Sport.pl

UEFA chce od nas planu awaryjnego. Całe Euro w Polsce?

UEFA rozważa rozegranie w Polsce meczów trzech grup zamiast dwóch oraz obydwu półfinałów i finału Euro 2012 - dowiedzieliśmy się ze źródła bliskiego szefowi UEFA Michelowi Platiniemu
W środę i czwartek delegacja UEFA na czele z Michaelem Platinim sprawdzała stan przygotowań do Euro Polski i Ukrainy. Raport zostanie przedstawiony na wrześniowym kongresie federacji w Bordeaux. O ile nasz kraj może być spokojny, to doniesienia zza wschodniej granicy nie są najlepsze. - Trzeba jeszcze wiele pracować, bo sytuacja nie jest taka, jak myśleliśmy - mówił Francuz. I dodał, że dla Ukrainy, która nie ma hoteli, lotnisk i dróg, decydujące będą nadchodzące trzy miesiące.

Teoretycznie Ukraińcy są w lepszej sytuacji, bo wkrótce będą mieli gotowe dwa stadiony (w Doniecku i Dniepropietrowsku), a trzeci (w Charkowie) jest już bliski ukończenia. Jednak UEFA niepokoi przede wszystkim infrastruktura, a więc hotele, drogi, a przede wszystkim lotniska. - Przyjęto założenie, że w Polsce będzie liczyć się transport lądowy, a więc pociągi i samochody, zaś na Ukrainie lotniczy - wyjaśnia Michał Listkiewicz, prezes PZPN.

Rozmowy z premierem Donaldem Tuskiem i ministrami jego gabinetu przekonały Platiniego, że zdążymy z budową stadionów, autostrad i modernizacją linii kolejowych. Na Ukrainie sytuacja jest gorsza, bo jak mówi rzecznik tamtejszej federacji piłkarskiej, stare lotniska nie są w stanie przyjąć takiej liczby kibiców, jaka będzie chciała obejrzeć Euro. Jeden z kijowskich dziennikarzy powiedział "Gazecie", że w ciągu najbliższych dwóch lat państwo nie będzie w stanie znaleźć pieniędzy na lotniska i drogi. - Stadiony zostaną wybudowane za pieniądze miast lub bogatych ludzi. Ale nikt nie zapłaci za autostrady czy terminale - dodaje.

Według Listkiewicza, Ukraińcy przedstawili listę lotnisk rezerwowych, w większości wojskowych. Informator "Gazety" z UEFA twierdzi jednak, że delegacja europejskiej federacji ma duże wątpliwości, czy wszystkie warunki zostaną spełnione. Jego zdaniem powinniśmy przygotować plan awaryjny na wypadek, gdyby Ukraina nie zdążyła przygotować infrastruktury.

Na czym on polega? Na przygotowaniu ośmiu stadionów spełniających wszystkie wymogi. - Bo w przeciwnym razie Polska może stracić cały turniej - przestrzega. - Z tego co wiem, sześć stadionów będzie [w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu, Poznaniu, Krakowie i Chorzowie - red.], potrzeba jeszcze dwóch na 35 tys. miejsc. Wtedy Polska będzie w stanie zorganizować cały turniej.

- Byłbym świntuchem, gdybym myślał teraz o przejęciu całego Euro - mówi prezes PZPN. - Przecież to Ukraińcy przekonali nas, żeby wystartować w rywalizacji o organizację mistrzostw w 2012 roku. Poza tym wykonali trzy czwarte roboty lobbingowej. Teraz to my jesteśmy lokomotywą, ale wszystko może się zmienić.

Listkiewicz potwierdza jednak, że już teraz jest koncepcja innego podzielenia meczów. Jak się dowiedzieliśmy, UEFA rozważa nawet rozegranie w naszym kraju większości spotkań, na przykład zamiast dwóch grup, mielibyśmy trzy. Na Ukrainie rywalizowano by w jednej. Poza tym półfinały i finał też odbyłby się u nas, a nie w Kijowie.

- Z półfinałem i finałem to może być prawda, bo sama UEFA między wierszami sugerowała inne rozłożenie akcentów - przyznaje Listkiewicz. Jego zdaniem chodzi o tzw. UEFA family, czyli wielką grupę prominentnych działaczy, polityków i ViP-ów. Dla nich końcówka wielkich turniejów to wspaniała rozrywka, z bankietami, rautami, spotkaniami i innymi atrakcjami. - Trzeba im to wszystko zapewnić, a to naprawdę wielkie i trudne przedsięwzięcie. A ta grupa jest dla UEFA priorytetowa. Dla nich konieczne są cztero- i pięciogwiazdkowe hotele [których na Ukrainie brakuje - jar] - opowiada Listkiewicz. - To dlatego Platini nie wyklucza innego rozłożenia akcentów.

Mirosław Drzewiecki, minister sportu, twierdzi stanowczo, że Polska nie myśli o przejęciu całego Euro. - Na razie nie przewidujemy takiej ewentualności, bo przecież to jest impreza, którą wygraliśmy wspólnie - argumentuje. Przypomina jednak, że Polska jest przygotowana na ewentualne kłopoty współorganizatora, dlatego przygotowuje nie cztery, a sześć stadionów.

Informator "Gazety", który brał udział w spotkaniu z Platinim, potwierdza jednak, że mówiono o nim o innym, niż planowano podziale spotkań podczas Euro 2012.

Co na to minister? - Bez komentarza.