Partnerem serwisu jest Continental

Sport.pl

Rafał Stec: Czy piłkarz, który z premedytacją kupił mecz, powinien reprezentować Polskę?

Rafał Stec
20.02.2012 , aktualizacja: 20.02.2012 19:27
A A A Drukuj
Łukasz Piszczek Fot. Kuba Atys / AG Łukasz Piszczek
Z opublikowanych właśnie w blogu "Piłkarska mafia" wyjaśnień złożonych kilka lat temu w prokuraturze wynika, że Łukasz Piszczek aktywnie uczestniczył w korupcji. Ba, namawiał do łapówkarstwa kolegę z drużyny.
SONDAŻ
Co zrobić z Łukaszem Piszczkiem?

Nic. Piłkarz już poniósł karę
Nie zabierać na Euro 2012
Na zawsze wyrzucić z reprezentacji Polski

Piłkarz dawno temu przyznał się do winy, więc jeszcze zanim sąd skazał go na rok więzenia w zawieszeniu i 100 tys. zł grzywny, wiedzieliśmy, że zostanie ogłoszony przestępcą. Nie pierwszym, nie ostatnim w tych podłych czasach, ale wyjątkowo wysoko postawionym - to jeden z filarów kadry na Euro 2012, mistrz Bundesligi, wybierany do jedenastki jej gwiazd.

W 2006 roku Piszczek zrzucił się na łapówkę, dzięki której Zagłębie Lubin awansowało do Pucharu UEFA, a on wraz z kolegami z drużyny obłowił się na premiach. W publicznych wypowiedziach swoją rolę w tamtym przekręcie bagatelizował, tłumacząc się młodością (miał wówczas 21 lat), niezdolnością do przeciwstawienia się grupie, poczuciem braku alternatywy i lękiem, że odmowa udziału w korupcji złamie mu karierę. To strategia obrony wśród naszych futbolowych łapówkarzy najpopularniejsza. Niemal wszyscy, jak słyszymy, padli ofiarą bezlitosnego systemu, nikt nigdy nie zdobył się na wstrząsającą publiczną spowiedź, w której własnej winy by nie rozrzedzał, lecz ją obnażył, i prosił o wybaczenie wszystkich, których oszukał. Nikt nie wpadł również na pomysł, żeby w odruchu pokuty pieniądze zarobione na korupcji - przynajmniej udowodnionej - oddać na zbożny, związany z futbolem cel.

A przecież niektórzy piłkarze potrafili zachować czyste sumienie. Jak pięciu z Cracovii, którzy nie zgodzili się sprzedać meczu Zagłębiu. I ich nazwiska w trakcie śledztwa mogliśmy podawać w pełnej formie - Przytuła, Cabaj, Nowak, Baran, Skrzyński.

Z wywiadów z Piszczkiem można było wnioskować, że siedział w kącie w szatni, ktoś rzucił propozycję, by kupić mecz, on przestraszony nie protestował. Dopiero z wyjaśnień złożonych prokuratorowi dowiadujemy się, że nie był biernym, naiwnym, zlęknionym chłopcem. Uczestniczył w naradzie w mieszkaniu kolegi z drużyny, na którym planowano oszustwo, a potem w sprawę "wtajemniczał" innego kolegę, na spotkaniu nieobecnego. Że był wśród pięciu organizatorów przekrętu. Zaprosiła go starszyzna drużyny jako jedynego młodego. Prokuratorom mówił: "My co prawda byliśmy silniejszą piłkarsko drużyną, ale w piłce nie ma nic pewnego. (...) rozmawiałem z Grześkiem Bartczakiem, powiedziałem mu, że jest propozycja remisu ze strony Cracovii i trzeba wyłożyć na ten cel pieniądze dla zawodników tej drużyny. Grzesiek się zgodził i miał przynieść te pieniądze".

Słowem, Piszczek nie popełnił sportowej zbrodni w afekcie, lecz działał, jak mawiają prokuratorzy, w zmowie i z premedytacją.

Czy przestępca powinien reprezentować Polskę? I to sprawca czynu ze sportowego punktu widzenia haniebnego? Nawet jeśli przysięga, że łapówkarzem był "tylko" raz?

Odsunięcie go od reprezentacji nie byłoby sankcją okrutnie srogą, niewspółmierną do popełnionego przestępstwa. Teraz już nikt przecież kariery Piszczkowi nie złamie - karierę robi on w Bundeslidze, a trener Borussii Dortmund zdążył ogłosić, że przebacza obrońcy błędy młodości. W odebraniu mu zaszczytu grania dla Polski można by wręcz dostrzec naturalną konsekwencję podjętej w przeszłości decyzji - piłkarz przedłożył wtedy pieniądze nad sport, a kadra to przede wszystkim prestiż i spełnianie ambicji właśnie sportowych. Na życie zarabia się w klubie.

Można by też w odepchnięciu Piszczka od kadry widzieć realizację obietnic z kampanii wyborczej prezesa PZPN, który apelował, by za korupcję nie karać klubów, lecz osoby.

Uwiera absolutny spokój Franciszka Smudy - podczas udawanego meczu Zagłębia z Cracovią trenera lubinian, więc jednego z oszukanych. Selekcjoner, który lubi prawić o wartościach czyniących powołania do reprezentacji nadzwyczajnym honorem, nie zwierzał się z żadnych dylematów ani udręk. Bronił obrońcy, dla którego nie ma w kadrze alternatywy, przywołując innych ligowych graczy lub trenerów, którzy do handlowania punktami się przyznali, lecz nadal grają. Zgodnie z odwieczną w środowisku strategią: "Ja ukradłem? Ale przecież tamci też!".

Na początku kadencji selekcjoner przemawiał radykalnie: "Sprawdzę każdego dobrego poza tymi zamieszanymi w korupcję. Rafał Grzyb i Mariusz Ujek nie mają u mnie najmniejszych szans. Reprezentant musi być czysty jak łza. Ubabrałeś się błotem? U Smudy nie zagrasz". Ale wtedy jeszcze nie było wiadomo, kogo dopadną śledczy. I Smuda - dziś wciąż radykalny, ale w nagłych woltach - prawdopodobnie nawet nie przypuszczał, że łapówkarzem okaże się piłkarz mu niezbędny.

"Reprezentant musi być czysty jak łza. Ubabrałeś się błotem? U Smudy nie zagrasz"

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • 6
  • 3

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (148)

  • Gość: Glos_z_sumienia

    0

    Ja osobiście uważam, że przepychanie się czy Piszczek powinien być na Euro czy nie jest bez sensu. Po co się nawzajem obrzucać błotem? Wszyscy i tak będziemy trzymać kciuki za reprezentację bez względu na to czy Piszczek będzie w kadrze czy nie.

    To, że Pan Redaktor odgrzewa temat pokazuje tylko, że próbuje wywołać kolejną sensację i nawijanie od nowa tego samego tematu, a moim zdaniem temat zamknął się w momencie, w którym Piszczek przyznał się do korupcji. Przyznał się tylko dlatego, że znaleźli na niego dowody. Czy przyznałby się bez tego? Sam przecież nie pojechał do Wrocławia i nie opowiedział co zrobił, tylko dobrowolonie poddał się karze przed sądem - znaczy dowody były i nie podzielił się wiedzą ze śledczymi. W taką skruchę nie wierzę.

    Dla mnie ta sytuacja jest porównywalna z kradzieżą samochodu. Po 5 latach policja przychodzi do Ciebie i znajduje ten samochód. Poddajesz się dobrowolnie karze. Zwracasz samochód właścicielowi (kto by chciał samochód po pięciu latach???), płacisz śmieszną karę i cieszysz się że przez 5 lat jeżdżąc samochodzem na taksówce zarobiłeś dziesiątki albo setki razy tyle co zapłaciłeś kary. Tak wygląda dolegliwość kary w polskich sądach.

    Dla mnie wszyscy, którzy powiązani byli z korupcją w piłce powinni dostać kary równe wielkości zarobionym pieniądzom w piłce po pierwszym zdarzeniu korpucyjnym. I wtedy możnaby twierdzić, że Piszczek poniósł odpowiednią karę.

    Proszę Szanownych Odpowiadających o zwrócenie uwagi, że nie komentuję czy Piszczek powinien być w kadrze czy nie tylko komentuję postępowania sądowe w sprawach korupcyjnych.

  • Gość: Alt+Ctrl+Del

    Oceniono 3 razy -3

    A czy to fair, że Rafał S., który raz już zdradził Sport.pl i odszedł do konkurencji, teraz znów wypisuje tutaj swoje "mądrości"???

  • andre61maz

    Oceniono 1 raz 1

    oczywiście, niech zagra, może uda mu się coś zorganizować i zdobędziemy jakiś punkt...

  • mh020499

    Oceniono 3 razy -1

    Piszczek juz poniosl kare i musi pojechac na euro bo na euro na prawa strone mamy tylko Wasyla, Wojtkowiaka i juz nic...

  • sitall2

    Oceniono 4 razy -4

    pierdzielone pismaki, piszą tylko to co pozwoli im na chwile zaistnieć w mediach... coraz więcej będzie takich nagonek przed euro. Szkoda słów na te sprzedajne dziwki

  • romkabrukwicka

    Oceniono 5 razy -1

    Żałosny jest ten kto wogule zamieścił ten artykół ;(

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX