Sport.pl

Superjedenastka Euro 2016

To był turniej mnóstwa przypadkowych bohaterów, ale na miejsce w drużynie gwiazd nie zasłużył nikt, kogo nie znamy z Ligi Mistrzów jako bohatera futbolu klubowego
Przesądzający o złocie gol Édera symbolicznie podsumował całe mistrzostwa, podczas których najwspanialsze epizody w swoich karierach przeżywało wielu graczy drugorzędnych, na co dzień biegających po boiskach peryferyjnych. 28-letni portugalski napastnik nigdy nie zajrzał do Champions League, nigdy nie zdobył bramki w europejskich pucharach, angielskiego średniaka ze Swansea zamienił na francuskiego średniaka z Lille, ale teraz oddał najważniejszy strzał roku w europejskim futbolu. Poszedł w ślady Hala Robsona-Kanu, który był walijskim bohaterem ćwierćfinału jako bezrobotny czy Michała Pazdana, który powstrzymywał Cristiano Ronaldo czy Thomasa Müllera, choć nigdy wcześniej tak klasowych rywali na boisku nie spotkał.

Ale oni powołania do turniejowej superjedenastki się nie dochrapali. Bo byli jeszcze lepsi od nich.

Bramka

W bramce wystawiamy Manuela Neuera, który owszem pomylił się przy drugim golu Francuzów w półfinale, ale wcześniej bronił bezbłędnie, gole puścił tylko po rzutach karnych. A wtedy działał już pozbawiony wsparcia obu podstawowych stoperów reprezentacji Niemiec, na jego przedpolu było sporo bałaganu. Bramkarz zwycięskiej Portugalii Rui Patricio jest kolejnym kandydatem. W ćwierćfinale obronił jedenastkę Jakuba Błaszczykowskiego. Jednak do ostatniego meczu uchodził za jedno z najsłabszych ogniw przyszłych mistrzów. Nawet jeśli finałowym występem tej opinii zaprzeczył, to zwłaszcza w fazie grupowej sadził błąd za błędem, szkodził na skalę u Neuera niespotykaną.

Obrona

Stoperzy to zbiorowy bohater Euro, chyba na żadnej innej pozycji nie widzieliśmy takiego tłumu piłkarzy w świetnej formie. Gdybyśmy mogli, stworzylibyśmy z nich osobną ekipę marzeń. Ale tak nie wolno, więc stawiamy na trzech. Po pierwsze, Pepe. On już nigdy nie pozbędzie się reputacji nazbyt łatwo tracącego głowę brutala, ale teraz kontrolował siebie i sytuację na boisku totalnie. Wraz z Cristiano Ronaldo współlider mistrzów kontynentu.

Obok niego stawiamy Leonardo Bonucciego oraz Jerome'a Boatenga, którzy nie tylko perfekcyjnie dowodzili liniami obronnymi Włochów i Niemców, ale jeszcze zachwycali rozgrywaniem piłki, w tym nawet kilkudziesięciometrowymi przerzutami o chirurgicznej precyzji. Żałujemy, że nie wolno nam listy rozszerzyć, bo na mnóstwo komplementów zasłużyli i Giorgio Chiellini, i Andrea Barzagli, i walijski kapitan Ashley Williams, i nasz duet - panujący w powietrzu Kamil Glik wraz z przywoływanym już, grającym bliżej ziemi Pazdanem.

Pomoc

Zainspirowani pomysłami taktycznymi trenerów Antonio Contego i Chrisa Colemana, którzy wycisnęli maksimum z przeciętnych kadrowiczów włoskich i walijskich, ustawiamy naszą jedenastkę w systemie 1-3-2-4-1. I środek pomocy obsadzamy piłkarzami kompletnie odmiennymi, a razem stanowiącymi ideał. Toni Kroos to piłkarz-procesor, jednoosobowe centrum zarządzania drużyną - on decyduje, jak się Niemcy poruszają, on wyznacza tempo gry, a podawać niecelnie właściwie nie umie. Grzegorz Krychowiak to natomiast wojownik, ale myślący. Skoro nikt nie był faulowany podczas mistrzostw częściej, to znaczy, że prawie nikt nie zalazł rywalom za skórę tak, jak polski pomocnik Paris Saint-Germain. A skoro dotykał piłki najczęściej ze wszystkich kadrowiczów Adama Nawałki, to znaczy, że nikt nie wpływał bardziej na grę naszej reprezentacji. Nieoczywisty, ale jednak - kandydat na kapitana superjedenastki.

Przed nimi eskadra ofensywna. Na lewym skrzydle Gareth Bale, który potwierdził wszystko, co o nim wiedzieliśmy - szalał w finale Ligi Mistrzów i szalał podczas Euro, zademonstrował chyba najbardziej przytłaczającą atletyczność na turnieju, sprawiał wrażenie zdolnego udźwignąć na swoich barkach całą trzymilionową Walię. A na prawą flankę wysyłamy Naniego, którego nie poznawaliśmy. On zaczynał karierę jako potencjalny spadkobierca Ronaldo (był w Manchesterze United!), ale został przez wielki futbol odrzucony, ostatnio zsunął się na poziom Fenerbahçe. Aż tu nagle ujrzeliśmy go dojrzałego, rzetelnego w wykonywaniu trenerskich rozkazów, skutecznego. Może jeszcze wróci do Ligi Mistrzów?

Między nimi umieszczamy Aarona Ramseya, który przed półfinałową dyskwalifikacją za kartki wpływał na wynik jak bodaj żaden inny uczestnik Euro. I nie możemy wyzbyć podejrzenia, że gdyby z Portugalią zagrał, to w Paryżu oglądalibyśmy innego finalistę - najmniejszego w historii, z Walii. Obok niego biegał będzie Antoine Griezmann, król strzelców z najokazalszym dorobkiem (sześć goli) od czasów Michela Platiniego (dziewięć w 1984 r.). Trener Didier Deschamps długo szukał mu odpowiedniej roli, aż uczynił go pół rozgrywającym, pół napastnikiem, zgodnie z upodobaniami podwładnego, który twierdzi, że szczególnie lubi pozycję numer 9,5. I nic dziwnego, gracz tak wirtuozerski musi biegać bliżej środka boiska, by mieć piłkę możliwie często - odbieranie mu jej to skandaliczne marnotrawstwo.

Atak

Zostaje nam środek ataku. Tu najdłużej biliśmy się z myślami, wszak francuski turniej to gehenna wybitnych snajperów. Cierpiał nasz Robert Lewandowski, jeszcze bardziej cierpiał Thomas Müller, na smutno żegnał się z reprezentacją Szwecji Zlatan Ibrahimović. Oni w sumie uciułali jednego gola. Dlatego postawiliśmy na Cristiano Ronaldo - świetne miał jedynie epizody, ale wybierał je ze znawstwem, ocalił mianowicie Portugalię w meczu decydującym o wyjściu z grupy (dwa gole i asysta) oraz właściwie w pojedynkę rozbroił Walię w półfinale (gol i asysta). Na dodatek w naszej superjedenastce mógłby spełniać rolę asystenta trenera, skutecznie motywując piłkarzy i efektownie patrolując strefę techniczną. Zniesiony po dwudziestu minutach meczu o złoto kontuzjowany - i spłakany - napastnik i tak stał się jednym z bohaterów finału, właśnie przez to, co robił po wyjściu z szatni w dogrywce. A zanim rozpoczęła się gra tego wieczoru, podczas rozgrzewki podszedł do każdego kolegi z reprezentacji i z każdym przeprowadził pogadankę. Dawno nie było aż tak bezdyskusyjnego faworyta plebiscytu Złotej Piłki.

Superjedenastka Sport.pl: Neuer - Pepe, Bonucci, Boateng - Kroos, Krychowiak - Bale, Nani, Ramsey, Griezmann - Ronaldo



Mistrzowie Europy już w kraju! Fantastyczne powitanie i fiesta na ulicach![ZDJĘCIA]


Więcej o: