Sensacyjny początek eliminacji Mistrzostw Europy 2012 dla Francuzów. W meczu na Stade de France prowadzona przez nowego trenera Laurenta Blanca ekipa "Les Bleus" przegrała z Białorusią 0:1, a kibice pożegnali osłabioną karami kadrę gwizdami.
Niepowodzeń reprezentacji Francji ciąg dalszy. Po skandalu z korzystaniem z usług niepełnoletniej prostytutki, bojkocie jednego z treningów na mundialu w RPA na znak protestu po usunięciu z kadry Nicolasa Anelki, odpadnięciu w pierwszej rundzie mistrzostw świata, dyskwalifikacji przywódców buntu w kadrze, przyszła porażka z Białorusią na inaugurację eliminacji Euro-2012.
Zupełnie zmieniona przez nowego selekcjonera - Laurenta Blanca - reprezentacja, podobnie jak drużyna prowadzona przez Raymonda Domenecha, ma problem ze zdobywaniem goli. Pechowy występ zanotowali przy tym dwaj napastnicy: Loic Remy opuścił boisko w 34. minucie z powodu kontuzji, a wracający do kadry po czterech latach Louis Saha wytrwał na boisku ledwie 11 minut. Jemu również uraz uniemożliwił kontynuację grę.
Decydującą o losach meczu akcję przeprowadził w 86. minucie Wiaczesław Hleb, który po rajdzie prawą stronę wycofał piłkę do Sergieja Kisliaka, a ten strzałem w prawy róg pokonał Hugo Llorisa.
We francuskim składzie trudno znaleźć teraz kogoś, kto byłby w stanie wpojedynkę wygrywać mecze. Ciężar próbował brać Malouda, ale zupełnie bezpowodzenia. Mimo tych braków kadrowych Francuzi»
>...Francuzi starali się jednak grać jakJak zawsze? Chyba jak dziesięć lat temu... Nie lubię francuskiej piłki... alewłoskiej jeszcze bardziej :) Szkoda, że Estończycy nie utrzymali »