Sport.pl

Gwiazda reprezentacji Szwecji z którą zagramy na Euro, stresuje się tylko jednym. Gdy jego grę ocenia żona

Niegdyś przedstawiciele szwedzkiej federacji piłkarskiej, którzy na specjalnym obozie szukali graczy do drużyn młodzieżowych kręcili na jego widok głową. Argumentowali, że jest za mały. Dziś mierzący 179 cm Emil Forsberg z "drewnianego gracza" stał się kluczowym zawodnikiem rywala Polski na Euro 2020.

Jego kariera zaczynała się jak setki innych. Od marzeń, zawodu, a potem upartego dążeniu do celu. Forsberg piłkarzem chciał być od dziecka. Jako kilkunastolatek uczynił ku temu poważniejszy krok. Pojechał do Halmstad na obóz Elite Camp. To tam Szwedzki Związek Piłki Nożnej szukał zdolnych zawodników do swych najmłodszych reprezentacji. Czy Forsberg miał wtedy zadatki na dobrego piłkarza? Trudno powiedzieć. Jak opisywał w jednym z wywiadów jego testy skończyły się szybko. Poległ na wzroście. Usłyszał, że jest za mały.   

Z gry w piłkę jednak nie rezygnował. Na zajęcia w swojej rodzinnej miejscowości chodził wytrwale. W wieku 17 lat zadebiutował w drużynie Sundsvall, która grała wtedy w 2. lidze szwedzkiej. Najbliżsi byli dumni. Forsberg pochodził bowiem ze sportowej rodziny. 

Tata weteran i piżama Liverpoolu

Dlaczego w kraju, który emocjonuje się sportami zimowymi (a patrząc na gry drużynowe - zachwyca głównie hokejem) młody Emil zajął się piłką? Jego ojciec Leif i dziadek Lennart też lubili futbol. Również grali dla GIF Sundsvall i traktowali to całkiem poważnie. Leif rozegrał w barwach tego klubu więcej niż 400 spotkań, strzelił dla drużyny 123 gole. Młody Emil futbolowej inspiracji doświadczał nie tylko od najbliższych, ale też od tych którzy byli daleko. Zachwycał się bowiem Liverpoolem. Premier League od zawsze była w Szwecji najpopularniejszą zagraniczną ligą, a on namiętnie oglądał właśnie spotkania "The Reds". W wywiadzie udzielonym "Bildowi" przyznał, że spał w piżamie tego klubu. Jego idolami byli natomiast Ryan Babel i jak to w Szwecji bywa Zlatan Ibrahimović.

"Polacy trafili do bardzo wymagającej grupy. Nie możemy pompować balonika"

Najlepszy na zapleczu 

W niższej lidze w Sundsvall szło mu nieźle, już w drugim sezonie grał w klubie regularnie. Jego 11 goli w 27 meczach pomogło drużynie w awansie do szwedzkiej ekstraklasy. W pierwszym sezonie w Allsvenskan strzelił 6 goli. Szybko sięgnęło po niego Malmo, z którym zdobył mistrzostwo. Wyróżniał się przy tym strzeleckimi statystykami. Został wybrany pomocnikiem ligi. Grał też w Lidze Mistrzów. W 2014 roku zgłosili się po niego ludzie ze Szwedzkiej Federacji Piłkarskiej. Tym razem to oni przyszli do niego, a nie odwrotnie. Sztab uznał, że będzie znakomitym wsparciem dla drużyny narodowej. Na jego wzrost nikt teraz nie patrzył, przemawiały za nim gole i asysty. Zresztą Forsberg przez te lata trochę podrósł. Teraz ma 1,79 m. W szwedzkich realiach daleko mu do stwierdzenia "wysoki", ale najniższy wśród kolegów też nie jest. Forsberg w kadrze szybko stał się ważną postacią. Poleciał na ME 2016 i mundial 2018. Na obie te imprezy już jako gracz Red Bull Lipsk. Z tą drużyną w sezonie 2015/16 awansował do Bundesligi i został przy tym uznany najlepszym graczem jej zaplecza. Tak wszedł na inny poziom piłki.

„Drewniany piłkarz”, ale „Szeryf” dał mu w kość 

 - To w Szwecji nie był jakiś wybitny zawodnik, ale ukształtował się w Bundeslidze. Poprawił technikę, nabył boiskową inteligencję i zaczął wyróżniać się w reprezentacji - mówi Sport.pl Jerzy Kruszczyński, były piłkarz Lechii Gdańsk, który od 30 lat mieszka w Szwecji. Pracuje tam jako trener. - Wcześniej to był nieco drewniany piłkarz. W Niemczech poprawił jednak drybling i przegląd pola. Gra w drużynie, która praktycznie co roku zapewnia sobie udział w europejskich pucharach, więc poziom jest tam wysoki. Teraz można uznać go też za kluczowego zawodnika szwedzkiej kadry - opisuje.  

Sam Forsberg przyznaje, że lepszym graczem stał się dzięki żonie. Ona też grała w piłkę. Była nawet powoływana do szwedzkiej reprezentacji kobiet. Pani Shanga Forsberg ma ksywkę „Szeryf”. To w karierze Emila jest kluczowe. 

- Jedyny moment, w którym się denerwuję grając w piłkę przychodzi po moim słabym meczu, już gdy wracam do domu. Wiem co mnie tam czeka. Spotkanie z "Szeryfem" - opisywał piłkarz w rozmowie z Theplayerstribune.com. - Szeryf potrafi być brutalny, zawsze wali prosto z mostu i jasno przekazuje uwagi - wyjaśniał.  

W pierwszym sezonie gry w Bundeslidze od żony nie nasłuchał się jednak zbyt wiele. Nie dość, że zdobył 8 goli, to jeszcze został królem asyst. Zanotował ich 22. To uczyniło go najlepiej asystującym piłkarzem w 5 najmocniejszych ligach Europy. Gdy natomiast wracał z kadrą Szwecji po mistrzostwach świata w Rosji „Szeryf” też był zadowolony. Forsberg w meczu 1/8 finału strzelił Szwajcarom gola, który dał im awans do ćwierćfinału imprezy. Na taki sukces narodowa drużyna czekała niemal ćwierć wieku. Teraz w podobnym składzie wywalczyła awans na Euro 2020. 24 czerwca zapewne z Forsbergiem w wyjściowej jedenastce zagra kluczowy mecz o awans do 1/8 finału. Rywalem będzie Polska. 

Więcej o:
Skomentuj:
Gwiazda reprezentacji Szwecji z którą zagramy na Euro, stresuje się tylko jednym. Gdy jego grę ocenia żona
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX