22-14
    3 Czechy 7 13 23-14
    4 Finlandia 7 11 20-22
    5 Francja 7 10 23-19
    6 Norwegia 7 8 13-19
    7 Białoruś 7 7 15-27
    8 Słowenia 7 1 13-36

    • Awans do 1/4
    • Spadek
  • MŚ I dywizji - 2017

    lp. Drużyna M Pkt. Bramki
    1 Austria 5 12 22-4
    2 Korea Płd. 5 11 14-11
    3 Kazachstan 5 11 13-10
    4 Polska 5 7 6-17
    5 Węgry 5 3 8-14
    6 Ukraina 5 1 7-14

    • Awans do elity
    • Spadek

Najnowsze informacje