El. Euro 2012. Francja - to już nie kryzys, to słabość
05.09.2010
, aktualizacja: 05.09.2010 22:24
Krnąbrni piłkarze ukarani, trener i prezes federacji zwolnieni, a Francuzi wciąż grają tak samo źle. W pierwszym meczu eliminacji do Euro 2012 przegrali w Paryżu z Białorusią 0:1.
ZOBACZ TAKŻE
- Eliminacje Euro 2012. Druga odsłona walki o awans (06-09-10, 14:32)
- El. Euro 2012. Raymond Domenech definitywnie zwolniony (05-09-10, 15:38)
- Reprezentacja. Boruc bezcenny dla reprezentacji Polski? (05-09-10, 10:00)
- El. Euro 2012. Capello tchnął nowego ducha w Wayne'a Rooneya (05-09-10, 09:16)
- Eliminacje Euro 2012. Riise nie zagra przeciwko Portugalii (06-09-10, 15:52)
- Eliminacje Euro 2012. Kroos chce zająć miejsce Podolskiego (06-09-10, 13:26)
- "Ronaldinho może wrócić do reprezentacji Brazylii" (06-09-10, 12:37)
- Zidane junior zdobywa piłkarskie szlify w Realu Madryt (06-09-10, 07:13)
- El. Euro 2012. Trzech francuskich napastników kontuzjowanych (04-09-10, 18:26)
- Euro 2012. Polscy przyjaciele UEFA Euro 2012 (04-09-10, 14:50)
- El. Euro 2012. Eduardo: To się w głowie nie mieści (04-09-10, 12:47)
- El. Euro 2012. Anglia straciła kolejnego stopera (04-09-10, 23:28)
SERWISY
Sportowy dziennik "L'Equipe" lamentuje na okładce o "katastrofie". "Reprezentacja Francji jednak nie jest w kryzysie. Wielkie drużyny przegrywają tylko wtedy, kiedy wpadają w kryzys. Nasza jest po prostu słaba: mentalnie i technicznie. I zbyt młoda" - opisuje kadrę dziennik.
Trójkolorowi przegrali czwarty mecz z rzędu. Ostatnie i jedyne w ostatnich 10 meczach zwycięstwo odnieśli w maju nad Kostaryką przed MŚ. "Niedługo nasze ostatnie zwycięstwo trafi do kanału ESPN Classic" - komentują internauci.
Dawny Zidane nie pomógł...
A miało być tak dobrze. Po mistrzostwach świata w RPA francuską piłkę poddano totalnej zmianie. Reprezentację przejął 43-letni Laurent Blanc, mistrz świata z 1998 i Europy z 2000 roku. Trenuje dopiero od trzech lat, ale zdążył już zdobyć mistrzostwo z Bordeaux w ubiegłym roku, grał w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Rodacy go kochają, nadal nazywają go - jak w mistrzowskiej drużynie przełomu wieków - prezydentem.
Zmieniły się też władze całego futbolu. Odpowiedzialnego za podtrzymywanie na stanowisku selekcjonera Raymonda Domenecha prezesa Jeana-Pierre'a Escalettesa zastąpił Fernand Duchaussoy. Nowi szefowie wykluczyli z kadry buntowników, którzy namówili drużynę do bojkotu treningu przed ostatnim meczem w RPA: kapitana Patrice'a Evrę na pięć meczów, Francka Ribéry'ego na trzy, Jeremy'ego Toulalana na jeden. Nicolas Anelka, który wulgarnie zwymyślał Domenecha w przerwie spotkania z Meksykiem, dostał karę 18 meczów.
Nowego ducha w drużynę miał tchnąć Blanc. Nie tylko przez swój autorytet - dwa dni przed meczem z Białorusią zaprosił na trening Zinedine'a Zidane'a. Najwybitniejszy francuski piłkarz miał przypomnieć reprezentantom, jak się wygrywa, nawiązać do złotych czasów reprezentacji. Blanc kazał też piłkarzom nauczyć się śpiewać Marsyliankę, rozdał im kartki ze słowami hymnu. Abou Diaby jako jedyny nie posłuchał wskazania trenera, jedyny nie otworzył ust podczas piątkowego wieczoru w czasie, gdy z taśmy płynął francuski hymn.
"Czy przed zwycięskim finałem MŚ z Brazylią na tym stadionie w 1998 roku wszyscy śpiewali Marsyliankę?" - pytał retorycznie dziennikarz "L'Equipe".
Blanc nie okazał się cudotwórcą. Powielił niektóre błędy poprzednika, a drużyna była tak samo nieskuteczna, momentami bezradna w ataku, chwiejna w defensywie. Do tego doszła dyskwalifikacja rozgrywającego Yoanna Gourcuffa. Aż siedmiu piłkarzy z wyjściowej jedenastki wystąpiło do tej pory w mniej niż dziesięciu spotkaniach reprezentacji, pięciu dopiero drugi raz. - To są dobrzy gracze, ale nie wielcy - przyznał Blanc.
Tłumaczy młodych zawodników stresem, jaki wywołał u nich wypełniony po brzegi stadion. - Przyjazd do Clairefontaine (ośrodka treningowego reprezentacji) powoduje przyspieszone bicie serca. Stade de France, kiedy się go odkrywa, ten stres jeszcze powiększa. Trzeba mieć za sobą dziesiątki spotkań, żeby poczuć się dobrze w takich miejscach.
We wtorek Francuzów czeka stresujący wyjazd. Ich rywale - Bośniacy - w pierwszym meczu łatwo 3:0 pokonali Luksemburg. Mają w drużynie: pomocników Lyonu Miralema Pjanica i Galatasaray Zvjezdana Misimovica, a także jednego z najbardziej skutecznych napastników w Europie Edina Dżeko z Wolfsburga.
...pomoże nowy?
Nie dość, że trójkolorowym brakuje teraz snajpera światowej klasy, to jeszcze ci, których powołał Blanc, padają jak muchy. Kontuzje w spotkaniu z Białorusią odnieśli: Loic Remy (zszedł z boiska w 34. minucie), Guillaume Hoarau (wytrzymał z kontuzją cały mecz) i Louis Saha (pograł 11 minut jako rezerwowy). Do zdrowia wrócił za to Karim Benzema z Realu Madryt i na niego ma zamiar postawić Blanc. Bohater skandalu obyczajowego z paryską prostytutką, krytykowany na początku sezonu za lenistwo przez José Mourinho wróci do kadry po niemalże roku. - Poniósł wiele ofiar, szczególnie jeśli chodzi o dietę - chwali 23-letniego napastnika Blanc.
Trener wciąż nie znalazł pomocnika na miarę Zidane'a. Jeśli taki jest wśród obecnych piłkarzy (Ribéry, Gourcuff, Nasri), to z Bośnią nie może zagrać. Francuzom podpowiedzi udzielili wczoraj Hiszpanie. "Spadkobiercą Zidane'a jest Zidane" - pisze na pierwszej stronie madrycki "AS". Chodzi o 15-letniego syna byłego rozgrywającego reprezentacji trójkolorowych. Enzo Fernandez (do protokołu jest wpisywane nazwisko po matce, by nie wzbudzać wielkiego zainteresowania) był najlepszym zawodnikiem ostatniego meczu młodzieżowej drużyny Realu. Nie po raz pierwszy ujawnił talent. Niestety, ma dopiero 15 lat i również[?] obywatelstwo hiszpańskie. Jeśli zagra dla trójkolorowych, to najwyżej na mistrzostwach Europy w 2016 roku, na których Francuzi zagrają na pewno. Są ich gospodarzami.
Trójkolorowi przegrali czwarty mecz z rzędu. Ostatnie i jedyne w ostatnich 10 meczach zwycięstwo odnieśli w maju nad Kostaryką przed MŚ. "Niedługo nasze ostatnie zwycięstwo trafi do kanału ESPN Classic" - komentują internauci.
Dawny Zidane nie pomógł...
A miało być tak dobrze. Po mistrzostwach świata w RPA francuską piłkę poddano totalnej zmianie. Reprezentację przejął 43-letni Laurent Blanc, mistrz świata z 1998 i Europy z 2000 roku. Trenuje dopiero od trzech lat, ale zdążył już zdobyć mistrzostwo z Bordeaux w ubiegłym roku, grał w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Rodacy go kochają, nadal nazywają go - jak w mistrzowskiej drużynie przełomu wieków - prezydentem.
Zmieniły się też władze całego futbolu. Odpowiedzialnego za podtrzymywanie na stanowisku selekcjonera Raymonda Domenecha prezesa Jeana-Pierre'a Escalettesa zastąpił Fernand Duchaussoy. Nowi szefowie wykluczyli z kadry buntowników, którzy namówili drużynę do bojkotu treningu przed ostatnim meczem w RPA: kapitana Patrice'a Evrę na pięć meczów, Francka Ribéry'ego na trzy, Jeremy'ego Toulalana na jeden. Nicolas Anelka, który wulgarnie zwymyślał Domenecha w przerwie spotkania z Meksykiem, dostał karę 18 meczów.
Nowego ducha w drużynę miał tchnąć Blanc. Nie tylko przez swój autorytet - dwa dni przed meczem z Białorusią zaprosił na trening Zinedine'a Zidane'a. Najwybitniejszy francuski piłkarz miał przypomnieć reprezentantom, jak się wygrywa, nawiązać do złotych czasów reprezentacji. Blanc kazał też piłkarzom nauczyć się śpiewać Marsyliankę, rozdał im kartki ze słowami hymnu. Abou Diaby jako jedyny nie posłuchał wskazania trenera, jedyny nie otworzył ust podczas piątkowego wieczoru w czasie, gdy z taśmy płynął francuski hymn.
"Czy przed zwycięskim finałem MŚ z Brazylią na tym stadionie w 1998 roku wszyscy śpiewali Marsyliankę?" - pytał retorycznie dziennikarz "L'Equipe".
Blanc nie okazał się cudotwórcą. Powielił niektóre błędy poprzednika, a drużyna była tak samo nieskuteczna, momentami bezradna w ataku, chwiejna w defensywie. Do tego doszła dyskwalifikacja rozgrywającego Yoanna Gourcuffa. Aż siedmiu piłkarzy z wyjściowej jedenastki wystąpiło do tej pory w mniej niż dziesięciu spotkaniach reprezentacji, pięciu dopiero drugi raz. - To są dobrzy gracze, ale nie wielcy - przyznał Blanc.
Tłumaczy młodych zawodników stresem, jaki wywołał u nich wypełniony po brzegi stadion. - Przyjazd do Clairefontaine (ośrodka treningowego reprezentacji) powoduje przyspieszone bicie serca. Stade de France, kiedy się go odkrywa, ten stres jeszcze powiększa. Trzeba mieć za sobą dziesiątki spotkań, żeby poczuć się dobrze w takich miejscach.
We wtorek Francuzów czeka stresujący wyjazd. Ich rywale - Bośniacy - w pierwszym meczu łatwo 3:0 pokonali Luksemburg. Mają w drużynie: pomocników Lyonu Miralema Pjanica i Galatasaray Zvjezdana Misimovica, a także jednego z najbardziej skutecznych napastników w Europie Edina Dżeko z Wolfsburga.
...pomoże nowy?
Nie dość, że trójkolorowym brakuje teraz snajpera światowej klasy, to jeszcze ci, których powołał Blanc, padają jak muchy. Kontuzje w spotkaniu z Białorusią odnieśli: Loic Remy (zszedł z boiska w 34. minucie), Guillaume Hoarau (wytrzymał z kontuzją cały mecz) i Louis Saha (pograł 11 minut jako rezerwowy). Do zdrowia wrócił za to Karim Benzema z Realu Madryt i na niego ma zamiar postawić Blanc. Bohater skandalu obyczajowego z paryską prostytutką, krytykowany na początku sezonu za lenistwo przez José Mourinho wróci do kadry po niemalże roku. - Poniósł wiele ofiar, szczególnie jeśli chodzi o dietę - chwali 23-letniego napastnika Blanc.
Trener wciąż nie znalazł pomocnika na miarę Zidane'a. Jeśli taki jest wśród obecnych piłkarzy (Ribéry, Gourcuff, Nasri), to z Bośnią nie może zagrać. Francuzom podpowiedzi udzielili wczoraj Hiszpanie. "Spadkobiercą Zidane'a jest Zidane" - pisze na pierwszej stronie madrycki "AS". Chodzi o 15-letniego syna byłego rozgrywającego reprezentacji trójkolorowych. Enzo Fernandez (do protokołu jest wpisywane nazwisko po matce, by nie wzbudzać wielkiego zainteresowania) był najlepszym zawodnikiem ostatniego meczu młodzieżowej drużyny Realu. Nie po raz pierwszy ujawnił talent. Niestety, ma dopiero 15 lat i również[?] obywatelstwo hiszpańskie. Jeśli zagra dla trójkolorowych, to najwyżej na mistrzostwach Europy w 2016 roku, na których Francuzi zagrają na pewno. Są ich gospodarzami.
Nie umiemy zrobić różnicy - Laurent Blanc  »
-
09-02-2012 16:19
Premier Wielkiej Brytanii: Capello zrobił źle, że ujął się za Terrym
-
09-02-2012 14:36
Euro 2012. Pearce tymczasowym selekcjonerem reprezentacji Anglii
-
09-02-2012 14:10
GloBall 2012. Jezioro Malawi
-
09-02-2012 13:22
Bundesliga. Kontuzja stawu skokowego Schweinsteigera
-
09-02-2012 12:59
Superpuchar na Narodowym. Kapler: Superpucharu nie będzie, ale stadion jest...
-
09-02-2012 11:49
Operacja Euro 2012. Tak w czerwcu będzie wyglądać Gdańsk
-
09-02-2012 10:44
Euro 2012 Gdańsk. Pieniądze za mecze podczas Euro pójdą na... długi za prąd
Najczęściej czytane
- 1."Piękno nie potrzebuje terminów": niemiecka prasa zachwycona Stadionem Narodowym
- 2.Euro 2012. Fabio Capello rezygnuje z funkcji selekcjonera reprezentacji Anglii
- 3.Polska - Portugalia 3:0 na Stadionie Narodowym. Zobacz tablicę wyników!
- 4.Euro 2012. Asystent Smudy: Boruc przydałby się nam na Euro
- 5.Euro 2012. Fabio Capello: Obrazili mnie i zniszczyli mój autorytet
- 6.Odejście Capello dzieli Anglików. Piłkarze są w szoku, kibice domagają się Redknappa








