Sport.pl

Reprezentacja Polski. Sinusoida Piechniczka

Nie wiem, czy swoje tyrady Antoni Piechniczek precyzyjnie, co do przecinka, planował (na zasadzie tzw. pozornego chaosu), czy budował je ze słów dobieranych losowo, w każdym razie efekt jest imponujący - pisze po wtorkowej konferencji prasowej PZPN z udziałem Antoniego Piechniczka dziennikarz "Gazety Wyborczej" i Sport.pl, Rafał Stec.
We wtorek PZPN ogłosił nazwisko nowego selekcjonera reprezentacji Polski, którym został Waldemar Fornalik. Antoni Piechniczek został spytany, dlaczego PZPN nie zdecydował się na trenera zza granicy.

"Ja najbardziej polubiłem brawurową odpowiedź pytanie, dlaczego nie chce wzorem związku siatkarskiego oddać kadry selekcjonerowi zagranicznemu. Wyszedł w niej senator Piechniczek daleko poza sport i za to mu chwała, a ja nie mogłem nie spisać jej in extenso. Bałem się, że ta mowa zginie gdzieś pod kurzem telewizyjnych archiwaliów, uwiecznić tę mowę to moralny obowiązek każdego szanującego się reportera" - pisze Stec na blogu "A jednak się kręci". I przytacza całą odpowiedź Piechniczka, wyróżniając kluczowe fragmenty:

"sukcesy piłkarzy i siatkarzy rozkładają się na zasadzie sinusoidy (...) uważamy, że jesteśmy w stanie polską piłką wyprowadzić na szersze wody, na lepsze wody przy pomocy polskich trenerów (...) przy okazji odnosimy sukcesy, trzy razy z rzędu wygrywamy najwyższe imprezy, to jest to pochodna'."

"Podzielono nasz kraj na 49 województw i każde województwo miało aspiracje (...) I stąd ci wielcy piłkarze typu Szołtysik, którzy kończyli kariery grali w takich małych klubach jak Górnik Knurów, uczyli innych grać i nagle nastąpiła eksplozja talentów (...) My wszyscy przyzwyczailiśmy się do tego, iż mówimy tak, transformacja położyła na łopatki przemysł ciężki, hutnictwo przestało odgrywać taką rolę, co odgrywa, a już najbardziej po kościach, przepraszam, dostały PGR-y. A dla mnie najwięcej po kościach dostał sport wyczynowy, bo z dnia na dzień wszystkich wyrzucono na ulicę. Pozbawiono ich - słusznie - lewych etatów w zakładach pracy, ale zapomniano, co w zamian."

Przeczytaj cały wpis na blogu Rafała Steca »


Więcej o: