- Najpierw musi się znaleźć potencjalny sprzedawca. Na portalu biletowym zgłasza chęć pozbycia się wejściówki, ta informacja trafia do systemu i po chwili bilet może kupić każdy zainteresowany - tłumaczy TOK FM Juliusz Głuski ze spółki
Euro 2012 Polska.
- Co ważne, w takim przypadku bilety sprzedajemy i kupujemy po cenie nominalnej - dodaje. Raczej trudno spodziewać się, aby ktoś próbował odsprzedać tą drogą bilety na mecz otwarcia, finał czy spotkania naszej reprezentacji.
UEFA nie prowadzi statystyk, ile osób skorzystało już z jej portalu; my od rana śledziliśmy go uważnie i po kilku godzinach pojawiła się możliwość kupna 4 biletów na mecz D3 - D4, który 11. czerwca odbędzie się w Doniecku. Portal biletowy to jedyna legalna droga odsprzedaży biletów, ale w sieci pojawia się coraz więcej ofert, z reguły za olbrzymie pieniądze.
- Uważamy takie praktyki za nieuczciwe i w porozumieniu z największymi portalami aukcyjnymi blokujemy tego typu oferty - przyznaje Juliusz Głuski. - Warto pamiętać, że żaden z kibiców nie ma jeszcze biletów fizycznie, u siebie w domu. Jeśli ktoś kupuje więc poza portalem uefa.com, sam naraża się na możliwość oszustwa - ostrzega rzecznik spółki odpowiedzialnej za organizację polskiej części turnieju.
W tym miejscu warto przypomnieć, że pod koniec roku krajowe federacje otrzymają od UEFY pulę biletów na mecze własnej reprezentacji i to od nich samych zależeć będzie, jak rozprowadzą te wejściówki. Prezes PZPN-u
Grzegorz Lato mówił dla TOK FM tydzień temu, że w Polsce szanse na takie bilety będą mieli tylko kibice zrzeszeni w otwartym niedawno klubie kibica reprezentacji.
ZOBACZ CO SIĘ DZIEJE NA STADIONACH EURO 2012kliknij w miniaturkę, żeby przejść do artykułu


